środa, 24 grudnia 2014

Rozdział 4

       Jeszcze za bardzo nie wiedziałam, jak zemścić się na nauczycielce, ale wiedziałam, że coś wymyślę. Skoro ona może się na nas wyżywać, to czemu ja też bym nie mogła? Nikt mi tego nie zabroni. Zdarzało się czasami, że na kimś się za coś zemściłam, ale to zazwyczaj na tych nielubianych przeze mnie osobach, a jedną z tych osób jest właśnie babka od wf-u. Z czego, co wiem, to jeszcze nikt nigdy nie dał jej w kość. Ja będę pierwszą osobą, ale nikt nie będzie o tym wiedział. Nawet ona, bo wykorzystam do tego mój dar, który w końcu się na coś przydaje... Zachichotałam. Posiadanie moich umiejętności zmienia mnie na złe.
       Wyszłam z szatni i rozglądnęłam się dookoła, czy nikogo nie ma w pobliżu. Uff. Droga była wolna. Szłam prosto do sali gimnastycznej na palcach. Nie chciałam by moje kroki niosło echo. To by mnie zdradziło! Wyglądałam pewnie jak te postacie z bajek, które się skradają. Uśmiechnęłam się na tą myśl. Jak już doszłam do drzwi, przez które wchodziło się do sali gimnastycznej, zatrzymałam się. Słyszałam, jak ktoś odbija sobie piłkę. Byłam pewna, że to nauczycielka, ponieważ czasami zostawała po lekcji. Nigdy nie wiedziałam dlaczego, ale teraz już wiem. Stałam nieruchomo, bo bałam się, że jak podejdę bliżej, to nauczycielka mnie zobaczy. Wzięłam głęboki wdech i powoli wychyliłam zza drzwi głowę. Nie myliłam się. Babka odbijała piłkę do siatkówki. Nieźle jej to szło.Szkoda, że z nami nie ćwiczy takich rzeczy. Większość z mojego rocznika, a mianowicie dziewczyny, nie umieją odbijać nad sobą piłki. Mnie to idzie średnio. Kucnęłam przy drzwiach. Było mniejsze prawdopodobieństwo, że nauczycielka mnie zobaczy. Zaczęłam się zastanawiać, jaki psikus zrobić nauczycielce. Gdy już wymyśliłam, odezwał się za mną głos:
-Co robisz?
       Podskoczyłam ze strachu, tłumiąc w sobie krzyk. Serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Myślałam, że to jakiś nauczyciel, na przykład Lewis, ale to był na szczęście Harry. Chłopak z mojego rocznika, który chodził ze mną na lekcję wf-u. Bardzo wysoki i chudy jak tyczka. Miał piegi i włosy koloru rudego i to bardzo ognistego. Nie to, co moja przyjaciółka Nicole. Ładny to nie był, ale za to sprytny tak.
       -Nic!- powiedziałam półgłosem i uśmiechnęłam się niewinnie.
       Chłopak patrzył na mnie tak, jakby mi nie wierzył. Zacisnęłam szczęki. Przecież nie mogłam mu powiedzieć: "Właśnie przyłapałeś mnie na zamiarze zrobienia nauczycielce psikusa i wykorzystam do tego mój dar! Świetny pomysł, prawda? Nikt nie będzie o tym wiedział!" Zaczęłam intensywnie myśleć, co mam mu powiedzieć.
-A ty, co robisz?- Tylko to przyszło mi do głowy.
-Ja pierwszy zapytałem- przypomniał wymownie.
       -No dobra...- zaczęłam i zrobiłam krótką pauzę.- Miałam zamiar pójść do babki powiedzieć jej, co myślę o jej metodach karania, ale stchórzyłam. Zadowolony?
-To dla czego klękasz?- Nie dawał za wygraną.
-Stchórzyłam- powtórzyłam.
       Chłopak się zamyślił. Długo trwało to jego milczenie. Wkurzyło mnie to bardzo. Chciałam zrobić psikusa nauczycielce, a on tak tu stoi i mi to uniemożliwia! Co za człowiek! Po co on tu w ogóle przyszedł?!
       -Po co tu przyszedłeś?- zapytałam gniewnie. Wcale nie miało to tak zabrzmieć, ale emocje nad którymi nie można zapanować...
       -W tej samej sprawie, co ty. Też chciałem pogadać z babką o jej metodach karania. Dzisiaj to przesadziła. Mówię serio.
      Ooo... Hak mi. Zrobiło mi się ciepło na sercu, ponieważ oprócz moich przyjaciół ktoś jeszcze podziela mój los. Uśmiechnęłam się lekko.
       -To idziesz ze mną?- zapytał nagle Harry.
       -Nie!- krzyknęłam. Szybko zakryłam sobie usta ręką.
       Słyszałam jak nauczycielka przestała odbijać piłkę. Z Harrym cała zesztywniałam. W pierwszej chwili chcieliśmy uciec, ale nauczycielka powróciła do odbijania piłki. Odetchnęliśmy z ulgą.
       -Nie- powtórzyłam ciszej. Niemal szeptem.- Nie mam zamiaru. Jak chcesz to idź, ale ja nie mam odwagi. Poza tym to i tak nas nie posłucha. Cześć!
       Wstałam z kucek, wzięłam swoją torbę i odeszłam, zostawiając osłupiałego Harry'ego samego. Odwróciłam się tylko na chwilkę by zobaczyć, czy ten idzie do nauczycielki. Rzeczywiście poszedł. Podbiegłam do drzwi i wyjrzałam przez nie ostrożnie. Szedł powoli w jej stronę. Mowę mi odebrało.
-Ale on jest odważny- powiedziałam do siebie.
       Chłopak był coraz bliżej nauczycielki od wf-u. Babka w końcu go zauważyła i przestała odbijać piłkę do siatkówki. Położyła ją obok siebie i ruszyła żwawym krokiem w stronę chłopaka. Szkoda, że piłka nie zaczęła się turlać prosto pod jej nogi! Nauczycielka była po drugiej stronie siatki. Gdy miała przechodzić pod siatką, ja odruchowo zrobiłam tak, że zatrzęsła się podłoga pod nogami nauczycielki. Można powiedzieć, że zatrzęsła się ziemia, bo tak naprawdę to panowałam nad ziemią. Potrafię zrobić tak, że ziemia zatrzęsie się w jednym miejscu. Nauczycielka tak poleciała na siatkę, że gdy osuwała się na podłogę, to koszulka zadarła jej się do góry ukazując biust. Harry szybo się odwrócił tyłem do niej, a ja schowałam się za drzwi i zbiegłam z miejsca zdarzenie. Wolałam nie wiedzieć, co teraz się tam działo. Dla nauczycielki to trauma do końca życia! Ja natomiast musiałam zakryć ręką usta, by nie parsknąć śmiechem. Biegłam ile sił w nogach, byleby się znaleźć jak najdalej stamtąd. Gdy przebiegłam z dwadzieścia metrów zatrzymałam się i głośno parsknęłam śmiechem. Nie mogłam już dalej go powstrzymać. Oparłam się o ścianę, po czym przykucnęłam. Oczy zaczęły mi łzawić, więc szybko je wytarłam. Nie mogłam się uspokoić.
-A panienkę, co tak rozbawiło?- spytał mnie kobiecy głos.
       Podniosłam głowę i zobaczyłam niziutką kobietę o pomarszczonej twarzy i zaróżowionych policzkach. Miała z co najmniej czterdzieści pięć lat. Włosy krótko ścięte, podkreślające jej rysy twarzy o kolorze brązowym i tej samej barwy duże, ale ładne oczy. Była to jedna z pań sprzątających w mojej szkole.
-Nic, nic- wykrztusiłam.
       Kobieta popatrzyła na mnie niedowierzająco. Nie dziwię się jej, ponieważ z tego jak się śmiałam trudno było się nie domyśleć, że coś mnie bardzo rozbawiło. Żeby uniknąć dalszych pytań wstałam a kucek i ruszyłam biegiem w stronę wyjścia ze szkoły. Nadal czułam na sobie wzrok kobiety, dlatego przyspieszyłam. Zatrzymałam się dopiero przy wyjściu ze szkoły i tam parsknęłam śmiechem. Nie mogłam się powstrzymać. Często mam tak, że jak zacznę się śmiać to nie mogę przestać i mogę tak chichotać dobre pięć minut. Wiem, że dziwoląg ze mnie, ale ja już tak mam i nie zamierzam tego zmieniać. Bynajmniej dopóki nikomu to nie będzie przeszkadzało.
       W pewnym momencie gwałtownie zatrzęsła się ziemia. Aż budynek szkolny się zatrząsł, a ja upadłam na podłogę, obijając sobie przy tym łokieć. Na szczęście nie tak mocno, jak się spodziewałam. Wystraszona podniosłam się z podłogi i stanęłam na równe nogi. Serce waliło mi jak oszalałe, a ja cała się trzęsłam ze strachu. Powoli docierało do mnie, co się stało, co ja zrobiłam. Przecież przez to mogłam zrobić komuś krzywdę! Czy znowu stało się to z powodu mojego wybuchu radości? Jeśli tak, to będę musiała nauczyć się nad sobą, a szczególnie nad moimi darami panować. Na samą myśl o tym zrobiło mi się słabo. Znowu przez następne lata mojego życia będę musiała uczyć się tego, co robiłam gdy miałam sześć lat. Dlaczego los akurat mnie pokarał? Co ja takiego w życiu zrobiłam, żeby teraz cierpieć?! Co się stało, że teraz mam takie wielkie problemy nad zapanowaniem nad moim darem? Nigdy ich nie było, chyba że na początku. Czy to dlatego, że jestem,starsza? Ale czemu te problemy nie pojawiły się wcześniej tylko teraz, kiedy za niedługo będę miała siedemnaście lat? Przecież zawsze wszystko było dobrze... Ech. Czasami mam wrażenie, że to po kimś odziedziczyłam. Tylko po kim? Nikt w mojej rodzinie nie ma żadnego daru. Bynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Życie jest takie niesprawiedliwe!
