sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 11

      Już od dłuższego czasu szykowałam się na bal absolwentów. Odkąd wróciłam ze szkoły. W duchu bardzo się cieszyłam, bo moi przyjaciele też zdecydowali się iść. Jak się okazało, Alex myślała o tym już od dawna, ale nie była pewna, czy się zgodzimy, więc nie pytała. Dopiero dwa dni temu wyskoczyłam z gadką, że zaprosił mnie Eric, więc sprawa była jasna. Alexandra wyściskała mnie z tego powodu. Miło było zobaczyć uśmiech na jej twarzy. Zdecydowaliśmy, że po prostu wcześniej się urwiemy z balu, żeby dojechać w góry. Tak... Jestem szczęśliwa z tego powodu, bo w końcu będę mogła odpocząć od nauki, a powietrze górskie dobrze mi zrobi. Często nie ma okazji, żeby gdzieś wyjechać, a skoro nadarzyła się teraz i to z przyjaciółmi, to czemu nie? Z nimi jest zawsze fajna zabawa. Co z tego, że mają głupie pomysły? Bez tego się nie obejdzie, a poza tym... Na tym to polega.
      Wyciągnęłam z szafy swoją kreację (kupiłam ją w weekend z Alex na zakupach), którą miałam założyć. Śliczna, biała sukienka, która sięgała mi do kolan. Bez ramiączek i zapinana na zamek. Od pasa w dół była rozkloszowana, natomiast góra, na której na materiale znajdowała koronka, przestawiająca coś na kształt kwitów, przylegała do ciała.
      Ściągnęłam z siebie mundurek szkolny i na jego miejsce założyłam sukienkę. Trochę się namęczyłam z zapięciem zamka, ale jakoś sobie poradziłam. Wzięłam szczotkę i zaczesałam swoje długie włosy. Zostawiłam je rozpuszczone, ponieważ dobrze się tak czułam. Nigdy nie przeszkadzało mi, że spadają mi na twarz. W ogóle to nie lubię ich wiązać. Usiadłam na łóżku i zaczęłam robić sobie makijaż, kiedy do pokoju weszła Paula.
      Podniosłam wzrok i zobaczyłam boginię. Dziewczyna miała na sobie krwistoczerwoną sukienkę, która przylegała do jej cała, ukazując zgrabną sylwetkę. Kolor kreacji ślicznie skontrastował się z jej blond włosami. Miała pomalowane oczy na ciemny kolor, a usta na czerwono. Do tego miała czarne szpilki, które według mnie nie były jej potrzebne. Dziewczyna już była wystarczająco wysoka bez nich.
      -Pomalować cię?- spytała błagalnie.
      Zastanowiłam się na chwilę, ale zgodziłam się. Podałam dziewczynie swoje kosmetyki, a ona z szerokim uśmiechem je wzięła. Malowanie kogoś zawsze sprawiało jej radość. Zaczęła szukać odpowiednich cieni i wytrzeszczyła oczy, kiedy znalazła je, ale jeszcze nierozpakowane.
      -Nie było jeszcze okazji- wytłumaczyłam i uśmiechnęłam się niewinnie.
      -Nie było okazji - mruknęła pod nosem i zdarła z cieni przeźroczystą folię.
      Już po chwili zaczęła mnie malować. Czekałam cierpliwie, aż skończy. W sumie to mi się nie spieszyło, ale nie lubiłam siedzieć bezczynnie. Denerwowało mnie to. Z lekko przymkniętych powiek widziałam, że Paula co chwila daje na mnie tonę makijażu. Gdy skończyła z cieniami, to pomalowała mi jeszcze rzęsy mimo, że mówiłam jej, że zrobię to sama. Przyjaciółka na policzki dała mi jeszcze trochę różu, bo uznała, iż jestem za blada. Z tym faktem nie chciałam się z nią kłócić, bo to była prawda.
      -Gotowe!- powiedziała podekscytowana i uśmiechnęła się szeroko. Wzięła lusterko i mi je podała.- Podoba się?
      -Wow- tylko na tyle było mnie stać.
      Oniemiała patrzyłam w swoje odbicie. Nie poznawałam siebie. Przyjaciółka fachowo zrobiła mi ciemny makijaż, co ślicznie kontrastowało się z moimi szarymi oczami. Na usta natomiast dała mi błyszczyk, przez co były one koloru jasnego różu. Policzki były lekko różowawe i wyglądałam, jakbym się zarumieniła. Miałam wrażenie, że patrzę na jakiś obrazek.
      -Twoja rekcja mówi mi, że ci się podoba. Nie mylę się?- spytała ze śmiechem.
      -Nie mylisz się- potwierdziłam i zaśmiałam się perliście.
      Do pokoju weszła Alex. Dziewczyna wyglądała oszałamiająco. Miała na sobie obcisłą, kremową sukienkę, która sięgała do połowy ud. Z tyłu miała duże wycięcie, które odsłaniały połowę pleców dziewczyny, a z przodu na górnej części kreacji była na materiale wyszyta koronką. Czarne szpilki dodawały Alex centymetrów. Do tego miała mocny makijaż, a usta pomalowane na krwistoczerwony kolor. Mowę mi odebrało. Wyglądała ślicznie!
      -No! Nasza Andrea odważyła się na mocy makijaż- zaśmiała się wesoło Alex.
      -Tak- bąknęłam pod nosem i przewróciłam oczami.
      Założyłam swoje ciemne szpilki. Nie wiedziałam, jak w nich wytrzymam tyle czasu. Nie byłam przyzwyczajona o chodzenia w tak wysokich butach, ale innych nie miałam. No, ale bynajmniej dodadzą mi te kilka centymetrów, których mi brakuje. Jestem z natury niska. Nigdy mi to nie przeszkadzało, ale kiedy przebywam wśród wysokich osób... To już co innego. Zawsze czułam się ja jakieś dziecko. Wszyscy tacy wysocy, a ja taka mała.
      Siedziałam w milczeniu i wgapiłam się w podłogę. Zagryzłam dolną wargę. Nie chciałam iść na ten bal, ale się zgodziłam i już nie mogłam zmienić decyzji... Sięgnęłam po dwa granatowe etui, które leżały na szafce nocnej. Wyciągnęłam z nich złotą biżuterię, którą dostałam od rodziców na urodziny. Bransoletka i wisiorek. Każde z nich ze złotym serduszkiem... Założyłam ozdoby na siebie i wzięłam swoją czarną torebkę i oznajmiłam, że wychodzę z pokoju.
      Wyszłam na korytarz, gdzie wszędzie roiło się od roześmianych dziewczyn. Wszystkie prezentowały się olśniewająco. Śliczne sukienki, które były troszkę wyzywające, mocny makijaż... Mimo zapewnień przyjaciółek, że wyglądam ślicznie, czułam się przy nich, jak jakaś szara myszka. Zacisnęłam szczęki. Ze spuszczonym wzrokiem przecisnęłam się przez tłum panienek, które kłóciły się, która ma najpiękniejszą kreację. Z mocno bijącym sercem doszłam do pokoju Nicole i Pauli. Nie pukając, weszłam do środka. Od razu wszystkie rozmowy ucichły. Nic nie mówiąc usiadłam na łóżko i rozglądnęłam się dookoła.
       Chloe miała na sobie czarną kreację. Jej sukienkę sięgającą do kolan, trudno było rozróżnić z ciemnymi włosami, które związała w elegancki kok. Grzywka natomiast swobodnie zakrywała czoło dziewczyny. Miała na sobie czarne szpilki, a ciemny makijaż skontrastował się z jej niebieskimi oczami. Usta pomalowała różową szminką.
      Nicole ubrała rozkloszowaną sukienkę koloru granatowego z falbankami. Kreacja sięgała jej do kolan, a carne szpilki dodawały jej centymetrów. Dziewczyna rozpuściła swoje rude włosy i zgarnęła je na bok. Mocny makijaż trudno było odróżnić od jej oczu, które były prawie jak dwa małe węgielki.
      Chłopaki jak to zawsze na takie uroczystości, ubrani byli w czarne smokingi. Wszyscy prezentowali się wspaniale.
      Usłyszałam jakieś gwizdanie pełne... Zachwytu? Popatrzyłam w stronę dochodzącego dźwięku. Był to Nathan. Co go tak oczarowało? No chyba nie ja! Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam, że wzrok wszystkich jest utkwiony we mnie. Czy ja coś zrobiłam? Poczułam się trochę nieswojo...
      -Co?- wydukałam zmieszana. Czułam, że robię się czerwona na twarzy.
      -No nie wierzę!- pisnęła Chloe, patrząc na mnie z niedowierzaniem.
      Domyśliłam się, że chodzi im wszystkim o mój wygląd. Przewróciłam oczami. Tak. Po raz  pierwszy zrobiłam sobie mocny makijaż, co jest do mnie niepodobne. Jejku... Czym się tutaj tak zachwycać? To tylko makijaż i nic więcej.
      -Nie myślałem, że się tak dla niego wystroisz- powiedział cicho Nathan, ale wysilił się na złośliwy uśmieszek.
      -Wcale nie wystroiłam się dla niego!- zaprzeczyłam ostro. Wiedziałam, że chodzi chłopakowi o Erica, ale on dla mnie nic nie znaczy! To tylko przyjaźń!
      -Czyżby?- na jego twarzy odbiło się lekkie zdziwienie.
      -A żebyś wiedział!
      -Kto cię tak wymalował?- spytała Chloe, przerywając mi rozmowę z Nathanem.
      -Paula- odparłam, przenosząc wzrok na nią.
      -Ładnie ci- dodała z zachwytem Nicole.
      Wzruszyłam ramionami. Mało obchodziło mnie, jak wyglądam. Chciałam mieć ten bal po prostu z głowy. Pójść na niego i z niego wyjść. Zgodziłam się na niego tyko dlatego, że nie chciałam robić przykrości Ericowi. Tak mnie prosił, że nie umiałam odmówić. Dziwi mnie tylko to, że zaprosił mnie. Jeden z najprzystojniejszych chłopaków w szkole chce pójść właśnie ze mną, kujonką, szarą myszką. Przecież mógł wziąć każdą dziewczynę! Gdyby się tak rozejrzeć dookoła, to jest więcej ładniejszych panienek, niż ja. Inne to mogłyby być modelkami. Coś chyba musi w tym być, ale co?
      -Nad czym tak dumasz?- Z rozmyślań wyrwało mnie pytanie Matthewa. Jego oczy wyrażały ciekawość.
      -Nad niczym szczególnym- powiedziałam beznamiętnie.
      -Nad niczym szczególnym- powtórzył drwiąco moje słowa Nathan.
