niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 20

      Siedziałam na zimnej posadce, a wzrok wciąż miałam utkwiony w fotografię, a dokładniej w postać, jaką był mój biologiczny ojciec. Wpatrywałam się w jego rysy twarzy, które były wręcz identyczne, co moje. Nie wspominając już o oczach, które niczym się nie różniły od moich. Jego były wesołe, ale kryły w sobie jakaś mroczną tajemnicę. Teraz wiedziałam, że chodziło o to, że jest wampirem. Moje oczy natomiast prawie na co dzień były bez życia. Szczególnie teraz, kiedy to wszytko na mnie spadło, a ja nie potrafiłam przyjąć tego do wiadomości. Z każdą chwilą coraz bardziej interesowało mnie, dlaczego mój przybrany tata, którego i tak uważałam za prawdziwego, niczego nie zauważył? Przecież w ogólne nie byłam do niego podobna. Owszem. Ja też nie zwracałam na to uwagi, aż do teraz, ale... powinien to zauważyć i to już na samym początku. Po mamie miałam jedynie brązowy kolor włosów i to wszystko. Nie miałam bladego pojęcia, co ona powiedziała tacie. Choć... Może nic? Może po prostu tak zaślepiła go miłość do nas? Może jego serce ogarnęła tak wielka radość i nie był w stanie tego dostrzec...? Gubiłam się już we własnych myślach. Tak bardzo z całego serca pragnęłam, by wszystko się wyjaśniło...
      — Andrea? — usłyszałam głos Nathana. Popatrzyłam na niego niechętnie, ale i z zaciekawieniem. — Wspominałaś coś o jakimś Theo... Kto to był?
      Na pewien moment w sercu poczułam znajome ukłucie, które czasami, ale dość mocno dawało o sobie znać. Ten znajomy ból przeniknął mnie do granic możliwości. Nagle cały świat wydał mi się ponury i bez życia. Zachciało mi się płakać, przez co z trudem powstrzymywałam łzy, które za wszelką cenę chciały przecisnąć mi się przez oczy. W gardle pojawiła mi się wielka gula, która zaczęła mi przeszkadzać. Westchnęłam ciężko, po czym wzięłam głęboki wdech i spuściłam wzrok. Nie chciałam pokazać, jak bardzo byłam słaba. Nie tym razem... Chociaż ten jeden raz...
      — Chyba ktoś bardzo ważny — powiedział cicho wampir, spoglądając na mnie ze współczuciem. Nie lubiłam tego.
      — Tak — szepnęłam zachrypniętym głosem i uśmiechnęłam się blado, podnosząc wzrok. — To był mój brat.
      — Był? — zdziwił się Nathaniel.
      — Mhm... Był — zagryzłam mocno dolną wargę, by tylko się nie rozpłakać.
      — Co się stało? — zapytał z zaciekawieniem, ale i jednocześnie takim tonem, jakby obawiał się najgorszego.
      Ponownie spuściłam wzrok i zaczęłam oglądać tak bardzo interesująca ziemię, a dokładniej kamienne podłoże. Prawą dłonią zaczęłam sobie masować lewą rękę, wciąż zagryzając dolną wargę, która jak się okazało, była bardzo sucha. Nie zwróciłam jednak na to uwagi. Siłą woli powstrzymywałam się, by nie wybuchnąć płaczem. Pragnęłam być silna chociaż w tym momencie. Przecież to było dziesięć lat temu! Długie dziesięć lat, a wydawało mi się, jakby było to wczoraj, a nawet przed chwilą. Zastanawiałam się, czy mam powiedzieć o wszystkim Nathanowi, ponieważ jeszcze nigdy wcześniej nie mówiłam nikomu o tej tragedii. Co najwyżej to wspomniałam, ale na tym było koniec. Choć może lepiej było się ze wszystkiego zwierzyć...?
      — Jak nie chcesz, to nie mów — powiedział ze zrozumieniem Nathan i spojrzał na mnie łagodnie.