       Pojedyncze łzy zaczęły spływać mi po policzku. Szybko je jednak otarłam. Nie chciałam się przed sobą przyznać, że jestem słaba, choć wiedziałam, że to prawda. Wyszłam z budynku. Wiatr nadal wiał i był silny. Na szczęście nie tak, jak wcześniej. Chyba nie uda mi się szybko go pozbyć. Westchnęłam ciężko. Rozglądnęłam się dookoła. Moich przyjaciół już nie było. Pewnie nie chciało im się na mnie czekać. Foch. Zamknęłam za sobą drzwi i zobaczyłam w szybie odbicie jakiejś brunetki. Przerażona stwierdziłam, że tą dziewczyna jestem ja. Nadal miałam czerwoną twarz, załzawione oczy, a włosy w totalnym nieładzie. Zapomniałam się uczesać! Zaczęłam doprowadzać swoje włosy do porządku. Uśmiechnęłam się delikatnie, gdy już wyglądałam w miarę dobrze. Już miałam się odwrócić, gdy w szybie zobaczyłam odbicie jakiegoś chłopaka, który mi się przyglądał. Zrobiło mi się trochę głupio, bo pewnie widział, jak doprowadzałam się do porządku. Co za wtopa! Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Nie chciałam uciekać, ale i nie chciałam, żeby zobaczył, że to ja tu stałam. O ile już nie widział mojej twarzy! Nie patrząc pod nogi zrobiłam krok do tyłu. Od razu tego pożałowałam, bo źle stanęłam i walnęłam tyłkiem o jeden ze schodków, a następnie zjechałam po schodach aż na sam dół. Tak sobie obiłam przy tym pośladki, że z bólu napłynęły mi do oczu łzy.
-Aua- jęknęłam zbolałym głosem. Skrzywiłam się z bólu.
       Musiało to wszystko wyglądać żałośnie, bo usłyszałam jak ktoś się śmieje, a tym "ktoś" był na pewno ten chłopak, co stał niedaleko. Wkurzyłam się na siebie, ale jeszcze bardziej na niego, bo się śmiał!
       -Bawi cię to?!- wrzasnęłam przez łzy patrząc w stronę chłopaka. Za bardzo go nie widziałam, bo łzy rozmazywały i cały obraz.
       Odpowiedział mi jeszcze głośniejszy śmiech. Wstałam z ziemi i się skrzywiłam. Nie mogłam się wyprostować. Tak mnie bolało. Chciałam temu chłopakowi wszystko wygarnąć, ale nie miałam odwagi. Zawsze należałam do tych wstydliwych. Dopiero jak bardziej przyjrzałam się chłopakowi to zorientowałam się, że to jest Eric Rooker. Jest on o rok ode mnie starszy. Wysoki (jak większość chłopaków ze szkoły) przystojniak o brązowych włosach i niebieskich oczach. Jeszcze nigdy nie zamieniłam z nim choć jednego słowa. Może to dlatego, że nie zadaję się ze starszymi? Miałam nadzieję, że nie zna mojego imienia, bo jeśli cała szkoła się dowie o tym zdarzeniu, to się chyba zabiję. W sumie to najbardziej bałam się tego, że Nathan się o tym dowie. Nie da mi żyć! Odwróciłam się tyłem do Erica i syknęłam z bólu. Każdy mój najmniejszy ruch powodował, że tyłek mnie bolał jeszcze bardziej. Łza spłynęła mi po policzku. Nie byłem pewna, czy dojdę do internatu, bo to aż dwa kilometry drogi. Byłam bliska załamania. Zaczęłam iść prosto przed siebie, ale ból był nie do zniesienia. Sposób w jaki szłam wyglądał komicznie. Musiałam przypominać jakąś starą babcię. Jak odchodziłam z miejsca zdarzenia to jeszcze czułam na sobie wzrok Erica. To dodawało mi siły, by przyśpieszyć nie zważając na ból. Szybko opuściłam teren szkoły. Wyszłam na ulicę. Ludzie przechodzący obok mnie gapili się na mnie, dla tego zakryła twarz włosami. Nie chciałam by ktoś mnie rozpoznał. W duchu powtarzałam sobie, że jeszcze kilkanaście metrów i będę na miejscu, ale ból dawał o sobie znać. Zaczęłam żałować , że nie potrafię się teleportować, albo, że nie jestem odporna na wszelkie bóle. Jak wtedy byłoby dobrze!
       Przez całą drogę rozmyślałam nad tym, czy Eric nie rozpowie wszystkim w szkole, co się wydarzyło. Na oko to nie wygląda na jakiegoś plotkarza, czy coś, ale pozory mylą. Znam go tylko z widzenia i nie wiem jaki jest na prawdę. Z czego, co mówią to to jest spokojny chłopak, ale czy naprawdę? Ludzie mówią różne rzeczy. Jedni mówią prawdę, a inni kłamią. Niektórzy mówią to, co im się wydaje. Taka jest na przykład Alex. Ona to wszystkich ocenia po wyglądzie, a jeśli chodzi o chłopaków to patrzy na to, czy jest on przystojny, czy nie. Masakra...
       W końcu doszłam o internatu. Rozpromieniłam się, ale po chwili uśmiech zniknął mi z twarzy. Teraz musiałam wejść na trzecie piętro! Co za ironia losu! Myślałam, że rozpłaczę się już na dobre. To był istny koszmar! Otworzyłam drzwi i weszłam do budynku. Stanęłam przed klatką schodową. Wzięłam głęboki wdech i stanęłam na pierwszym schodku. Jęknęłam. Ból był jeszcze silniejszy niż jak szłam. Dla czego tutaj nie ma windy!? Zaczęłam po cichu płakać. Nie wiedziałam, jak dostanę się na górę. Modliłam się, żeby nikt mnie nie zobaczył w takim stanie. Schyliłam się i w takiej pozycji szłam. Może i było niewygodnie, ale ból nie był taki mocny. Szłam więc w takiej pozycji. Jak ktoś szedł to ściągałam z siebie torbę i udawałam, że coś w niej szukam. Następnie, gdy nikogo niebyło w pobliżu to torbę z powrotem zarzucałam na ramię i szłam dalej. Cieszyłam się, że po drodze nikt mnie nie zagadywał. Nie wiem po jakim czasie, ale na pewno po długim weszłam na trzecie piętro. Myślałam, że ze szczęścia zacznę skakać nie zważając na ból. Przez korytarz przeszłam już w szybszym tempie. Doszłam do mojego pokoju i do niego weszłam. Alex siedziała przy biurku i odrabiała lekcje. Nie usłyszała jak wchodzę, bo miała na uszach słuchawki. Jak dobrze. Z wielkim trudem doszłam do swojego łóżka. Gdy doszłam do celu postawiłam torbę obok łóżka, a sama postanowiłam się na nim położyć, ale nie zdążyłam, bo Alex powiedziała:
       -A ty jak się tu znalazłaś?
       Była szczerze zdziwiona. Patrzyła na mnie tak, jakby nie widziała mnie z kilka lat.
       -Teleportowałam się- odparłam beznamiętnie.
       Alex jeszcze przez jakiś czas na mnie patrzyła, po czym wzruszyła ramionami i powróciła do odrabiania lekcji. Ja natomiast położyłam się na łóżku. Wręcz na nie padłam.
       -Aua!- krzyknęłam, a łzy spłynęły mi po policzku.
       -Co ci?- Alex się odwróciła. Wyglądała na wystraszoną. Tak głośno krzyknęłam?
       -Nic- powiedziałam cicho. Po moim głosie było można rozpoznać, że kłamię.
       -No nie wiem- popatrzyła na mnie krzywo.
       Odwróciłam się do niej tyłem. Z wielkim trudem powstrzymałam jęknięcie. Musiałam przy tym mocno zacisnąć szczęki. Tak bardzo bolało...
       -To powiesz mi?- dopytywała.
       -Lepiej żebyś nie wiedziała- burknęłam pod nosem.
       Nie widziałam, czy przyjaciółka nadal na mnie patrzy. Tyłek za bardzo mnie bolał, żebym mogła się odwrócić. Tak bardzo się cieszyłam, że jutro jest sobota i nie idę do szkoły. Nie wytrzymałabym nawet minuty na tych twardych jak kamień krzesłach. W ogóle bym nie siedziała! Zostałaby opcja siedzenia na poduszce, ale takiego pośmiewiska z siebie to bym nie zrobiła. Wolałabym już zostać w internacie i opuścić lekcje. Wf... Gdybym miała na nim ćwiczyć to chyba bym się zabiła. Babka a tego powodu by mnie nie zwolniła z ćwiczeń. Jeszcze by się śmiała.
       Podsumowując dzisiejszy dzień to jest do bani. Spóźniłam się na wf, przez co musiałam biegać, wywołałam ten głupi wiatr i trzęsienie ziemi, a na dodatek spadłam przy Ericu ze schodów i obiłam sobie tyłek! Przeżyłabym jeszcze, gdyby przy moim upadku nikogo nie było. Teraz nie wiem, czy czasem tego nie rozpowie po szkole. Jedyne, co mi w dzisiejszym dniu wyszło to zrobienie psikusów nauczycielce wf-u i nauczycielowi trygonometrii. Cała reszta dnia jest do kitu. Martwią mnie tylko dwie rzeczy. Nie wiem, czy jutro będą na mnie pasowały moje spodnie i czy tyłek nie spuchnie mi tak, że będzie to widoczne. Zostaje jeszcze pytanie, czy będę jutro w stanie podnieść się z łóżka? Dzisiaj nie mogę chodzić, a jutro co? Nie będę mogła się ruszyć! Przecież ja nie umiem siedzieć w jednym miejscu i nic nie robić, a co dopiero leżeć! Mam zamiar nikomu nie mówić o tym feralnym zdarzeniu, ale nie obmyśliłam co powiem, jeśli się mnie spytają, dlaczego nie mogę chodzić, czy coś w tym stylu. Znalazłam się w kropce. Ciekawe, ile jeszcze będzie mnie tak bolało?
       Położyłam się na brzuchu. Jak dotąd to była najwygodniejsza i najmniej bolesna pozycja. Sięgnęłam po swoją torbę i wyciągnęłam z niej książki. Wiem, że jutro sobota, ale zadanie domowe chciałam mieć już z głowy. Poza tym miałam zamiar zabić czas. Nie umiem siedzieć i nic nie robić. Wzięłam więc trygonometrię i odrobiłam zadanie. Następnie napisałam wypracowanie na angielski. To było pierwszy raz, kiedy nie miałam na nie pomysłu. Pisałam je z co najmniej półtorej godziny. Gdy już skończyłam to nawet nie wiem, kiedy zasnęłam...