      Popatrzyłam na niego wilkiem. W pokoju zapadła cisza jak w grobowcu. Wszyscy patrzyli to na mnie, to na Nathaniela z widocznym zaciekawieniem, a jednocześnie ze zdziwieniem. Nie mogłam tego znieść i postanowiłam wyjść z pomieszczenia. Niestety w tym samym momencie, co ja, wstał Nathan i na niego wpadłam. Znowu był zimny i twardy, jak skała. Syknęłam z bólu, bo to naprawdę było bolesne. Przed oczami pojawiły mi się ciemne plamy, bo jakimś cudem walnęłam głową o jego ramię. Cóż. Był sporo wyższy ode mnie. Na twarzy chłopaka zagościł wredny uśmieszek. Ktoś z kolei parsknął śmiechem. Jak się okazało, był to Paul. Jared, który siedział koło niego, był niemal purpurowy na twarzy. Zapewne powstrzymywał wybuch śmiechu. Zacisnęłam szczęki. Wiedziałam, że zrobiłam się czerwona, ale to ze złości. Tak bardzo było to zabawne? Wyminęłam Nathana i wyszłam z pokoju, głośno trzaskając za sobą drzwiami. Usłyszałam za sobą głośne śmiechy chłopaków. Wkurzyło mnie to jeszcze bardziej.
      Do oczu zaczęły mi się cisnąć łzy, ale nie były one spowodowane smutkiem, tylko złością. Byłam zła jak diabli! Już chciałam wybuchnąć płaczem, kiedy przypomniałam sobie, że mam makijaż. Wzięłam głęboki wdech. Pomogło. Zgarnęłam włosy na lewy bok i szybkim krokiem przemknęłam przez korytarz i ruszyłam klatką schodową na dół. Chciałam jak najszybciej wyjść z budynku. Po drodze potknęłam się o własne nogi i o mało nie runęłam na podłogę. W ostatniej chwili złapałam się za drewnianą poręcz, która była strasznie popisana markerem. Uczniom się nudziło i nie mieli co robić, dlatego całą ją popisali. Nie zwracałam uwagi na napisy, dopóki nie przeczytałam jednej rzeczy: "Andrea kocha Nathana". Obok napisu było jeszcze narysowane serduszko i kolejny zapis: "Kto się czubi, ten się lubi". Co to miało być?! Że niby ja go kocham?! Kto to napisał?! Wkurzona zaczęłam ścierać ten napis, ale nic z tego. Próbowałam go zdrapać paznokciami, ale jakoś opornie mi to szło. Walnęłam z całej siły ręką o poręcz. Syknęłam z bólu. Trochę przesadziłam. Bolało strasznie! Zaczęłam masować sobie rękę, żeby złagodzić ból. Jakoś nie pomagało. Zacisnęłam szczęki i ruszyłam dalej. Nie wiedziałam, czym się tak przejmowałam. To był tylko głupi napis.
      -Właśnie miałem po ciebie iść- usłyszałam znajomy głos.
      Odwróciłam się w stronę Erica i uśmiechnęłam lekko. Ten odwzajemnił gest.
      -Cóż... Wyprzedziłam cię- powiedziałam, wzruszając ramionami.
      -Pięknie wyglądasz- powiedział, lustrując mnie swoim spojrzeniem.
      -Dziękuję- bąknęłam czując, że na moje policzki wstąpił rumieniec. Spuściłam wzrok.- Idziemy już?
      -Tak.
      Eric wystawił w moją stronę dłoń. Przewróciłam oczami. Wzięłam go pod rękę i razem wyszliśmy z budynku. Wiele ludzi już szło na bal, a wszyscy byli w sobie zakochani po uszy. Chyba tylko ja z moim towarzyszem nie chodziliśmy z sobą. W sercu poczułam ukłucie zazdrości, ale to szybko minęło. Westchnęłam w duchu, bo czasami zazdrościłam innym dziewczynom, że znalazły już swoją miłość...  Miejsce, w którym miał się odbyć bal, było niedaleko. Rzut kamieniem od internatu. Nie minęło nawet pięć minut, a już byliśmy na miejscu.
      Weszliśmy do budynku. Korytarz był szeroki, a z każdej strony białych ścian- niestety musiały być akurat tego koloru, który mnie drażni- znajdowały się drzwi. Jedne prowadziły do toalety dla pań i dla panów, drugie do kuchni, w której jeszcze nigdy nie byłam. Przez drzwi po prawej stronie można było się dostać do przebieralni, z której mało kto korzysta. W okolicy jest dużo złodziei, a ludziom nie brakuję, by coś im ukraść. Eric otworzył masywne drzwi, przed którymi się znaleźliśmy i moim oczom od razu ukazała się ogromna sala. Widok mnie urzekł. Na suficie znajdowały się gęsto powieszone balony, które były koloru białego, różowego i fioletowego. Doskonale skontrastowało się to z białym tłem. Dekoracja przypominała sklepiania. Wzdłuż środkowej linii sufitu wisiał żyrandol. Na białych ścianach znajdowały się oświetlenia, nad którymi były trzy balony tych samych kolorów, co na suficie. Pod nimi stały stoły, na których znajdowały się już smakołyki, na widok których ciekła ślinka z ust. Na środku sali była wolna przestrzeń, gdzie już tańczyło sporo osób. Przeszły mnie ciarki. Od razu przypomniała mi się scena, kiedy to byłam na weselu mojej mamy koleżanki i wpadłam w tort. Brr. Nieprzyjemne wspomnienie. To trauma do końca życia.
      -Ładnie tu, prawda?- na ziemię ściągnął mnie głos Erica. Musiał dostrzec zachwyt w moich oczach.
      -Tak- odparłam, przenosząc wzrok na niego i uśmiechnęłam się lekko.
      -Zatańczymy?
      -Jasne- zgodziłam się.- Ale uprzedzam, że nie jestem dobra w te klocki.
      Jak byłam jeszcze mała, to chodziłam na naukę tańca. Marzyło mi się, żeby zostać sławną tancerką, ale zrezygnowałam z tego. Po zaginięciu Theo mama popadła w depresję i nie miał, kto mnie prowadzić. Tata był w pracy, a pani Charlotte, która nam pomagała, nie była w stanie iść taki kawał drogi, bo miała już te swoje lata. Zajmowała się jedynie domem. Gotowała i sprzątała, a to i tak było wiele. Nie miała do tego zdrowia, a mimo to postanowiła pomóc. Do tego czasu pozapominałam wszystkich kroków, ale nie przejmowałam się tym. Przecież nikt nie kazał przedstawiać mi jakieś salsy. 
      Rooker wziął mnie za rękę i już po chwili tańczyliśmy w rytm muzyki. Przyznam, że szło nam bardzo dobrze, a Eric okazał się doskonałym partnerem do tańca. Wirowaliśmy po sali, która była już prawie pełna. Tylko pojedyncze osoby stały pod ścianą i patrzyły na wszystkich. Pośród tańczących mignęły mi przed oczami sylwetki moich przyjaciół. Na początku nie byłam pewna, czy to na sto procent oni, ale moje przypuszczenia się potwierdziły, kiedy obok mnie przemknęła Chloe, która tańczyła z Jaredem. Wiąż nie mogłam się nadziwić, że oni tak do siebie pasują. Z czego to wiedziałam, to chodzą ze sobą już prawie cztery lata. Westchnęłam cicho, a w sercu poczułam znajomą mi pustkę. Nie. Ja nie potrzebuję miłości... Do szczęścia nie jet mi potrzebna.
      -Odbijamy- usłyszałam znajomy głos.
      Popatrzyłam na Paula i uśmiechnęłam się do niego. Chłopak odwzajemnił gest. Eric niechętnie mnie puścił i posłał mi blady uśmiech, na który wcale nie zwróciłam uwagi. Odsunął się kilka kroków dalej i podpierając ścianę, obserwował mnie, jak tańczę z przyjacielem.
      -Twojemu chłoptasiowi się nie podoba, że cię mu odbiłem- powiedział ze śmiechem Paul.
      -To nie jest mój chłopak, to po pierwsze, a po drugie, wcale mnie to nie rusza- odparłam zgodnie z prawdą.
      Chłopak popatrzył na mnie, jak na jakąś idiotkę. Wciąż nie mogłam zrozumieć, dlaczego oni mi nie wierzą? Przecież mówiłam im ze sto razy, że Eric jest dla mnie tylko przyjacielem i nikim więcej. Oni najzwyczajniej w świecie nie mogą tego zrozumieć i to mnie boli. Nie chcę, żeby żyli w błędzie, ale to chyba jest nieuniknione...
      -Nathan mówił...- zaczął Paul, ale mu przerwałam.
      -Nathan mówił, Nathan mówił. Dlaczego ty mu wierzysz? Nie pomyślałeś, że może kłamać?- powiedziałam jednym tchem.
      -No... Nie.
      -Spodziewałam się tego- szepnęłam, patrząc w inną stronę.
      No tak. Przyjaciel zawsze uwierzy przyjacielowi szczególnie, gdy takim jest Nathaniel. Temu to wszyscy wierzą. Dlaczego? Co on takiego robi, że wszystkich potrafi owinąć sobie wokół palca? Rozumiem, że jeśli chodzi o to, że dziewczyna umawia się z chłopakiem, to do głowy przychodzi tylko jedna myśl, ale to jeszcze nie znaczy, że jest ona trafna! Ja i Rooker jesteśmy tylko przyjaciółmi. Przecież przyjaźń damsko-męska istnieje...
      -Paula się nie obrazi, że ją porzuciłeś?- spytałam, siląc się na żartobliwy ton głosu. Chciałam zmienić temat.
      Chłopak wybuchł głośnym śmiechem. Uśmiechnęłam się do niego.
      -O to się nie martw- powiedział wesoło.
      Jeszcze przez jakiś czas tańczyłam z przyjacielem. Później usiadłam przy stole, żeby trochę odpocząć. Eric poszedł za mną, co mi się nie spodobało. Ciągle za mną łaził! Jakby nic innego nie miał do roboty. Czułam się, jakbym była jakimś więźniem, którego przez cały czas trzeba mieć na oku. Napiłam się zimnej wody i jeszcze przez jakiś czas posiedziałam i patrzyłam w podłogę. Dopiero po kilku minutach z powrotem zatańczyłam z Rookerem. Z czasem moi partnerzy się zmieniali. Byli to Matthew, Jared, a nawet Theo, co mnie zdziwiło. No, ale chłopak odkąd zaczął chodzić z Alex, starał się z nami zaprzyjaźnić i powiem, że okazał się bardzo miły. Miałam w duchu nadzieję, że Alexandra nie zostawi go tak szybko, bo on na to nie zasługuje. Pasują do siebie, a Theodor za nią szaleje i to widać gołym okiem. Zależy mu na niej.
      Nie wiem jak i kiedy to się stało, ale w pewnym momencie moim partnerem siał się... Nathan. Byłam strasznie zaskoczona i zdezorientowana. Nie spodziewałam się tego, a on był ostatnią osobą, z którą chciałbym zatańczyć. W pierwszym momencie chciałam odskoczyć od chłopaka, ale jakoś nie mogłam. Patrzyłam tylko na niego szeroko otwartymi oczami. Musiałam mieć naprawdę głupią minę, bo Hiller wybuchł głośnym śmiechem. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że mam otwartą buzię. Szybko ją zamknęłam i zacisnęłam szczęki.