      — Nie... Powiem — powiedziałam cicho i wysiliłam się na lekki uśmiech. —Theo... Dziesięć lat temu zaginął — westchnęłam ze zrezygnowaniem. — Do tej pory się nie odnalazł i nie dał żadnych oznak życia. W końcu uznali go zmarłego i zrobili pogrzeb... Ja jednak wciąż wierzę, że jeszcze żyje...
      — Musiałaś go bardzo kochać — stwierdził wampir, na co kąciki moich ust uniosły się.
      — Żebyś wiedział — posłałam mu spojrzenie nic nie mówiące. — Mimo, że było między nami sporo lat różnicy, jakieś dwanaście, to dogadywaliśmy się świetnie. Nawet nie pamiętam, czy kiedykolwiek się pokłóciliśmy. Theo zawsze o mnie dbał. Można powiedzieć, że był dla mnie jak ojciec — uśmiechnęłam się na to wspomnienie. — Drugiego takiego brata nie ma na świecie. Bardzo go kochałam, a on mnie. Zawsze spędzał ze mną swój wolny czas, oczywiście nie licząc tego, kiedy spotykał się z przyjaciółmi. Mieliśmy ze sobą wspaniały kontakt. Od Theo zawsze biła radość, która była zaraźliwa. Nawet w najgorszych momentach. Tak bardzo pozytywnie nastawionego na świat człowieka jeszcze nie spotkałam. W dniu kiedy zaginął, załamałam się. A miałam wtedy sześć lat. Bardzo źle to znosiłam, a szczególnie mama. Popadła w depresję... — przerwałam, ponieważ czułam, że zaraz zacznę płakać. Łapczywie nabrałam powietrza do płuc. — Theo był wspaniałym chłopakiem. Zawsze robił to, co chciałam. Nawet bawił się ze mną lalkami mimo, że koledzy się z niego śmiali. Kiedyś bawił się ze mną nawet w wróżki i specjalnie założył sukienkę mamy, by się do mnie upodobać — zaśmiałam się dźwięcznie, a mój śmiech tak jak Nathana, przypominał dzwoneczki, kołysane w rytm przez wiatr. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.
      — Ja bym się tak nie poświęcił! - Nathan mi zawtórował.
      — Jak większość — uśmiechnęłam się szczere, bo jak kiedyś próbowałam namówić kolegę Theodora do wspólnej zabawy, to uciekł. Tchórz jeden. — I za to go kochałam.
      — Zauważyłem — posłałam mi jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów, którego nie potrafiłam nie odwzajemnić.
      — Tak bardzo za nim tęsknię... — Moja twarz zgasła i pojawił się na niej na powrót ból po stracie brata.
      — Wiem — powiedział ze współczuciem Nathaniel. Znowu.
      — Skąd? —zapytałam z zaciekawieniem, a po moim bladym policzku splunęła łza. Krwawa łza.
      —To widać — uśmiechnął się lekko. — Poza tym, czuję to.
      — Jak? — Otworzyłam szeroko oczy. — Kolejna umiejętność?
      — Tak — powiedział i dumnie wypiął swą pierś.
      — Mhm — zamyśliłam się na pewien moment. — Wyjdziemy na zewnątrz? — zapytałam po chwili, bo uprzytomniłam sobie, że odkąd się obudziłam, siedziałam w tej jaskini.
      — A nie zapomniałaś o czymś? — zapytał Nathan, patrząc na mnie jak na jakąś idiotkę.
      — Yyy...