____________________$$$  Witam! Dziś w tak pięknym i radosnym dniu pełnym    
_____________________$$$$$
___________________$$$$$$  uroku, magii, jakim jest wigilia!  Wstawiam rozdział
_________________$$$$$$$     
_______________$$$$$$$$_$$$$$$$$$$  4 (taki prezent ode mnie) :D Na początek  
______________$$$$$$$$$$$$$$$$$$      
_____________$$$$$$$$$$$$$$$ chciałam Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia: 
____________$$$$$$$$$$$$$    
___________$$$$$$$$$$$$ dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności, lawiny radości,
__________$$$$$$$$$$    
_________$$$$$$$$$  potopu miłości, spełnienia marzeń (może ktoś podaruje Wam 
________$$$$$$$$   
_______$$$$$$$  gwiazdkę z nieba ;*  ), niech na Waszych twarzach na co dzień
______$$$$$$    
______$$$$$ gości szeroki uśmiech, byście nigdy nie byli smutni, by Wam humor
______$$$$
______$$$$  dopisywał na co dzień, by każdy dzień był dla Was  dniem
______$$$_____$
$______$$___$$  udanym pełnym radosnych chwil, które pozostaną Wam w 
__$$$$$$$$$$$
___$$$$$$$$$ pamięci na długo,  byście pod choinkę dostali stos prezentów i
____$$$$$$$$$
___$$$$$$$$$$$$$  wszystko, czego dusza zapragnie *.* Z całego serca Wam
__$$$$$$$$$$$$$$$
__$$$$$$$$$$$____$ życzę,  byście te święta spędzili w dużym gronie rodziny
$_____$$$$
_______$$$ śmiejąc się razem i kolędując, by urzekł Was cudny blask choinki... No 
________$
                  i żebyście trafiali na prawdziwych przyjaciół, a nie na tych fałszywych. 