      -Jak...- zaczęłam, ale nie dokończyłam.
      Chciałam mu zadać pytanie typu: "Jak ty się tutaj znalazłeś?", ale słowa nie chciały przecisnąć mi się przez gardło. Poza tym, uznałam je za głupie i bez sensu. Dziwnie się czułam, tańcząc z Nathanem. To była dla mnie... Nowość? Nie mogłam uwierzyć, że on jest we wszystkim taki świetny. Nawet w tym głupim tańcu! Nie, że mu zazdroszczę, ale chyba nie ma rzeczy, której by on nie robił. To mnie coraz częściej zastanawia... Do tego jego skóra była lodowata, przez co na mojej pojawiła się gęsia skórka. Gdy tylko o tym pomyślałam, na twarzy Nathaniela pojawił się nieodgadniony dla mnie grymas, który zniknął tak szybko, jak się pojawił. Znowu się uśmiechał.
      -Zdziwiona?- spytał pogodnie. Po raz pierwszy w życiu usłyszałam, że zwraca się do mnie w taki sposób. Zawsze mi dogryzał...
      -Tak- bąknęłam. tylko na tyle było mnie stać.
      Spojrzałam w bok. Wirowaliśmy po całej sali w rytm muzyki. Przed oczami przemknął mi Eric. Zdziwiłam się, bo podpierał się o ścianę. Przecież było tyle dziewczyn, które nie tańczyły. Mógł którąś zaprosił do tańca. Na pewno jedna z nich by się zgodziła. Zmarszczyłam czoło, bo chłopak posłał w stronę Nathana mordercze spojrzenie. Miałam wrażenie, że gdyby nie tyle ludzi, to skoczyłby na niego i wydłubał oczy. Przeszły mnie ciarki. Spojrzałam na Hillera i zobaczyłam, że ten uśmiecha się wrednie do Rookera. Podniosłam ze zdziwienia brwi.
      -Ktoś tu jest zazdrosny- powiedział ze śmiechem Nathan.
      -Dlaczego powiedziałeś, że chodzę z Ericem?- spytałam przenosząc wzrok na niego i przyglądałam mu się uważnie.
      -A tak nie jest?- zapytał z udawanym zdziwieniem.
      -Dobrze wiesz, że nie- syknęłam, wkładając w swoje słowa tyle jadu, ile się dało.
      Nathan jak zawsze w takich sytuacjach, uśmiechnął się złośliwie. Wstrzymałam oddech i spojrzałam głęboko w jego bursztynowe oczy. Oprócz tego, że jest tym wszystkim rozbawiony, to niczego więcej się nie doszukałam. Westchnęłam zrezygnowana. Nie ma co! Doskonale kryje uczucia, których nie powinno się zobaczyć...
      -To powiesz mi, czemu tak powiedziałeś?- dociekałam. Chciałam to wiedzieć! Znać tego powód!
      Chłopak nic nie odpowiedział, a kąciki jego ust uniosły się. Uznałam to jako odpowiedź. Zmrużyłam oczy i zacisnęłam mocno szczęki. Nie wiem dlaczego, ale zagotowało się we mnie. To chyba przez ten jego kpiarski uśmiech. Nie chciałam wybuchnąć, dlatego wzięłam głęboki wdech. Nathan widząc moją reakcję, zaśmiał się. Znowu.
      -To chociaż odwołaj to, co powiedziałeś!- warknęłam, przez zaciśnięte zęby.
      -A co mi zrobisz, jak tego nie zrobię?- spytał złośliwie.
      I tu mnie ma! Właśnie nic nie mogę mu zrobić! Nie dość, że jestem od niego niższa o głowę... Ba! Nawet więcej, to jeszcze o stokroć  słabsza! Co ja takiemu mogę?
      -Złość piękności szkodzi- powiedział słodko Nathan, po czym poklepał mnie po głowie, jakbym była jakimś małym dzieckiem i najzwyczajniej w świecie sobie poszedł.
      Zakipiało się we mnie ze złości. Miałam ochotę go rozszarpać, choć doskonale wiedziałam, że mi się nie uda. Wzięłam głęboki wdech, by się uspokoić. Zaczęłam liczyć po cichu do dziesięciu. Czułam się... Upokorzona. Niech on i inni myślą sobie, co chcą! Nie obchodzi mnie, czy uważają, czy chodzę z Ericem, czy nie! Już mam to gdzieś! Ważne, że ja znam prawdę... Ech. Jestem za bardzo wrażliwa...
      -Wyjdziemy na zewnątrz?
      Ni stąd, ni zowąd, znalazł się przy mnie Rooker. W jego oczach dostrzegłam troskę, czego tak bardzo nie lubiłam. Nigdy nie znosiłam, kiedy komuś było mnie żal. Przytaknęłam na jego propozycję, bo świeże powietrze dobrze by mi zrobiło. Z towarzyszem wyszłam z budynku. Przeszły mnie ciarki. Dookoła było już ciemno. Świeciły tylko latarnie na ulicy, dzięki którym było coś widać. Wciągnęłam do płuc zimne powietrze i uśmiechnęłam się lekko. Oparłam się o ścianę i założyłam ręce na piersi. Wlepiłam wzrok w ziemię.
      -Andie?- spytał niepewnie Eric.
      Popatrzyłam na niego. Zmarszczyłam czoło, bo jego twarz była bardzo... Poważna. Zdziwiło mnie to trochę, bo zawsze był taki wyluzowany, a teraz? Przez głowę zaczęły mi przelatywać różne myśli, ale wszystkie wydawały mi się bez sensu. Nie wiem czemu, ale serce zaczęło mi szybciej bić. Wstrzymałam oddech.
      -Tak?- spytałam słabo.
      Przez jakiś czas mierzyliśmy się wzrokiem. Ta cisza, która panowała wokół nas, był cicha. Dla mnie za bardzo. Nie do wytrzymania! Myślałam, że zwariuję. Zaczęłam nerwowo stąpać z nogi na nogę. "No niech on w końcu to z siebie wykrztusi!", przemknęło mi przez myśl. Obawiałam się najgorszego, co wydawało mi się dziwne. Co on chciał mi powiedzieć? Zajrzałam mu głęboko w oczy, ale niczego nie mogłam się w nich doczytać. Zagryzłam mocno dolną wargę.
      -Kocham cię- wypalił, a mnie całkowicie zatkało.
      Musiałam wyglądać jak jakaś skała, bo nie ruszałam się, nie oddychałam, nie dawałam żadnych odznak życia! Nie byłam w stanie się poruszyć. Byłam w wielkim szoku. Nie mogłam, nie chciałam przyjąć do wiadomości, że on mnie kocha. Przecież... Nie. To na pewno był jakiś żart, ale twarz Erica niczego takiego nie wykazywała. Patrzył na mnie wyczekująco, a ja patrzyłam na niego oniemiała. Na nic więcej nie było mnie stać. Kończyny odmówiły mi posłuszeństwa. Nie wiedziałam, co się wokół mnie dzieje. Czułam się, jak w jakimś amoku. W głowie huczały mi tylko słowa Rookera: "Kocham cię".
      Jak ja mogłam tego nie zauważyć? Ciągle proponował mi spotkania, a ja się na nie zgadzałam nie myśląc, jaki jest w tym wszystkim sens. Te jego gadki, jak na mnie patrzył... Jaka ja niedomyślna! Wszyscy wokół mnie mówili mi, że on mnie kocha, a ja nikomu nie wierzyłam! Upierałam się, że tylko im się zdaje! Przecież wszystko wskazywało na jedno, a a jak zwykle tego nie widziałam. Nawet Nathan miał rację. Jaka ja głupia...
      -Andrea, oddychaj!- krzyknął przerażony Eric i podbiegł do mnie, łapiąc mnie za ramiona.
      Poczułam, że moja twarz staje się coraz bardziej czerwona. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nie oddychałam. Jak można o tym zapomnieć? Ta informacja tak mnie zszokowała, że inaczej nie umiałam zareagować. Łapczywie złapałam powietrze i poczułam, jak te wypełnia moje płuca. Powoli zaczynałam rozumieć, co przed chwilą się wydarzyło.
      -Ja... Ja..- słowa nie chciały mi się przecisnąć przez gardło.- Eric, ja... Ja nic do ciebie... Nie czuję- wydukałam.
      Twarz chłopaka momentalnie posmutniała, a mi zrobiło się źle, że musiałam go zranić. Spuściłam wzrok. Poczułam ukłucie w sercu, a do oczu cisnęły mi się łzy. Nie wiem dlaczego. Tak bardzo nie chciałam, żeby teraz cierpiał, ale ja go naprawdę nie kocham. Jest dla mnie jak przyjaciel, co najwyżej brat którego mi odebrano. Nie wyobrażam sobie chodzenia z osobą, której się nie kocha. Było mi bardzo głupio. Eric to była jedna z najbliższych mi osób, których mam tak mało, nie licząc rodziny, a ja musiałam mu złamać serce. Zacisnęłam szczęki i z trudem przełknęłam ślinę. Nie mogłam na niego patrzeć, na jego wyraz twarzy. Czułam się podle.
      -Rozumiem- powiedział smutno i wysilił się na uśmiech.
      Podniosłam na niego wzrok. Wciąż miał to smutne spojrzenie. Skręciło mi się w żołądku, ale uśmiechnęłam się słabo. Wiedziałam, że wyglądało to żałośnie.
      -Przepraszam...- bąknęłam.- Możemy... Zostać przyjaciółmi...
      Miałam ochotę pacnąć się w czoło. Jaka idiotka ze mnie! Słowa: "Możemy zostać przyjaciółmi", jeszcze bardziej pogarszają sprawę. Można powiedzieć, że oznaczają, że nie ma szans u dziewczyny. Dobrze, u mnie nie ma, bo... Nie wiem dlaczego. Ja jeszcze nie spotkałam swojej miłości i na pewno nie będzie nią Eric. Sama nie wiem czemu, ale jestem tego pewna w stu procentach. Przyjaźń moja i Rookera to chyba jedna z najlepszych rozwiązać dla obu stron. Nie będę miała nic przeciwko, jeśli będzie próbował mnie w sobie... Rozkochać, ale to i tak nic nie da.
      -Andrea!- usłyszałam głos Puli.- Zbieraj się, bo już jedziemy!
      -Już idę- powiedziałam, nie spuszczając wzroku z Erica.
      -Gdzie jedziesz?- spytał chłopak z nutką zaciekawienia w głosie.
      -W góry... Z przyjaciółmi- wyjaśniłam i uśmiechnęłam się blado.- To... Cześć...
      Chciałam iść, ale w tym samym momencie Eric ujął moją twarz i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Zamarłam. Odsunęłam się od niego i popatrzyłam z wymalowanym szokiem na twarzy. Tego było już za wiele. Przecież powiedziałam mu, że go nie kocham! Czy on uważa, że skoro tak powiedziałam, to może mnie tak bezkarnie całować? Co on sobie myśli?! Mógł się chociaż zapytać! Strasznie mnie to zdenerwowało, ale mimo to nie potrafiłam się na niego długo gniewać. Nie w tym momencie.
      -Przepraszam, ale...- zaczął, ale nie dokończył.
      -Cześć- powiedziałam zmieszana i odeszłam z mieszanymi uczuciami.