      Zaczęłam rozglądać się rozpaczliwie dookoła. Nie miałam bladego pojęcia, o co mogło chodzić Nathanielowi? Przecież niczego ze sobą nie miałam, a o niczym nie mogłam zapomnieć, ponieważ zawsze byłam pamiętliwa. Czasami tylko zdarzyło się, że coś wyleciało mi z głowy, ale to było wielką rzadkością. Naszła mnie myśl, że wampirowi mogło chodzić o coś, co było wspomniane w naszej rozmowie. Skupiłam się i zaczęłam szybko, ale dokładnie wszystko analizować. Przypominałam sobie całą naszą rozmowę, jaką prowadziliśmy, odkąd się obudziłam. Westchnęłam ciężko i ze zrezygnowaniem, bo jak zwykle nie mogłam dojść do samego sedna. Powędrowałam wzrokiem na las, oświetlony promieniami słonecznymi, które dodawały tylko uroku. Zmrużyłam oczy i powili docierało do mnie to, o co mogło chodzić Nathanowi. Mianowicie to, że jak się ocknęłam, to słońce zaczęło palić moją skórę. Z moich ust wydobył się cichy okrzyk zaskoczenia. Zrobiło mi się głupio, że mogłam zapomnieć o tak banalnej sprawie. Pacnęłam się w czoło, nie zwracając nawet najmniejszej uwagi na roześmianą minę Nathaniela. Zamknęłam mocno oczy i zaczęłam powtarzać sobie w głowie, jaka ze mnie idiotka. Tak naprawdę to tak się czułam.
      — Jaka ja głupia — wypowiedziałam już na głos, otwierając oczy.
      — Zauważyłem — Nathaniel wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu, na co ja posłałam mu groźne spojrzenie.
      — Zabawne — syknęłam.
      — Wiesz... Sama to przed chwilą przyznałaś — uśmiechnął się jeszcze szerzej.
      Otworzyłam buzię, bo miałam ochotę coś mu powiedzieć, ale nie mogłam znaleźć odpowiednich słów, więc zamknęłam ją, by się jeszcze bardziej nie pogrążyć. Poczułam się dziwnie, ponieważ rzeczywiście pokazałam, że jestem głupia, lecz usilnie nie chciałam się do tego przed sobą przyznać. Zmarszczyłam czoło i spojrzałam na Nathana spode łba. Nie chciałam, a nawet nie miałam nawet najmniejszego zamiaru przyznać mu prawdy, a bynajmniej dać mu tej satysfakcji, że w końcu powiedziałam coś jak na mnie bardzo głupiego. W pewnym momencie zrozumiałam, że to i tak nic nie da, ponieważ Nathan będzie stawiał na swoim tak, jak ja. Westchnęłam ze zrezygnowaniem i machnęłam lekceważąco ręką. Uznałam, że żadne sprzeciwy nic nie dadzą, więc wolałam dać sobie spokój. Nathaniel jak zawsze na takie monety uśmiechnął się, co było dla niego charakterystyczne w takich sytuacjach. Przewróciłam oczami.
      — Można coś zrobić, by wyjść na słońce i przy okazji nic sobie nie zrobić? — zapytałam w końcu beznamiętnym tonem głosu, wstając w tym samym momencie z posadzki. Musiałam w końcu się rozprostować.
      — U wampirów jest to niemożliwe, ale u dhampirów tak — powiedział jakby z lekkim zmartwieniem, ale i tajemniczo.
      — Jak? — zadałam kolejne pytanie, nie kryjąc już zdziwienia.
      To wszystko, co działo się wokół mnie, było dla mnie czymś nowym. Momentami nie chciało mi się w to wierzyć, ponieważ wyglądało to tak, jakbym była w jakieś ukrytej kamerze, ale nawet gdyby tak było, to dawno by to wyszło na jaw. W końcu minęło już kilka dni, odkąd to wszystko zaczęło się dziać. Było to bardzo interesujące i wzbudzało we mnie przeogromne zaciekawienie, którego nawet nie doświadczyłam na swoim ulubionym przedmiocie szkolnym. Może to dziwne, ale naprawdę tak było. Jeszcze nigdy wcześniej nie sądziłam, że na świecie istnieją takie istoty, nie licząc chwil, kiedy byłam jeszcze mała i wierzyłam, że jest coś takiego jak Zębowa Wróżka, ale to było akurat spowodowane tym, że rodzice mi to wmówili. Tak samo było ze Świętym Mikołajem. Wyszłam w szkole na totalną idiotkę, ponieważ do prawie dziesiątego roku życia wierzyłam, że Mikołaj istnieje. Później zrozumiałam, dlaczego bardzo rzadko go spotykałam i czemu za każdym razem był inny. Obraziłam się wtedy na rodziców i nie chciałam wychodzić z pokoju i wciąż płakałam w swojego pluszowego, różowego misia, bo mnie okłamali. Takie były moje dziecięce, bardzo poważne problemy, ale każdy musiał kiedyś przez to przejść. Teraz było trochę podobnie, a raczej na odwrót. Wszystko działo się naprawdę, a mi się wydawało, że znajdowałam się w jakimś śnie. Miałam przeczucie, że śnię i za chwilę się obudzę, a ten przerażający, a za razem fascynujący sen zniknie i na powrót znajdę się w moim zwykłym świecie.