 ___________< o >  Życzę Wam  udanych świąt! (^.-)

_____________/ 
_________o`* o.@*o`. Wracając do mojej historii. Rozdział dedykuję dla:
________.' '*Q o *o@     Wampira Wampirowej
________( () o*o* @ o'.      lilki24
_______.-' o *0_Q.-'-;*o)      Martine Rze
_______.' 0 Q @0@ ()* `-.      Miki Foggy
______* @ o*o @. ‘Q * o )      Dali Upendi
_____o`-...-@""-Q '-~@'`0*.’      Rudej         
_____.'` @ Q * 0*’Q. ‘ @`-.)         Alex Vicious
_____*.' o . @* '-@‘o’’Q.*-oQ’.     Little Shadow                  
____* @ * ._()__0*Q.~-' @ ()* `     Alice Cullen
____(o () * o* Q'._@_Q o ()’´´*.'.     Alice Spencer
___o'-.-' @`--._ @’* Q *.@-* * ``-      Mai Jaworskiej
___.-' @ _Q_.-'~'-. @ ´()`-*@.o’Q’       Angeliki Angeli
__.' @* o ..-' * o *.@ * 0 *@oQ`) o*'     Asi JOANNY
_* 0.-~@-._Q * 0 * ~. Q _.~@-.*_0_.'      Pauli Ż.
_'._@ * o () '-._@__0__@_.-'Q o . '-.*      Karoliny
_;--@' 0‘Q * Q o *@ * 0‘ o @ *'-*.o      oraz dla wszystkich, którzy czytają mojego 
_.o-' * ‘ '._@__* .Q.~ @- . 0 () Q @ *'.   bloga <3 Rozdział się podobał ??? Za 
_* @ *‘ o * @ _.''Q~o..__@__.--'`@--.*   wszelkiego rodzaju błędy, literówki bardzo 
_;'-.__@_Q . 0 () oQ * o*♥.*•.¸♥¸.•*♥   przepraszam. Często mi się zdarzają, niestety 
_____________$$$$$  ;/ Zanim wstawiam nową  notkę, to ją czytam, ale wiecie jak    _____________$$$$$   to jest xD Zapraszam do komentowania i krytykowania! Buziaczki i pozdrawiam ;*

madziula0909

47 komentarzy:

  1. Hej! Może zacznę od tego, że Tobie również życzę wszystkiego najlepszego, dużo pyszności na stole wigilijnym, radości z prezentów i dużą ich ilość. Rozdział super. Trochę mało się dzieje, ale zapewne niedługo się rozkręci. Nie wiem czy widziałaś, ale założyłam nowego bloga, o dziewczynie władającej ogniem. Na razie nie ma rozdziału, ale jakbyś chciała to zapraszam. http://magia-zywiolow-angelika-angela.blogspot.com/?zx=fb7a57a7939d744

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za piękne życzenia <3 Oczywiście zajrzę na twojego nowego bloga (~.^)

      Usuń
  2. Rozdział świetny! Haha ma babka za swoje! Tylko szkoda mi Andrei... Mam nadzieję, że ten chłopak nikomu nie powie... I że za niedługo ona zbliży się trochę do Nathana... :D Dziękuję za dedykację (jeśli jest do mn...xD, bo ach... ten mój niepowtarzalny login... :D) Wesołych Świąt, zdrowia, szczęścia, miłości, najlepszego chłopaka (jeśli go nie masz...), dużo prezentów, smacznego jedzenia... xD I ogólnie wszystkiego co najlepsze! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście, że dedykacja jest dla ciebie! :D i dziękuję za wspaniałe życzenia <3

      Usuń
  3. Biedna Andrea... Ale może ten chłopak nie okaże się świnią i nie wygada wszystkim. Wesołych Świąt i dziękuję za dedykację. ~Alice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co i dziękuję za życzenia <3

      Usuń
  4. Na wstępie bardzo dziękuję za dedykację :* Nie lubię tej nauczycielki w-fu więc mimo, że generalnie spokojne ze mnie dziewczę, to jednak... *chrząka znacząco* dobrze Andrea zrobiła haha :D Co do rozdziału to bardzo przyjemny, ogólnie Andrea jest taka pozytywnie zakręcona i myślę, że niepotrzebnie przejmuje się konsekwencjami tego upadku od tej strony, że "a co, jeśli Eric innym rozpowie", no bo jednak to nie jest coś wstydliwego, właściwie to... współczuję :/ Kiedyś skakałyśmy wzwyż w szkole i tak się rozpędziłam, że z ponad 1,20m spadłam zamiast na materac to na tyłek :/ i też siedzieć właśnie nie mogłam, więc współczuję >.< Co do rozdziału (tak ogólnie jakby to ująć) to dobry, były serio literówki, ale ja z reguły nie zwracam na to uwagi, więc jest bardzo dobrze :*. Tobie oczywiście życzę wszystkiego dobrego, spełnienia najskrytszych marzeń, uśmiechu na twarzy, samych prawdziwych przyjaciół, z którymi spędzisz cudowne chwile i ogólnie czego tylko sobie zażyczysz! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam Cię również do mnie na http://dogonic-szczescie.blogspot.com/ gdzie pojawiła się... nazwijmy to świąteczną notką, o :) Z małym prezencikiem :*