Witam! Kolejny rozdział za nami! ;D Podobał się? Wiem, wiem. Przynudzam. Znowu ;/ Obiecuję się poprawić! Teraz nasi bohaterowie wyjeżdżają w góry i... Ech. Nie chcę Wam za dużo zdradzić... Powiem, że wydarzy się, oj sporo. Kto wie? Może to już tam stanie się coś, co nawiąże do fabuły? Hehe. Nie chcę Was niecierpliwić, dlatego niż już nie mówię na ten temat, bo jeszcze za dużo powiem i będzie klapa. Tak... Co sądzicie o zachowaniu Erica i jego wyznaniach? Zdziwiliście się, a może nie? Może już od początku wiedzieliście, że Rooker coś czuje Andrei? Właśnie! Jak ocenianie zachowanie bohaterki? Według Was powinna... Inaczej zareagować? Może powinna dać mu szansę i się zgodzić? Czekam na Wasze opinie! Komentujcie! Pozdrawiam! ;***

madziula0909

66 komentarzy:

  1. Pierwsza? Wow. Rozdział super. Randka świetnie opisana. Ale i tak Nathan Wygrywa <3
    Pozdro
    LS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! Cieszę się, że Ci się podobało! Również pozdrawiam! :***

      Usuń
  2. heh ... akcja na angielskim najlepiej ... no cóż kochana... oficjalnie stwierdzam, że jesteś genialna... kolejny boski rozdział *________*
    Leżę sobie chora i czytam to wszystko i modlę się by choć jedna z moich ulubionych bloggerke coś dodała, a tu bumm ... dodałaś :-)
    no cóż rozdział genialny jak zawsze ... serio rozwaliła mnie sytuacja na angielskim ... dla takich scen żyję ...
    no i cóż z niecierpliwością czekam na następny i mega dużo weny życzę :*

    PS. u mnie następny : http://bloody-sun-jb-ff.blogspot.com ( co prawda nie przeze mnie pisany , tylko przez mojego kolegę, ale pod moim ścisłym nadzorem ;* )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! Tak bardzo się cieszę, że Ci się podoba! :D Znowu chora? Współczuję. Naprawdę... Cieszę się, że spodobała Ci się scena na angielskim. Wiesz... Gdy ja pisałam, to nie mogłam się powstrzymać, od śmiechu xD Jeszcze raz dziękuję, a notkę u Ciebie już przeczytałam :***

      Usuń
  3. Jeden z lepszych rozdziałów. Naprawdę, cała akcja mi się podobała :)
    I plus, że pojawił się Nathan. Polubiłam go :3
    Ale końcówka z Erikiem do mnie nie przemówiła. Nie lubię gościa, ale postaram się go chociaż tolerować. Przecież w poprzednim rozdziale okazał się całkiem milusi.
    Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością!
    ~Pozdrawiam serdecznie i ślę ooogrom weny! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Cieszę się, że notka Ci się podobała! :D Heh. Eric pojawi się jeszcze tylko raz. Może to Cię pocieszy? Nie każdy go lubi i Ty masz do tego prawo :D Ja osobiście go polubiłam, ale nie tak, jak Nathana xD Jestem happy, że akcja na angielskim Ci się podobała ^.^ Jeszcze raz dziękuję :***

      Usuń
  4. Szczerze mówiąc to wydaje mi się, że Andrea nie mogła się obudzić z powodu utraty krwi, którą miała poprzednia, a jednak fakt, że przypomina Nathaniela (Nathaniel <3) podpowiada mi, że muszą być w jakiś sposób ze sobą spokrewnieni (co mnie załamuje), albo pochodzą z tej samej rasy (co mnie cieszy!). Pamiętam jak poprzednio napisałaś mi, że to nie Andrea wywołała deszcz, więc moje drugie skojarzenie, wydaje mi się właściwe, a mianowicie, że winowajcą był Nathaniel! Zgadłam?
    No, a teraz jeszcze tak wspomnę, że przez jakiś czas byłam zalatana i nie miałam czasu dojść do komputera, a później nawet na telefon się wściekłam, więc... Przepraszam, że tak późno komentuje :(
    Wracając do Twojego rewelacyjnie, cudownego i wszech wspanialszego rozdziału, który powodował wielokrotnie uśmiech na mojej twarzy...
    Dlatego Andrea miała powód, aby się tak zachować, co nie znaczy, że nie śmiałam się z jej poczynań. W takim momencie tak bardzo mnie przypominała :D Ja też zawsze powiem, coś od rzeczy...
    Gadka z kolegami Nathaniele na angielskim wydała mi się jego rozmysły posunięciem, nie wiem czemu (może to moja dusza romantyczki!) ale wydaje mi się, że on chce się do niej jeszcze bardziej zbliżyć, a jak na faceta któremu na czymś zależy po prostu tego nie umie. Jak to się mawiało? "Ten się czubi, kto się lubi!" - idealnie pasuje do zachowania tej dwójki :D
    Akcja z "kolegą"... trochę mnie zaskoczyła i aż kilkakrotnie musiałam przeczytać tekst, czy ona rzeczywiście martwiła się o stan zdrowia swojej torby? Może Cię to zdziwi, ale po chwili doszłam do wniosku, że to jest w miarę normalne (moja miara normalności jest bardzo wysoka!), więc trochę się uśmiechnęłam, ale wcale nie wzięłam Andrei za osobę szaloną, a wręcz na dziewczynę z poczuciem humoru, która chciała podrażnić się z kolegą, z którym naprawdę nie chciała siedzieć.
    W moim gimnazjum ludzie cały czas kładli torby i plecaki na krzesłach i niektórzy nawet gdy starałaś się przysiąc Cię ignorowali, a gdy tylko ruszyłaś ich rzecz... po prostu darli się wniebogłosy -_-
    Wszystkiemu winna kawa! Ja kiedyś zwaliłam winę na Coca Cole i od tamtej pory moi znajomi pilnowali, abym jej nie piła (nie co dzień tańczy się z manekinem w sklepie)... to wskazuje jednocześnie jak wysoki mam poziom normalności!
    Dobrze! Bardzo dobrze Andrea załatwiła tego frajera-nauczyciela! Ma facet! Nie powinien nawet próbować wszczynać walki na inteligencję z naszą mądralińską Andreą! Ha! No i jego mina była BEZCENNA!
    Erick... trochę mnie zastanawia. Niby miły gość, ale posłużył się szantażem, aby zaprosić Andreę na randkę, ale po pewnym czasie wydał się całkiem miły. Jednak jak znam życie wzdłuż i szerz kryje się za tym jakaś intryga!
    Pewnie sie z kimś założył... Możliwe też, że rzeczywiście mu się podoba (nie wątpię, że Andrea jest ładna), ale... po prostu nikt, NIKT z męskiej ludności nie jest aż tak miły i tolerancyjny! (...) Bogowie! Jakich ja mam cudacznych znajomych -_-
    Ich randka była przeurocza! Nawet nie wiedziałam, że większość karuzel ma nazwy xD Spodobała mi się najbardziej akcja z lodem :3 Babie się należało! Gdyby mnie jakiś chłopak potrącił gdy jadłam loda to bym się rozpłakała... ale wszyscy już wiemy, że ja jestem dziwna.
    Erick jest naprawdę tolerancyjny i miły dla różnych głupawych i śmiesznych pomysłów Andrei (każda nastolatka ma głupie pomysły, na wzór można wziąć mnie i moją przyjaciółkę... aż wstyd się do tego przyznać, bo nasze pomysły były naprawdę, naprawdę dziwaczne!).
    Wydaje mi się jednak, że między Andreą i Erickiem nie ma tej chemii, tego namiętnego uczucia! Po prostu czegoś mi w ich kontaktach brak :C Możliwe jednak, że jestem zbyt wpatrzona w Nathaniela (kompletnie ignoruje jego złe zachowanie, jak choćby rzucaniem kulkami we włosy Andrei) jak w obrazek i nie widzę innego mężczyzny dla Andrei :D
    O bogowie... wyszedł mi naprawdę długaśny komentarz, wiec już kończę ;)
    Życzę morza weny, góry pomysłów i mnóstwa czasu wolnego!
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz, który sprawił mi tyle radości (oczywiści innych komentujących taż)! ;D Fakt. Andrea mogła mieć trudności z obudzeniem się po tej utracie krwi. Czemu nie? Zapewniam Cię, że Andie i Nathan nie są ze sobą spokrewnieni, a czy są tej samej rasy? Tego nie powiem. Hmm... Czy Nathaniel wywołał ten deszcz? No niestety nie mogę powiedzieć... Wiem. Jestem wredna, ale z czasem to wszystko wyjdzie na jaw =D Tak, tak. Andie martwiła się o stan zdrowia swojej kolegi-torby. Ta akcja przyszła mi na myśl, ponieważ kiedyś w mojej klasie taka była. W trzeciej klasie podstawówki bodajże, ale było to tylko z tym, że torba to kolega. Reszta to mój pomysł ;D U mnie w gimnazjum również wszyscy dają torby na krzesła. Skąd ja to znam? xD Tak. Andie jest bardzo inteligenta. Już od najmłodszych lat taka była. Teraz Lewis wie, że na Andreę nic nie zadziała ;3 Czy Eric naprawdę coś czuje do bohaterki, czy nie, to okaże się w następnym rozdziale! Cieszę się, że randka bohaterów Ci się podobała! ^.^ Hehe. Jakoś nie mogłam się powstrzymać z tą akcją z lodem xD Jeszcze raz dziękuję za wspaniały komentarz i miłe słowa! Również pozdrawiam! ;***