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za życzenia <3 Już lecę czytać notkę xD

      Usuń
  5. Jakie to ja mam szczęście, że nie muszę się męczyć z nauczycielami od wychowania fizycznego xD ale tej babki, pani Lewis, o ile dobrze nazwisko pamiętam, to ja nienawidzę. Jakieś normy obowiązują we współczesnym świecie i przydałaby się do nich dostosować, nieprawdaż
    ? Ale jak widać, nie wszyscy to potrafią... Gdybym ja była dyrektorem w tej szkole, to pierwszą rzeczą, jaką bym zrobiła, to wywaliłabym ta dwójkę ze szkoły. Ją i jej mężulka. Natychmiastowo! I jeszcze załatwiłabym dożywotni zakaz pracy w zawodzie nauczyciela.
    I współczuję Harry'emu. Biedak będzie miał chyba traumę do miejscu życia po czymś takim. I nie dziwię się, że Andrea uciekła. Na jej miejscu zrobiłabym dokładnie to samo.
    No i zastanawia mnie zachowanie tego Erica... Po co on się na Andreę tak patrzył?
    Ach, dziękuję pięknie za dedykację. No i tobie również życzę Wesołych Świąt :)
    Pozdrawiam,
    Lilka24

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie na za co dziękować i dziękuję za życzenia ;)

      Usuń
  6. O kurczę, dzięki za dedykację, to chyba taka pierwsza :) Na początku chcę ci życzyć wesołych świąt, żebyś spędziła je w miłej atmosferze, żebyś pod choinką znalazła mnóstwo wymarzonych prezentów i żeby ta cała wigilia minęła ci w spokoju i bez zbędnego zamieszania, którego osobiście nie cierpię XD Przepraszam, nie umiem składać życzeń. Przy dzieleniu się opłatkiem zazwyczaj każdemu mówię to samo. Dziękuję ci za komentarze, które u mnie zostawiłaś. Co do twojego rozdziału, to jak zwykle świetny. A ten pomysł z zemstą na tej jędzy był po prostu mistrzowski. Już widzę moją nauczycielkę historii w takiej sytuacji XD Chciałabym mieć takie dary jak Andrea, choć z drugiej strony musiałabym pilnować, żeby nie wymykały mi się spod kontroli. Współczuję dziewczynie tego upadku, to na pewno musiało boleć. Mam cichą nadzieję, że Nathan w końcu się ogarnie i okaże się, że tak naprawdę żywi do niej większe uczucie. Co tu mówić, lubię tego gnojka. Pozostaje mi czekać na kolejny rozdział i jakoś przetrwać te całe święta XD Tobie też życzę, żebyś je przetrwała i wyszła z nich cało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za piękne życzenia <3 Za dedykację nie masz co dziękować, w końcu jesteś moją czytelniczką xD

      Usuń
  7. Witaj! Bardzo dziękuję za dedykację! Jesteś kochana! :*
    Tobie również życzę przede wszystkim zdrówka, szczęścia, uśmiechu. Spędź te święta radośnie w gronie rodzinnym przy miłej atmosferze. Życzę ci abyś miała przy sobie samych wspaniałych i przede wszystkim prawdziwych przyjaciół. Spełnij swoje najskrytsze marzenia i pamiętaj, zawsze bądź sobą i nie poddawaj się!

    A teraz co do rozdziału. Na bardzo fajny. Bardzo, z całego serca współczuję Andrei. Upadek ze schodów... :/ Grr... Jestem ciekawa Erika. Mam bardzo dużo pytań związanych z jego osobą, ale poczekam. Jedyne czego zabrakło mi w rozdziale to Nathana. :D Jego postać mnie bardzo zaciekawiła i mam nadzieję, że w następnych będzie go bardooo dużo. XD
    Literówki , owszem zdarzyły się, ale ja nie zwracam na nie uwagi. Przecież jesteśmy ludźmi :)
    Czekam nn! Weny!! Pzdr.

    historie-ktore-pisze-zycie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję bardzo za wspaniałe życzenia <3 Co do Nathana, to w następnym rozdziale pojawi się tylko na chwilę. Za często nie będzie się pojawiał, ale obiecuję, że później to się zmieni xD Jeśli natomiast chodzi o Erica... Jeszcze będzie występował >.<

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć! Na początku dzięki za dedykację :) Nie spodziewałam się takiego wyróżnienia ;) Wiecie co? Każdy tylko wesołych i wesołych a ja jakoś tych świąt nie czuje ;x nie wiem wiem może to przez to że nie ma u mnie śniegu? No bezsensowne te święta. Tak ja narzekam. Ale ogólnie to wesołych Świąt i żeby takie nudne nie były jak u mnie. Spełnienia marzeń wszystkiego co najlepsze, świąt spędzonych w rodzinnej atmosferze, a nie ja z moimi chłopakami z Linkin Park :) Ale też rodzinnie, spokojnie ;D No ogólnie to smacznego jajka. Co do rozdziału : Myślę że do tego typu zemsty, czy czegoś tam to... Odpowiednia była by telekineza. Z racji tego że moja bohaterka to ustrojstwo posiada, może na kimś się zemścić, rzucając o ścianę. No i git majonez. Mary Sue nikt nie podskoczy. Co do tego... To radziłabym ci takich słów jak fach, spoko, ogólnie takich których używa się na codzień i które na stałe goszczą w naszym języku, przez co opowiadanie, a właściwie książka w wydaniu internetowym staje się takim amatorskim opkiem rodem z blogaska. Ja takich słów nie używam, przynajmniej tak mi się wydaje, żebym gdzieś słyszała. Dlatego nie warto się fochać, kobitki pamiętajcie! My możemy się obrazić! :D Podobał mi się rozdział, ale ona trochę przyszalała z tą mocą. Kobieto ja ty trzęsiesz wszystkim kiedy jesteś szczęśliwa, to co dzieje się gdy jesteś wściekła? Telekineza u Nikki działa na takiej zasadzie : uaktywnia się tylko gdy jest ona w stanie silnego wyburzenia, pod wpływem stresu, ataku paniki, ogólnie wszelkich złych emocji. A widze że u ciebie działa to kiedy Andrea jest szczęśliwa i zła? Pozdrawiam i wesołych raz kolejny! Weny tez wypada życzyć!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję za piękne życzenia <3 za dedykację nie ma co dziękować xD Na pewno skorzystam z rad :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za dedykację :) Życzę Ci dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności i, oczywiście, DUŻO weny i pomysłów!
    Pozdrawiam, Dala ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za życzenia <3 Za dedykację nie nasz ci dziękować ^.^ Dlaczego usunęłaś swój blog???