      Usuń
  5. Hej Hej! :3 Po pierwsze wybuchnęłam śmiechem kiedy Nathan musiał przesiąść się do Anderi! Mi tam nie było ich żal xD Akcja z piłeczką... jak bardzo przypomina dziecinnych chłopców z gimnazjum <3 Niedojrzałe szmatławce x.x Ale zdziwiło mnie to wyznanie Nathana ,,jesteśmy podobni" xD Odnoszę wrażenie, że tajemniczy wampir zachowuje sie tak, jakby go przemienili w wieku 13 lat ;-; rzucał w nią papierkami? Naprawdę...? A Alex za nią latała, że niby się dziwnie zachowywała... naprawdę...? ._. To mi przypomina moją szkołę ._. Niech Nathan ruszy dupe! Niech coś zrobi :D Niech kogoś zabije ;> (wredny śmieszek) Uważasz, że zrobiłaś z Andrei idiotkę, a ja myślę, że to Nathan skończył jako idiota. Meh, jakie to smutne : c Xd No w każdym razie, randka była dosyć ciekawa, choć spodziewałam się większych zbliżeń! *-* Mrau! Erick wydaje się fajnym chłopakiem tylko gdyby ona nie była taka... hm... skryta... nie to za mało... gdyby nie była aż taką cnotką x.x może trochę przegięłam...
    No w każdym razie, bardzo podobał mi się rozdział :) Był taki spokojny a jednocześnie dynamiczny, jeśli to ma jakikolwiek sens :D Czekam na następny i liczę, że pójdą razem na bal ^^
    Pozdrawiam gorąco, ściskam i życzę weny :* Do następnego :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! Tak bardzo się cieszę, że Ci się podobał! ^.^ Heh. U mnie też nie raz chłopaki z klasy robili piłkę z kartek i grali nią w "piłkę" na korytarzu. Nauczyciele zawsze wtedy na nich krzyczeli xD U mnie wciąż w klasie jest tak, że koledzy rzucają papierkami i wtedy podłoga jest cała biała. Naprawdę! Muszą wtedy na przerwie zamiatać salę! Kiedyś weszłam do klasy i gdzie nie spojrzałaś, tak papierek. Cała podłoga! Zawsze wtedy wina spada na moją klasę. Cóż. Nauczycie uważają, że jest ona najbardziej niegrzeczna xD W wieku ilu lat Nathan został przemieniony w wampira to z czasem się okaże, ale na pewno nie wtedy, gdy 13 lat. Czy kogoś zabije? Zastanowię się ;D Cieszę się, że randka Ci się podobała. Czy coś poważnego będzie między Eicem i Andie, to w następnym rozdziale wyjdzie tak samo, czy pójdą na bal. Jeszcze raz dziękuję i również pozdrawiam! ;***

      Usuń
  6. O nie! Andrea nie będzie z Ericem, ona ma być z Nathanem! Poza tym, coś mi się wydaje, (ja i moje przewidywania ;)) że ani do balu absolwentów, ani do wyjazdu w góry nie dojdzie, albo w tym czasie coś się stanie... Ale nie wiem.
    Rozwaliła mnie sytuacja na angielskim, najlepsze było z tym przeziębieniem. :D Z jednej strony współczuję Andrei, ale z drugiej to było takie śmieszne... Dobrze, że Eric (tfu, tfu, źle! Nathaniel się liczy!) tego nie widział. Zresztą, ja nadal nie mam pojęcia, co o nim sądzić. Najpierw śmiał się z naszej bohaterki, potem ją szantażował, a jeszcze później taki z niego potulny baranek... Może mężczyzna zmiennym jest (nie, wcale to nie jest o kobiecie...^^).
    Nadal uważam, że Andrea bardzo szybko "zmienia" emocje: była taka szczęśliwa na karuzelach, a nagle na diabelskim młynie coś się zepsuło i o mało nie ryczałam.
    Tak w ogóle, na tym przykładzie, zauważyłam, że Ivy i Andie są podobne. No bo ta moja nieszczęśliwa Ivonne też nie chce płakać, i tak ze sobą walczyć. I też szybko zmienia uczucia...
    Dobrze, że w tekście pojawił się Nathan. I to, że są podobni... Musi coś w tym być. Może on wysyła jakieś znaki? Jest zazdrosny? ;D
    Właśnie, właśnie. Wydaje się, że między narratorką, a Ericem nie ma tego "czegoś". Może jemu na niej zależy, ale chyba to takie przelotne uczucie, przynajmniej z perspektywy dziewczyny. Tylko zauroczenie (a odważ się, żeby było inaczej!)... Nathan, weź się w końcu zabierz!
    Andrea chyba powinna się bardziej otworzyć na ludzi. I tak z Alex - niby są najlepszymi przyjaciółkami, ale bohaterka nie mówi jej wszystkiego... :c
    I oczywiście ten nowy świat. Czekam już 11 rozdziałów! Zastanawiam się, kto tam będzie. Ale, ale. Nie sądzę, żeby znalazło się tam miejsc dla Erica.
    Pozdrawiam cieplutko :)
    !Ala!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! Czy Andrea będzie z Ericem, czy nie, to dowiesz się tego w następnym rozdziale ;D Do wyjazdu w góry to do niego dojdzie, to jest pewne, a czy do balu? W kolejnym rozdziale będzie o tym. Hehe. Cieszę się, że akcja na angielskim Ci się podobała. Gdy to pisałam, to też nie mogłam się powstrzymać od śmiechu, choć to nie wydaje mi się jakoś specjalnie śmieszne... Co Eric tak naprawdę czuje do bohaterki? Heh. W kolejnej notce tego się dowiesz. Zgadzam się z ty, że Andrea szybko zmienia swoje emocje i zgadzam się, że jest podobna do Twojej bohaterki Ivy xD Czy Nathan jest zazdrosny? Sama jeszcze nie wiem. Wiem, już bardzo długo czekasz na ten nowy świat. Muszę Cię zmartwić. Będzie on dopiero za kilka rozdziałów. Nie umiem dokładnie powiedzieć za ile, ale może za jakieś pięć? Sześć? Zobaczy się, bo przez ten czas trochę się jeszcze wydarzy :) Jeszcze raz dziękuję za komentarz i równię pozdrawiam! ;***