      Usuń
  12. Po przeczytaniu prologu doszłam do wniosku, że to będzie jakaś historia dziewczyny, która zmaga się z bólem po stracie brata. I w jakimś sensie miałam rację. Ale ty poszłaś dalej. Mam tu na myśli dar Andrei. A raczej dary, bo panowanie nad żywiołami można rozdzielić na kilka:)
    Mamy tu zwykłe życie szkolne, prawie normalne życie Andie, ale też o wiele więcej.
    Zaciekawiłaś mnie, a najbardziej nurtuje mnie sprawa jej brata i jego zniknięcia. Jestem ciekawa, jak to wyjaśnisz. Jaką tajemnicę skrywa twoje opowiadanie:)

    Ps. Dziękuję również za komentarze u mnie i przepraszam, że dopiero teraz u ciebie zawitałam...
    Również ja ci życzę Wesołych Świąt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps2 Nie znalazłam "Obserwatorów" więc muszę cię prosić, byś informowała mnie o nowych rozdziałach:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Nie ma sprawy! Będę cię informowała o nn ^.^ Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że czytasz mojego bloga xD Jeśli chodzi o brata Andie... Kiedyś to zostanie wyjaśnione, ale nie umiem powiedzieć kiedy. Na pewno będzie to warte czekanie ( tak sądzę xD ). Dziękuję za życzenia ;*

      Usuń
  13. WAŻNE!!
    Moja Droga, nominowałam Cię do Libster Avard! Gratuluję! :D
    Wejdź (wszystkiego się dowiesz):
    http://lost-in-their-own-feelings.blogspot.com/2014/12/libster-avard-01.html

    OdpowiedzUsuń
  14. No hej :) czytam tą notkę troche z opoznieniem, wiec dopiero teraz mamkazje zlozc Ci zyczenia. Swie juz byly, wiec zycze Ci Szczesliwego Nowego Roku! Niech wszystki Twoje marzenia sie spelnia, a wena nie opuszcza!
    Co do rozdzialu to poprostu SWIETNY! Akcje, w ktorych Andrea dokuczala nauzycielom byly boskie. Cud miod! :D Ta Lewis jest jakas nienormalna! To normalnie byla męczeńska kara.
    Wiem, ze moze troche zdradzam Andrea, ale uwielbiam Nathana. Jest w nim cos takiego, co poprostu mnie urzeklo. Beda kiedys razem, zgadlam?
    Pozdrawiam, puck
    elizabeth-watters-heros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miły komentarz. Sprawił mi dużo radości ^.^ Co do Nathana i Andrei to nie powiem czy będą razem, czy nie. Z czasem się zobaczy (~.^) Ja również życzę ci szczęśliwego Nowego Roku i wszystkiego naj!! >.<

      Usuń
  15. Cóż przez mój wyjazd mam sporo do nadrobienia, u Ciebie jak i na innych blogach ale do rzeczy: rozdział dużo lepszy niż pozostałe, jest tutaj więcej informacji a nawet akcji ( bynajmniej ja to zauważam xD) Dobrze, że skupiasz się na przeżyciach, opowiadasz o stanie emocjonalnym bo to też jakoś się poprawiło od poprzednich rozdziałów więc jestem baaardzo zadowolona! Czekam z niecierpliwością na kolejną notkę i proszę, powiadom mnie o tym! :D
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za pochwały! Cieszę się, że idzie lepiej mi idzie, ale to dzięki tym wszystkim komentarzom tak jest :D Oczywiście będę Cię informowała o nn. Jeszcze raz dziękuję i również pozdrawiam! :***

      Usuń
  16. Dziękuje za dedykację :3 Aż się wzruszyłam!
    Naprawdę współczuje Andrei tego obitego tyłka! Naprawdę miała fatalny dzień, ten jeden z najgorszych, choć wizja jej ze spuchniętym tyłkiem jest naprawdę przezabawna! Zaskoczyło mnie to, że ten cały Eric jej nawet nie pomógł, co w moich oczach sprawia, że już jest dupkiem pierwszej klasy, ot co!
    Najfajniejszy chyba moim zdaniem był psikus jaki zrobiła nauczycielce! To przebiło szaleńczy wiatr na lekcji jej męża :D Na dodatek reakcja rudzielca, swoją drogą naprawdę lubię rudowłosych chłopców ^^ Mam nadzieje, że jeszcze się pojawi :)
    Rozdział po niesamowity! Brak słów! Uwielbiam Twoje opowiadanie, bo mimo tego, że ten temat jest poniekąd oklepany, Ty stworzyłaś coś niesamowitego i niepowtarzalnego, dlatego z wielką przyjemnością cućcież radością zakładam na niego, choć szkoda, że nie miałam dostępu do internetu znacznie wcześniej T-T
    Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału i poniekąd mam cichą nadzieje, że Nat się o jej wypadku dowie i jako jedyny okaże nieco zdrowego rozsądku i zaprowadzi ją do pielęgniarki, bo moim zdaniem taki wypadek może się nieco źle skończyć. W końcu mogło coś się stać z jej kością ogonową, prawda?
    Nieco się teraz będę martwić o jej zdrowie, więc mam nadzieje, że nowy rozdział pojawi się równie szybko, jak również będzie jeszcze lepszy! Bo twój talent pisarski coraz bardziej się poprawia, choć i tak moim zdaniem teraz czytanie Twoich rozdziałów jest przyjemne i lekkie, z dawką zdrowego poczucia humoru :D
    Jak zwykle życzę góry pomysłów, morza weny i mnóstwa czasu wolnego!
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku! Nawet nie wiesz ile radości sprawił mi twój komentarz <3 To najpiękniejsze słowa, dziękuję >.< Bardzo się cieszę, że podoba ci się moja historia i to, jak piszę. Bardzo dziękuję za pochwały ^.^

      Usuń
  17. No no, psikus zakończył się cyckami na wierzchu? xD Niezły pomysł, ale sądzę, że przez to co zrobiła Andrea, ten chłopak Harry może mieć problemy xD No bo przecież wredna nauczycielka mogła na niego fuknąć za to, że to on spowodował jej wypadek. Głupia nadęta ropucha :c
    Miałam jakąś cichą nadzieję, że upadek ze schodów zobaczy Nathan :c A nie jakiś Eric :c Może chłopak będąc sam na sam z Andreą pomógłby jej podnieść się? xd
    Zauważyłam parę literówek, a tak to, wszystko było okej :)
    Pozdrawiam serdecznie :3