      Usuń
  7. Jeej! Jest Nathan! I jest Eric! Tak, tak, tak, tak! Cholera, ale ja ich uwielbiam! A tego drugiego to już w ogóle, no aż sama nie wiem, dlaczego obdarzyłam go aż tak wielką sympatią. Mam nadzieję, że Andie zgodzi się pójść z nim na bal absolwentów. Moim zdaniem pasują do siebie i uroczo by wyglądali, tańcząc tak razem przytuleni do siebie. No i ta sytuacja na diabelskim młynie, zachód słońca, ach... Przez moment myślałam, że się pocałują ^-^ Chyba bym się rozpłynęła. Strasznie, ale to strasznie im kibicuję.
    Trochę niepokoi mnie ciągły stan Andrei, odkąd wróciła od rodziców. Może to ogólne osłabienie jest spowodowane zdobyciem i opanowaniem przez nią nowych mocy? Nie jestem tego do końca pewno...
    Theo, Theo, Theo. Nie mogę przestać o nim myśleć, za każdym razem, gdy wchodzę na twojego bloga rozmyślam, czy akurat w tym rozdziale pojawi się jakiś trop naprowadzający na niego nas i bohaterów. Nie mogę się doczekać, kiedy to już się stanie.
    Ta sytuacja na angielskim rozśmieszyła mnie. Wcale nie dziwię się Andie, że tak uparcie broniła miejsca obok siebie, w końcu Nathan nieźle ją przedtem wkurzył. Torba się przeziębi, hah XD No to mnie już rozwaliło. I te papierki we włosach, no mnie by chyba szlag trafił. Gratuluję Andrei cierpliwości ;)
    Cóż, czekam na kolejny rozdział, bo naprawdę ciekawią mnie dalsze relacje głównej bohaterki z Ericiem <3 W sumie to jakby nazywał się ich paring? Andric? No nie wiem XD Pozdrawiam i życzę mnóstwa weny! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! Tak bardzo się cieszę, że Ci się podoba! :D Hehe. Nie rozumiem, czemu tak wszyscy pokochali Nathana? Na początku myślałam, że będzie to znienawidzony bohater, a tu takie coś! xD Miałam nawet plany wobec niego, ale tak wszyscy go kochają, że tego nie zrobię, bo mnie zabijecie... Przepraszam, że Cię zawiodłam i Eric nie pocałował Andie. Myślę, że w następnym rozdziale też bardzo Cię zawiodę :/ Wtedy też się wyjaśni, czy będą razem. To, co dzieje się z Andie jest z czymś związane. Za kilka notek to się wyjaśni :D Cieszę się, że podobała Ci się sytuacja na angielskim. Ja sama się śmiałam, kiedy to pisałam ;D Haha! Nie myślałam, że tak bardzo zaciekawi Cię, co z bratem bohaterki! Naprawdę nie spodziewałam się, że kogoś to tak bardzo zainteresuje! Muszę Cię zmartwić, bo to tak szybko się nie wyjaśni. Mam wobec tego plany, ale zanim to się pojawi... Ech. Lepiej nie mówić, bo Cię załamię. Naprawdę jeszcze będziesz musiała długi czas poczekać :/ Heh. Ja też bym się wkurzyła, gdybym miała we włosach same papierki xD Jeszcze raz dziękuję i również pozdrawiam! :***

      Usuń
  8. Najlepszy twój rozdział jaki czytałam! Tak mnie wciągnął, że hohoho :D. Ogólnie zastanawia mnie stan Andrei, czy to przez swoją moc ma takie bóle głowy i ta moc z niej wysysa tę siłę? Jestem bardzo tego ciekawa. Nathan nawet mnie się podoba z charakteru, czasami zachowuje się jak gówniarz, ale przyznam, że się uśmiałam przy nim :>. Ale Eric zaprosił ją na bal!!. Nie mogę się doczekać jej decyzji :D.
    Czekam na kolejny i oby więcej takich rozdziałów kochana! <3 Pozdrawiam! :*
    xxforeverxxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! Tak bardzo się cieszę, że Ci się podoba! Jestem cała happy! :D Stan Andrei ma z czymś związek. Z czasem to się wyjaśni, ale powiem, że dzięki temu... Nawiąże to do fabuły? Z bohaterką coś się stanie, ale to dopiero za jakiś czas ^.^ Hehe. Ja też lubię Nathana i chyba też przez jego charakter xD Czy Andie zdecyduje się pójść na bal to tego dowiesz się już w następnym rozdziale! Jeszcze raz dziękuję i również pozdrawiam! :***

      Usuń
  9. Ahahahahahahahahahahahahahahahahahah - moja reakcja na lekcję angielskiego. Po prostu boki zrywać :D :D :D Andie ostatnio stała się jakaś szalona XD Czekam na neeeeeeext <3 Szaleństwo dobra rzecz XD Weny XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :D Tak się cieszę, że spodobała Ci się akcja na angielskim. Hehe. Też się uśmiałam, jak to pisałam xD Zgadzam się, że Andrea stała się jakaś szalona, ale czasami zawsze musi komuś odbić xD Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  10. Hej!
    Rany jak ja uwielbiam takie historie, fajnie napisane i wciąga, mogłabym to czytać bez końca :)
    Jeśli chcesz, wpadnij też do mnie.
    Pozdrawiam :*
    Juliet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz i miłe słowa! Cieszę się, że Ci się podoba! ^.^ W wolnej chwili wpadnę! Również pozdrawiam :***

      Usuń
  11. Witam!
    Dzisiaj krótko konkretnie i na temat. Nie, że nie chce mi się komentować... Tylko leżę sobie w łóżku elegancko i słucham moich chłopaków i nie mogę się skupić na czytaniu :)
    In the memory you find me... Ach! Normalnie zaraz bym przy wokalu Chestera usnęła. Tak to działa na mnie :)
    No ale Już. Spokój.
    Co ja tu mogę napisać... Znalazłam ,,dowarzałam" i osobiście mnie to zabiło. Chodziło chyba o dowierzałam, ale tak tez może być :) Nadal się śmieję z dowarzania, ale to chyba nie bylo celowe?
    Andrea to uczuciowa dziewczyna i bardzo wrażliwa (jak Alice) moment kiedy wspominała chwile spędzone z bratem był jakiś smutny. Może to wina tego że słucham Forgotten ale to nie to. Mogłabym tak stwierdzić gdybym sluchała iridescent albo ill be gone lub jakieś ballady Linkinów, ale słucham Forgotten i te wspomnienia były po prostu smutne. Jak się ma to do czytania rozdziałów? No trochę ma, przynajmniej u mnie :) Czytałam notkę pod rozdziałem i zastanawiałam się kiedy on ją zaprosił na bal i miałam się oburzać. Że nic takiego nie było Ale pod końcem rozdziału było! Ha! Nie przejmuj się, że taki długi komentarz, połowa i tak nie na temat :-D Nathan... Chciałam napisać Chester, bo akurat on śpiewa :) Ale Nathan... Miota nim jak szatan! Startuje do naszej Andrei i niech ona się nie zarzeka, że nie, bo nie i nie startuje, bo startuje. To widać chociażby po jego. ,, zalotach" Jeśli on uważa, że jebnięcie dziewczyny piłką w łeb jest romantyczne i obiekt westchnień zwróci na niego uwagę to chyba go za przeproszeniem... Nie będę kląć.... Albo dobra! Najwyżej zagwiazdkuję: Pojeb*ło! Kółkiem go, Andrea, kółkiem! Jej zachowanie na angliku dziwne i nadal nie wiem co chodziło.

    Pozdrawiam i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! ^.^ Heh. Linkin Park mają bardzo fajne piosenki (nie jestem ich fanką, ale czasami ich słucham) i nie dziwię się, że nie można się skupić xD To ,,dowarzałam" nie było celowe. Ech. Kolejna literówka. Zaraz ją poprawię ;) Zgadzam się, że wspomnienie o bracie Andie było smutne, a bohaterka jest uczuciowa. Tak jakoś wyszło. Może to dlatego, że ja też taka jestem? Hehe. Nathan już taki jest. Lubi wkurzać Andreę xD Wiem, że jej zachowanie na angielskim było dziwne. Ale każdemu czasami odbija, prawda? Bohaterka nie chciała, żeby Nathan koło niej usiadł :D Jeszcze raz dziękuję i również pozdrawiam! Czekam na rozdział pierwszy u Ciebie! :***

      Usuń
  12. Coś mi się zdaje, że z balu jak i wyjazdu w góry będą nici. Nie wiem czemu, ale coś mi tak podpowiada. Oby była z Nathan'em, jest fajniejszy, a temu drugiemu jakoś nie ufam. Czekam na następny i weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! :D Hehe. Już druga osoba myśli, że balu i wyjazdu w góry nic nie będzie. Ciekawe, dlaczego? xD Zdradzę, że w góry pojadą. To jest pewne, a czy Andie pójdzie z Ericem na bal? To się okaże w następnym rozdziale! ^.^ Heh. Czy bohaterka będzie z Nathanem? Sama jeszcze nie wiem :/ Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję! :***

      Usuń
  13. Cudo kochana :* Ciekawa jestem co zrobi z tym balem? A Nathan rządzi!! Szczególnie z tymi kulkami we włosach na lekcji <3 Kocham takie wątki :D
    Andrea nieźle popisała się na lekcji :) Przyjaźń z torbą, świetny komizm sytuacji, podoba mi się, że jest w stosunku do Nathana taka zdystansowana. hehe nawet się rymuje <3 No nic czekam na następny Madziu <3 Kocham, piszesz rewelacyjnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz i pochwały! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Ci się podoba! :D Co będzie z balem, to dowiesz się w następnym rozdziale! Hehe. Kuliki we włosach to już standard xD U mnie w szkole jest tak prawie codziennie ^.* Przyjaźń z torbą to nie był do końca mój pomysł. W trzeciej klasie podstawówki była u mnie w klasie taka sytuacja, ale było tylko to, że torba to kolega. Reszta to mój pomysł (~.^) Jeszcze raz bardzo dziękuję! Pozdrawiam :***

      Usuń
  14. Myliłam się.. Eric jest spoko, ale myślałam, że się pocałują czy coś :D Fajnie, że taki długi rozdział, lepiej się czyta :3
    Chciałabym zobaczyć minę nauczyciela, gdy sprawdzał pracę domową Andie hahah . Czekam na next rozdział♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! :D Tak myślałam, że polubisz Erica. Powiem tylko, że pojawi się jeszcze tylko raz... Haha! Ja sama nie mogłam sobie wyobrazić miny nauczyciela Andie. Ha! Teraz facet wie, że na bohaterkę żadne zadania nie działają xD Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam! :***

      Usuń
  15. Notka jest świetna i przepraszam, że dopiero teraz komentuję. Mam nadziejęże mi wybaczysz :) A co do Erica do obstaję przy swoim - jest zuy i koniec.
    Pozdrawiam i weny,
    D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Cieszę się, że Ci się podoba :D Haha! Czyli wciąż obstawiasz na swoim? Coś widzę, że nie przekonasz się do Erica szczególnie, że pojawi się jeszcze tylko raz, a to powinno Cię... Rozweselić? xD Oczywiście, że Ci wybaczam! Nie przepraszaj, że komentujesz dopiero dzisiaj. Przecież notkę wstawiłam dopiero wczoraj, a ja sama nadrabiałam u Ciebie z dwa dni po czasie. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam! :***

      Usuń
  16. Hej, hej!! :D Hmm... Nie pamiętam, czy już mówiłam, ale ja to ta dawna "Karolina" z tych blogów :
    http://lost-in-their-own-feelings.blogspot.com/
    http://love-is-a-force.blogspot.com/
    Jeśli mówię Ci już to po raz 10, to przepraszam, ale nie pamiętam naprawdę xD
    A co do rozdziału to był świetny! I w sumie to lubię Erica i kurcze teraz mam dylemat :( Eric czy Nathan?... Nie wiem... Ale Eric jest "za miły", a ja wolę tych "nie miłych" xD Tak... Ja.... I jestem z Ciebie dumna! Dotrzymałaś obietnicy! Pojawił się Nathan! :D Nie wyłapałam żadnych literówek, chyba, że po prostu je przeoczyłam ;)
    I widzę, że Ty również bierzesz udział w "zabawie" na blogu http://blondikblog.blogspot.com/ ?? :D
    Teraz trochę nie na temat...
    Tam już napisałam odpowiedź na Twoją odpowiedź na moje pytanie xD (bo to ja zadałam to: Malfoy vs Ron) ale tu jeszcze raz napiszę... Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię!!! (za odpowiedź: Malfoy!!) Wkręciłam się w tzw. Dramione i teraz chyba nie mogłabym oglądać filmu pt. "Harry Potter", bo Hermiona jest tam z Ronem (no nie wiem jak się to do końca odmienia xD) i to jest okropne! Dobra, bo się rozpisałam xD Jeśli chcesz to możesz podać swoją pocztę (najlepiej gmail) to coś popiszemy ;) Ale jeśli chcesz :D
    Pozdrawiam, życzę weny! ;D (Jeszcze raz... rozdział świetny! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! ;D Tak, tak wiem, że Ty to dawna "Karolina". Widziałam na innym blogu, ale już nie pamiętam, na którym. Poza tym zauważyłam na jednym z Twoich, że zmieniłaś nazwę xD Cieszę się, że rozdział Ci się podobał. Ja też wolę Nathana ^.^ Uf! Nie było literówek! Hehe. Wiesz, że często mi się zdarzają xD Tak, tak biorę udział w zabawie na http://blondikblog.blogspot.com/ i powiem Ci, że kocham Malfoya!!! <3 I też bym wolała, by Hermiona była z Draco xD Mój gmail to madziula0909@gmail.com a gg: 48197258 ^.* Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam! :***

      Usuń
  17. Jak widzę większość komentatorów pisze tutaj rozprawki, jednakże w tej kwestii niestety nie potrafię nigdy zbyt długich wypowiedzi pisać, nie mniej jednak myślę, że i tak ważne jest, aby skomentować i wyrazić swoją opinię, o :*
    Rozdział mi się bardzo podobał, a sytuacja na języku angielskim wcale nie zrobiła z Andrei idiotki. Może niekoniecznie każda dziewczyna zachowałaby się w taki sposób, ale to było... genialnie rozbrajające :D Mój przyjaciel plecak :D Jeśli chodzi o Erica to nie wiem, doprawdy. W poprzednim rozdziale nie przypadł m ido gustu i chociaż tutaj zatraca się nieco to negatywne nastawienie, to jednak... no w pewnym stopniu pamiętam o tym, jak to ją przymusił do tej randki :D Nie mniej jednak chłopak wie doskonale czego chce i w sumie to akurat czyni go dość intrygującą postacią. Co do balu to myślę, że raczej pójdzie, chociaż nie mam w sumie pojęcia jak to zrobi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Tak się cieszę, że Ci się podoba! ^.^ Hehe. Nie przejmuj się, że powyżej piszą takie długie komentarze. Ja też takich nie piszę i zgadzam się, że ważne jest, by wyrazić swoją opinię :D Cieszę się, że sytuacja na angielskim Ci się spodobała. Ja sama miałam ubaw, gdy ją opisywałam xD Heh. Nikt nie każe Ci się przekonywać do Erica. Ja sama wolę Nathana ^^ Czy Andrea pójdzie na bal, to dowiesz się w kolejnym rozdziale. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję! :***

      Usuń
  18. Rozdział super! Nie wiem co pisać bo jestem okropnie zmęczona więc powiem tylko, że najbardziej podobała mi się scenka z Ericiem i tą kobietą. Ubaw po pachy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Haha! Nie mogłam się powstrzymać, by opisać tą sytuację z Ericem xD Cieszę się, że Ci się podobało :D Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam! :***

      Usuń
  19. Niech cię Bóg broni przed moim gniewem jeśli zrobisz z Andrei i Erica parę! Nie po to tworzę dzikie okładki romansów żebyś mi to teraz popsuła! xD
    Znalazłam tylko jedną literówkę :v
    Nathanowi chodziło o tą samą odmienność, prawda? Jeśli tak, to szkoda, że Andie tego nie widzi. Tak samo jak tego, że Nathan z nią flirtuje. I nie zaprzeczaj bo to oczywiste :3
    Ta akcja na angielskim była.. dziwna. Bardziej reakcja wszystkich, może tylko mi się tak wydaję, u mnie w klasie na lekcjach zawsze jest, um, wesoło. Nawet bardzo.
    Cóż, pozdrowienia z mojego depresyjnego więzienia zwanego "sypialnią". Potopu weny życzę! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! :D Hehe. Już się boję zrobić ich parą, skoro Twój gniew na być taki wielki xD No, ale czy tak będzie, to dowiesz się w kolejnym rozdziale! ^.^ Wszyscy piszą, że Nathan dokucza Andrei, bo się w niej zakochał, a ja niczego takiego nie napisałam >.< Wiem. Dokucza jej, ale nikt nie pomyślał, że po prostu to lubi... Czy bohatera kiedyś będzie z Nathanem to uwierz mi, ale ja sama jeszcze zastanawiam się jak to się potoczy. Nawet nie wiem, jakie zrobić zakończenie, bo mam kilka opcji... xD Zgadzam się, że akcja na angielskim była dziwna, ale każdemu czasami odbija :D Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam! :***

      Usuń
    2. Hehe, jestem nieobliczalna :D
      Może i nie napisałaś czy się zakochał czy nie, ale moja wyobraźnia utrzymuje obraz Nathana jako przystojnego, błyskotliwego faceta, który czuje to co czuję i uparcie próbuję się bronić. Będę rozczarowana jeśli okaże się inny więc... proszę, nie rób mi tego ;^

      Usuń
    3. Heh. Wiesz? Sama jeszcze nie wiem, jak to się wszystko potoczy. Zapewniam Cię, że Nathan wciąż będzie taki, jaki jest. Nie mam w planach go zmieniać i na powinno wyjść inaczej nie powinno :D Polubiłam Nathana takiego :***

      Usuń
  20. Dopiero dzisiaj przeczytałam:) Nauczyciele nie dają spokoju.
    Cóż mogę napisać. Jak zawsze genialnie. Wiesz dobrze, że z komentarzami idzie mi kiepsko. Ale jest mega! Czekam na next:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! Co z tego, że krótki? I tak sprawia mi wielką radość! :D Heh. Skąd ja to znam? U mnie nauczyciele też nie dają żyć! Cały tydzień miałam zawalony nauką i dopiero wczoraj i dzisiaj czytałam zaległe rozdziały na blogach... Jeszcze raz dziękuję i bardzo się cieszę, że Ci się podoba! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  21. Hej! ;*
    Nie potrafię na razie jednoznacznie powiedzieć, czy między Andreą i Ericem coś jest, bo dwie randki to chyba za mało na takie śmiałe wnioski. Ale jedno jest pewne- dobrze im ze sobą. Rozumieją się, dobrze czują w swoim towarzystwie i mimo złego początku znajomości Andrea nie miała oporów by dać się zaprosić na drugą randkę, a to coś chyba znaczy. Dlatego myślę, że to może być początek bardzo ciekawej znajomości. No i przede wszystkim widzę sporą różnicę między nim i Nathanem. ten drugi to jeszcze taki dzieciak. To rzucanie w Andreę jakimiś kulkami na lekcji było naprawdę żałosne. Denerwuje mnie ten chłopak i wcale nie oczekuję jego pojawienia się w rozdziałach. Może gdyby zachowywał się trochę doroślej, to tak, ale po tym rozdziale upewniłam się, że w głowie to on zbyt wiele mądrości nie posiada. Eric wypada lepiej, choć sama się dziwię, że to mówię xD

    Co do lekcji na angielskim, rzeczywiście Andrea wyszła na idiotkę;D Albo na kogoś kto się zgrywa. Ale rozśmieszyła mnie bardzo. Torba jej się przeziębi, hahaha :D Czego to dziewczyna nie wymysli byleby tylko nie siedzieć z nielubianym kolegą;D

    Pozdrawiam, kochana!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! :D Hehe. Ja osobiście wolę Nathana od Erica mimo, że zachowuje się jak dzieciak (u mnie w szkole też tak chłopaki się zachowują, a nawet gorzej, uwierz) ^.^ Eric w sumie też nie jest zły. Czy między nim, a Andreą coś będzie, to przekonasz się w następnym rozdziale xD Hehe. Też uważam, że Andie zrobiła z siebie totalną idiotkę, ale zawsze musi komuś odbić :D Jeszcze raz dziękuję i również pozdrawiam! :***

      Usuń
    2. Faktycznie dwie randki to za mało by powiedzieć że coś między nimi jest. Sam Erick nieszczególnie przypadł mi do gustu, bo jest strasznie nudny. Już chyba wolę tego niegrzecznego, niedojrzałego i złośliwego, czasami nawet okrutnego Nathana. Jednak prawda, że rzucanie kulkami i inne zachowania tego typu to jak w przedszkolu, ewentualnie we wczesnej podstawówce. Zachowuje się jak taki gówniarz co w mordę powinien już kilka lat temu dostać od ojca by mu się w głowie na powrót poukładało. Ja się zastanawiam jakim cudem inni i rodzice znoszą tego dzieciaka? Nie wiedzą jaki on jest? Szczyl udaje idealnego synusia i przykładnego obywatela, czy jak to jest?