    OdpowiedzUsuń
  18. Taa, skąd my znamy te niekontrolowane wybuchy śmiechu? xD

    Szkoda mi Andy. Mam nadzieję, że Eric nie będzie takim dupkiem i nie rozpowie całej szkole o upadku Andrei.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ech, wiecznie zapominam o komentowaniu... ale postaram się każdy rozdział skomentować choćby jednym słowem! -^-
    No więc tak:
    Całkiem niezły psikus, chciałabym zobaczyć minę belferki, kiedy to wszystko miało miejsce xD Ja, na miejscu bohaterki, zrobiłabym jej coś znacznie gorszego... :3
    Współczuję Andrei... taki dzień to koszmar. A oto mój sposób na doła - nutella, koc i ulubiony serial :D Sprawdzona skuteczność.
    Ten Eric zachował się jak ostatni palant. Powinien podbiec i zapytać, czy wszystko w porządku itp... a nie kurcze wyśmiewać dziewczynę! Biedna :(
    Lecę dalej :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Troszkę mnie zasmuca i... przeraża? Tak, to chyba dobre słowo!
    Troszkę mnie zasmuca i przeraża to, jak Andrea wykorzystuje swoje moce. Nie wiem, może dlatego, że wierzę w karmę (wszystko co oddajemy światu czyli np. emocje, wróci do nas później), martwię się o bohaterkę. ;/

    http://zasnute.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak napisałaś na początku że się zaśmiała, to w pierwszej chwili skojarzyły mi się to z szyderczym śmiechem z bajek, kiedy to złe postacie osiągają to co chcą :) Nie mogę zrozumieć czemu tak bardzo i często się mści ;)
    "Jeśli tak, to będę musiała nauczyć się nad sobą, a szczególnie nad moimi darami kontrolować. " - bardziej pasuje tam słowo panować :)
    Wątek z obitym tyłkiem był całkiem zabawny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo a komentarz! Andie chce się zemścić za przyjaciół, a skoro ma te moce, to jeszcze lepiej ;D Już lecę poprawić słowo ;***

      Usuń
  22. Nie pamiętam, czy już tu coś kiedyś kometowałam, ale na pewno byłam i czytałam. Jednak potem... Gdzieś zgubiłam adres, zapomniałam. I wiesz co? Jest mi z tego powodu bardzo, bardzo przykro, że nie czytałam Twojego bloga systematyczne, nie komentowałam, nie było mnie tu. Bo piszesz naprawdę bardzo dobrze, a sama historia mega mi się spodobała :) Za to raduję się teraz, bo ponownie udało mi się Ciebie odnaleźć :D
    No i wychodzi na to, że mam teraz trochę do nadrabiania, więc będę więcej czytać niż pisać, ale wiedz, że teraz już wszystko chcę dogonić, a potem na pewno będę regularnie się tu pojawiać i wypowiadać, bo trudno zostawić mi czytane opowiadanie bez komentarza ;)
    Ale przechodząc do tego rozdziału - bardzo cieszę się, że bohaterce udało się zemścić na nauczycielce, szkoda, że nie została, żeby popatrzeć na dalszy rozwój akcji, bo bardzo chciałabym przexzytać jej relację :D W ogóle ona jakaś nieludzka jest, kara zdecydowanie się należała 8) Za to współczuję dziewczynie, bo upadła w bolesny sposób, to okropne >.< Mam nadzieję, że szybko wróci do siebie ;)
    Rozdział, jak cała reszta - super! :3
    Na razie muszę spadać, ale potem powoli postaram się wszystko po kolei czytać, w sumie może uda mi się jeszcze trochę "poodzywać" :)
    Także spodziewaj się mnie tutaj jeszcze! :D
    Pozdrawiam, Green Arrow :*
    PS.: Jeśli miałabyś ochotę i czas, to byłoby mi bardzo miło gdybyś zajrzała do mnie, nie ma zbyt wiele do nadrabiania, więc w tej kwestii raczej nie będzie problemu ;)
    »---> arrowtales.blogspot.com <---«

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej! Dziękuję bardzo! I za komentarz i pochwały! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Ci się podoba! :D Hehe. Andrea upadła w bolesny sposób, ale zapewniam Cię, że dojdzie do siebie ;D Zgadzam się, że nauczycielom kara się należała. Wiem, są wredni, ale taka ich natura xD Jeszcze raz dziękuję i jakbyś chciała szybciej nadrobić zaległości, to zaprasza do zakładki "Streszczenie". Również pozdrawiam i z miłą chęcią wpadnę do Ciebie! :***

      Usuń
  23. Hej!
    Fajny rozdział, znowu mi się chciało śmiać, ale bym dostała ochrzan od brata, bo śpi obok w pokoju, więc ledwo się powstrzymałam :D Wracając do rozdziału, współczuję Andrei, jeszcze ten chłopak, który to widział... nie chciałabym być w jej skórze. No i cieszę się, że udało jej się zemścić na tej babce od wuefu :D
    Pozdrawiam,
    Juliet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :D Cieszę się, że udało mi się Cię rozśmieszyć ^.^ To dobrze, że nie obudziłaś brata, bo by Ci się oberwało... Ja też nie lubię, jak ktoś mnie budzi >.< Heh. Ten chłopak to Eric, ten z którym Andrea się później umawiała :D Ja też się cieszę, że udało jej się zemścić na nauczycielce xD Również podziwiam! :***

      Usuń
  24. W końcu mogłam przeczytać kolejny rozdział. Ostatnio moje wifi płata mi figle i robi na złość... aigoo >.<
    Powiem tak: mam niedosyt! Czego? Zemsty Andrei na nauczycielce. Może wyjdę na wredną, ale ja bym jeszcze trochę pomęczyła tą zołzę :3 dla mnie to było za mało i za delikatna zemsta! U mnie by nie było tak przebacz. I Andrea mogłaby nawet wymyślić historię, że babka chciała zaproponować chłopakowi jakąś usługę albo coś... nom XD tak, moje pomysły, ale to w zemście na taką nauczycielkę to by zasłużyła XD jestem okropna haha cóż... karma wraca! ^^ Andrei to bym powiedziała, żeby jeszcze trochę się poznęcała na tą babą i jej mężulkiem. Oj, u mnie nie byłoby tak łatwo :D
    Potem (wybacz) Andrea zaczęła mnie trochę irytować. Tyle narzekań na raz to ja bym chyba nie zniosła i dałabym jej w policzek by się ogarnęła i nie jęczyła tak XD przepraszam, jestem takim typem człowieka, co nie lubi osób wiecznie narzekających na coś XD dlatego pod koniec trochę ją znielubiłam, ale mam nadzieję, że dalej weźmie się w garść i przestanie marudzić, tym bardziej, że ma dar, który może wykorzystywać i powinna się z niego cieszyć. :) Ale ciekawy idzie wątek z tym wymykaniem się jej mocy spod kontroli. Jeśli nie zacznie ćwiczyć to może stać się coś gorszego, przez chwilę nawet myślałam, że szkołą się zawali, kiedy zatrzęsła się ziemia :D tsa... ja i moje dziwne myśli oraz pragnienie ostrych wydarzeń w książkach XD
    Jak mnie wifi nie zawiedzie i oczy nie będą zmęczone (bo niestety mało, co dzisiaj spałam, więc ledwo widzę literki... T.T) to może uda mi się przeczytać kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! :*Hehe. Skąd ja to znam? Mi wifi też czasami płata figle i jest niefajnie. Już nie raz tak miałam, a to naprawdę staje się czasami denerwujące >.< No wiesz. Jak już pewnie zauważyłaś, to Andrea jest takim typem człowieka, co no za często się znęca. Zdarza się jej to, jak naprawdę ktoś ją wkurzy. Ja na przykład nie umiem się mścić. Sama nie wiem czemu. Chyba jestem po prostu dziwna -.- No! Andrea nie tylko Ciebie irytuje. Jeszcze znajdą się takie osoby. Powiem Ci, że mnie też, ale nie każdy nie jest idealny, dlatego według mnie to nie powinno się właśnie tworzyć takich bohaterów... Hm. Bez skazy? Zgadzam się z tym, że to nie jest dobrze, że ten jej dar wciąż wymyka się jej spod kontroli mimo, iż już bardzo długo go ma, ale powiedzmy, że Andie nie do końca jest człowiekiem... Ale więcej na ten temat nie mówię, bo jeszcze coś zdradzę xD Dziękuję jeszcze raz! Pozdrawiam serdecznie! :***