      Usuń
  22. Uwielbiam, gdy rozdziały są długie! A u Ciebie właśnie takie są (i chwała Ci za to!). Doskonale rozpisałaś całą akcję zarówno na angielskim, jak i na tej randce. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej! Dziękuję bardzo! :D Cieszę się, że długość rozdziałów Ci odpowiada (heh, nie wiem, czy potrafiłabym napisać krótsze) :p Dziękuję za pochwały! Pozdrawiam i czekam na nn u Ciebie! :***

      Usuń
  23. Hej! Świetny rozdział! Jestem tu pierwszy raz, a Twojego bloga poleciła mi "Mara♥".
    Eric wydaje się być fajny. Taki miły. Może na samiutkim początku wyda mi się... nie zbyt fajny, ale czuję, że powoli się do niego przekonuję ;) Ale Nathan też fajny. No bo chyba nie jestem jedyną, która lubi taki charakter chłopców :D
    A ten rozdział był taki długaśny! Ale to dobrze. Fajnie piszesz i widzę, że masz pomysł na to opowiadanie :)
    No więc czekan na nn, bo zamierzam zostać tu na dłużej!
    Weny życzę! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie za komentarz! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Ci się podoba. Jestem cała happy! ;D Eric (według mnie) jest miły, ale pojawi się jeszcze tylko raz... Hehe. Kto nie lubi Nathana? ... Nie widzę podniesionych rąk xD Ja też lubię takie charaktery (nawet o tym nie wiedziałam), a Nathaniel to jeden z moich ulubionych postaci ^.^ Heh... Jeśli chodzi o długość rozdziałów, to ja zawsze takie piszę. Nie wiem, czy umiałabym napisać krótszy >.< Dziękuję bardzo za pochwały i za komentarz! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  24. Od początku przeczuwam, że Nathaniela i Andreę coś łączy, a teraz jestem teraz tego pewna. Nie mogą być rodziną, bo się załamię, ale parą superbohaterów owszem xD
    Super rozdział, genialna randka!
    Czekam nn. Dużo weny!
    *Lou*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Tak się cieszę, że Ci się podoba! ;D Zgadzam się. Nathan i Andrea nie są rodziną i możesz być tego pewna w stu procentach :3 Czy będą parą? Sama jeszcze nie wiem, ale szykuję coś innego i mogę dostać za to mocno w łeb. O ile nie gorzej... xD Jeszcze raz dziękuję za komentarz! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  25. Kurcze, pojawił się Nathan i to dobrze, ale chciałabym chyba, żeby coś zaczęło się dziać między nimi!
    Eric mnie zaskoczył, choć wciąż nie mam do niego zaufania to i tak się cieszę, że randka poszła w miarę dobrze.

    Mam ochotę na watę cukrową. -.-

    http://zasnute.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! ;D Heh. Wiesz? Sama jeszcze nie wiem, czy między Nathanem i Andreą coś będzie. Ja nic nie mówiłam, że Nathaniel ją kocha, czy coś. Po prostu jej dokucza, a Wy swoje :3 Zobaczymy, co będzie ^.* Cóż... Ja też wolę wampira od Erica. Coś czuję, że się do niego nie przekonasz, bo pojawi się jeszcze tylko raz xD Ha! Też chcę watę cukrową! :D Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję! :***

      Usuń
  26. Madziu, wpadłabyś do mnie? :<
    Rozdział prosi o przeczytanie, jak i inny post. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne! Już lecę, wcześniej nie miałam czasu... (:

      Usuń
  27. No i popatrz, nadrobiłam! :D
    Kolejny uroczy rozdział ^-^ [Nie dziw się, że tak piszę, bardzo dużo rzeczy tak określam XD]
    Akcja na angielskim była genialna! :D
    Hahaha, ja nie mogę, nie dotykaj torby, bo się przeziębi :'D Najlepszy tekst ever! XD
    Aww, tak jak pisałam w ostatnim komentarzu, moja miłość do Nataha się pogłębia *w* Więcej Nathana proszę! (/^-^)/
    Ludzie, kocham Twoje opowiadanie!! :3
    Wiem, że w każdym kometarzu się powtarzam, ale trudno tak przeczytać rozdział i nie napisać pod nim, że masz gigantyczny talent, jest super, historia jest niesamowicie wciągająca i ciekawa, a każdy kolejny post jest po prostu idealny ^-^
    No i teraz wreszcie mogę napisać, że z wielką niecierpliwością czekam na nowy rozdział, bo już skończyły mi się te stare :'(
    Także życzę masy weny i pisz szybko, bo umrę z ciekawości i z tęsknoty za wszystkimi bohaterami, których tu kocham i za samym opowiadaniem! :3
    Pozdrawiam! :*

    http://arrowtales.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz i miłe słowa! Nawet nie wiesz, ile radości mi sprawiły! ^.^ Jejku! Jak się cieszę, że Ci się podoba. Hehe. Według mnie akcja na angielskim też była śmieszna, sama się śmiałam, kiedy to pisałam xD Haha! Wszyscy kochają Nathana! A kto go nie kocha? xD Nie wiem, czy mam taki wielki talent, ale to już kolejna osoba mi to mówi i chyba zaczynam w to wierzyć :D Dziękuję jeszcze raz ślicznie! Rozdział będzie jutro, zdradzę ^.* Pozdrawiam! :***

      Usuń
    2. Tak, masz talen i nie masz prawa w to nie wierzyć! :D
      W takim razie nie mogę się doczekać jutra! :3

      Usuń
  28. Ten tekst Nathaniela o tym, że są do siebie podobni strasznie mnie zaintrygował i czuję że w jakimś sensie może być to prawda ;) Mimo iż Nathan jest trochę denerwujący, to myślę że gdzieś w głębi siebie to wrażliwy chłopak. To samopoczucie Andrei jest podejrzane... O coś musi chodzić.. :) Mi się wydaje że zaprosi ją na ten bal także Nathan :) Ale zobaczymy co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :D Tak. Zachowanie Nathana jest podejrzane. To jego porównanie... Zapewniam, że nie są rodzeństwem. Tego możesz być pewna na sto procent! ^.^ Czy Nathaniel jest wrażliwy? Hmmm... Trudno mi powiedzieć. Może kiedyś to wyjdzie? Sama nie wiem xD Zgadzam się z tym, że samopoczucie Andrei nie jest normalne i ma to z czymś związek. Z czym? Za kilka rozdziałów wszystko się wyjaśni! ^.* Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam! :***

      Usuń
  29. Osobiście najbardziej spodobała mi się akcja na języku angielskim. Fakt, ja gdy byłam młodsza też uważałam, że mój plecak jest przyjacielem. Ale wątpię, że odważyłabym się na takie posuniecie w klasie pełnej ludzi :)
    Andrea mi zaimponowała! :)

    Mam nadzieję, że jednak Andrea na bal absolwentów wybierze się z kimś innym :)

    http://vampireandmillionaire.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! :D Ja też nie odważyłabym się powiedzieć przy klasie takiego czegoś! Chyba zapadłabym się pod ziemię, albo spaliła ze wstydu! Cieszę się, że cała ta akcja Ci się podobała. Właśnie zastanawiałam się, czy w ogóle mam ją zamieścić, bo zrobiłam z Andrei jakąś idiotkę... Z kim Andie wybierze się na bal? Zobaczysz :D Pozdrawiam! :***

      Usuń
  30. Czyli tak jak myślałam, randka zwykła, typowa i bez fajerwerków. Małolacie, która nie ma doświadczenia i nie dużo jej trzeba do szczęścia mogła taka karuzelka wystarczyć, ale mnie by chłopak takim badziewiem nie oczarował. Może dlatego tak jest, że ja wolę mężczyzn z klasą i pomysłem, niemal dżentelmenów, a nie chłopca, który mnie zaprasza, a potem ja bym musiała za wszystko płacić, a on by nawet ciekawym tematem nie rzucił.
    Nie zgodzę się też z tym, że dzieci są beztroskie. Małe dzieci też mają problemy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten rozdział bardzo mi się podobał. Był zabawny i ciekawy, z nutką romantycznych chwil. Ja osobiście chciałabym, by Andrea i Eric byli razem, byłoby super, ale cóż ja mogę, to Twój blog... :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Zaczynam coraz mniej lubić Nathana... Na początku wydawało mi się, że on nie może być jakiś bardzo wkurzający, bo jak ktoś z takim imieniem może być tym złym? xD Ale teraz stwierdzam, że naprawdę go nie lubię. Jest po prostu chamski i zachowuje się jak małe dziecko, bo wydaje mi się, że nastolatek na poziomie liceum nie rzuca kuleczkami w koleżankę tylko po to, żeby mieć frajdę.
    Wizyta w wesołym miasteczku... Jak dla mnie osobiście to nic specjalnego jak na randkę, ale może być. Chociaż nie ukrywam, że ja (chociaż też nastolatką jestem) nie byłabym w stanie się tak zachowywać. No ale cóż...
    Dobra, nie przynudzam i lecę do kolejnego :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Moim zdaniem, Andrea nie powinna iść na bal z Erickiem. Nie pałam do niego sympatią. Niby fajna randka, ale jakaś taka nijaka.
    Błędy poniżej:
    wyrażały lekkie przerażenia, zaciekawienia, a nawet zagubienie.
    przerażenie, zaciekawienie
    samego kolosu sweterka
    koloru
    Przeszłam prze korytarz
    przez
    to Zrobiłam poranną toaletę.
    zrobiłam
    Nie bądź niemądrą.
    niemądra
    -Kofeina powiedziałam na głos.
    - Kofeina - powiedziałam na głos.
    Rzeczywiście, Andrea w tym rozdziale była taka... rozkojarzona, głupawa. Czasami wydaje mi się, że zachowuje się jak dziewczyna z podstawówki. Zresztą nie ona jedna. Nathan dobija mnie swoimi dziecinnymi rozgrywkami. Nieprędko dojrzeje.

    amandiolabadeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku miły! Tak ładnie Cię proszę! Skomentuj! *robię maślane oczka* To dla mnie bardzo ważne! Dla Ciebie to tylko chwilka, a dla mnie kolejny uśmiech na twarzy i motywacja do dalszego pisania! ♥