      Usuń
  25. "zmienia mnie na złe" - na gorsze
    Gdy przeczytałem "Harry", to już zacząłem się obawiać, że wpleciesz tu członków boysbandu 1D. Nie jestem pewny czy bym to przetrawił.
    Przesadziła, bo kazała biegać im ledwie dwa kilometry!? Serio!? Boże co za gówniarzeria. Niech się cieszą, że minęły czasy, gdy nauczyciele trzaskali rózgą albo linijką po dłoniach. Naprawdę zaczynam się coraz bardziej utwierdzać w przekonaniu, że odrobina dyscypliny tej młodzieży by nie zaszkodziła.
    "i tej samej barwy duże" - o co kaman?
    Takie panowanie nad sobą, uczuciami i emocjami na każdym kroku musi być strasznie trudne, niewygodne...
    A jednak los jest sprawiedliwy i wymierzył Andrei zasłużonego klapsa (ten upadek na tyłek i zjazd po schodach). Mam jej współczuć? Nie, raczej nie. Nie potrafiłbym jej współczuć. Moim zdaniem sobie zasłużyła za to co zrobiła nauczycielce bo mściła się bez powodów.
    Znowu dwa kilometry? Straszne. Ojej, bo się biedulka przepracuje i jeszcze jakieś przepukliny dostanie, albo znowuż kolki się nabawi xD
    Co ona tak przeżywa ten ból? Przecież to nie mogło boleć aż tak strasznie. Jak ona się na rowerze nauczyła jeździć? Nigdy nie upadła? Jakaś taka mameja i lelum polelum z tej twojej bohaterki. Nieustannie się nad sobą użala i przesadza, wiele rzeczy wyolbrzymia.
    "Dlaczego tutaj nie ma windy" i płacz - nie mogę! Nie, no dosłownie nie mogę! Co za dziecko, za beksa, mazgaja... kurwa (wybacz wulgaryzm, ale już nie mogłem się powstrzymać) po cholerę ona tak się nad sobą użala? Boże jakie ta dziewczyna ma szczęście, że w swoim życiu nie trafiła na kogoś takiego jak ja, bo bym ją chyba za to marudzenie roz...opieprzyłbym ją porządnie.
    Tak, na pewno jej tyłek spuchnie do tego stopnia, że spodnie nie będą na nią pasowały. Ciekawe co ona powiedziałaby na miejscu tych dzieciaków co nie raz od matki czy ojca pasem po dupie oberwali? By się pewno powiesiła i uznała, że się nad nią znęcają. Jak dla mnie jedna wielka kpina, a dziewczyna robi z siebie tak udelikatnioną jakby co najmniej z porcelany była, albo miała wrodzoną chorobę typu łamliwość kości, albo hemofilia.
    Ubawiłem się z jej marudzenia i jojczenia, ale to tylko dlatego, że jest ona postacią fikcyjną i nie mam takiej w swoim środowisku na co dzien. Przy mnie ktoś by sobie tak raczej nie pomarudził bo albo zostałby wyśmiany, albo opieprzony (w zależności od tego jaki miałbym nastrój).
    Pozdrawiam i standardowo lecę do kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  26. Haha, no to sobie dziewczynka zjechała. Nie wiem dlaczego mi jej nie szkoda. Wiem, że taki zjazd musiał być bolesny, ale mnie chyba bardziej bolałoby upokorzenie, że ktoś to widział i nad tym bym się tak użalała i nie mogła przestać o tym myśleć, bo z jakiegoś tam bólu szybko przestałabym robić wielkie hallo, bo do wszystkiego można się przyzwyczaić.

    OdpowiedzUsuń
  27. Andie z całą pewnością zbyt często wykorzystuje swoje moce! Ja rozumiem, raz czy dwa, ale nie po to, żeby mścić się na wszystkich! Tym bardziej, że jak sama zauważyła, zaczyna tracić nad nimi kontrolę. Ja zamiast narzekać na wszystko po kolei i przeklinać los, spróbowałabym trochę z tym przystopować. Już myślałam, że po tym jak przewróciła się na oczach tego chłopaka, również postanowi go jakoś ukarać...
    mimo wszystko bardzo jej współczuję. Ald dobrze, że przynajmniej nie będzie musiała iść do szkoły.
    Lecę do kolejnego!

    OdpowiedzUsuń
  28. To się nazywa karma. Andrea nie powinna mścić się na nauczycielce wf-u, także "zła karma" wróciła. I dobrze, cieszę się, że ukarałaś są za jej pychę :)
    Błędy niżej:
    -To dla czego klękasz?
    dlaczego
    i zbiegłam z miejsca zdarzenie
    zdarzenia
    bo łzy rozmazywały i cały obraz.
    mi
    Nie byłem pewna
    byłam
    dla tego zakryła twarz włosami.
    dlatego zakryłam
    Dla czego tutaj nie ma
    Dlaczego
    gdy nikogo niebyło w pobliżu
    nie było
    Babka a tego powodu
    z tego
    To było pierwszy raz
    był
    Dziwi mnie to, że Andrea zadaje się z dziewczyną, którą aż tak krytykuje.Te słowa o Alex:
    "Ona to wszystkich ocenia po wyglądzie, a jeśli chodzi o chłopaków to patrzy na to, czy jest on przystojny, czy nie. Masakra..."
    wyrażają to, że przyjaciółka ją złości. Nie rozumiem zatem czemu się z nią przyjaźni, skoro dziewczyna jest tak płytka.

    amandiolabadeo.blogspot.om

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku miły! Tak ładnie Cię proszę! Skomentuj! *robię maślane oczka* To dla mnie bardzo ważne! Dla Ciebie to tylko chwilka, a dla mnie kolejny uśmiech na twarzy i motywacja do dalszego pisania! ♥