      — Są różne przypadki — powiedział wampir i uśmiechnął się lekko. — Jedne dhampiry bez żadnych konsekwencji mogą przebywać na słońcu. Nic im się nie stanie, ale takich jest naprawdę mało. Uwierz. Inne dhampiry nie mogą nic zrobić, bo nic na to nie podziała. Niestety — przerwał na chwilę, by spojrzeć głęboko w moje oczy. — Ale jest czasami jeszcze inaczej. Można przebywać na słońcu, jak pije się krew...
      — Fuj! — wymknęło mi się niekontrolowanie, przez co przerwałam Nathanowi.
      Myślałam, że chłopak zezłości się na mnie. Chociaż spojrzy na mnie bykiem, a on tylko zaczął chichotać, widząc moją reakcję. Dopiero po jakimś czasie zdałam sobie sprawę z tego, że miałam zakryte dłonią, a raczej dłońmi usta. Otworzyłam szeroko oczy, bo byłam w ogromnym szoku, gdyż z przerażeniem stwierdziłam, że nie miałam bladego pojęcia, kiedy to zrobiłam. Zamrugałam kilkakrotnie oczami, na co wampir jeszcze głośniej się zaśmiał. Nie wiedziałam, co było w tym śmiesznego?
      — Ohyda! — jęknęłam, a na mojej twarzy pojawił się grymas obrzydzenia. Przeszły mnie po plecach ciarki.
      — Jeszcze zobaczymy — powiedział pewny siebie Nathan.
      — Nie, nie zobaczymy — zaprzeczyłam ostro. — Nie mam zamiaru pić krwi. Po moim trupie!
      Na mojej twarzy prawił się tak bardzo znany grymas, który prawdopodobnie miał się już pojawiać często. Zagryzłam dolną wargę i spuściłam wzrok, wpatrując się w swoje tak okropnie interesuje trampki. Naprawdę nie miałam zamiaru pić krwi, ponieważ od najmłodszych lat brzydziłam się jej i nie mogłam sobie wyobrazić, że to miałoby się zmienić. Za każdym razem, gdy widziałam tą rubinową ciecz, budziło to we mnie ogromny wstręt i zbierało mi się na wymioty. Często też się zdarzało, że jak miałam pobieraną krew, to mdlałam i tata zawsze musiał chodzić ze mną i służyć swoim ojcowskim ramieniem w czasie potrzeby. Nie mogłam sobie wyobrazić, że mogłabym żywić się krwią. Wolałam tego unikać, niż później ryzykować, że na zobaczenie tej cieczy będę panikowała i mdlała lub wymiotowała. Za żadne skarby świata nie zmieniłabym swojego zdania. Nathan mógł robić sobie, co żywnie mu się podobało, ale nie miał prawa mówić mi, czym ja będę się żywić!
      — Skąd ta pewność, że nie będziesz piła krwi? — zapytał z rozbawieniem Nathaniel.
      — No bo jestem wampirem w połowie i chyba nie muszę żywić się nią, prawda? — zapytałam z ogromną nadzieją w głosie. Popatrzyłam na wampira wręcz błagalnie, jakby to od niego miało to zależeć.
      — Dobrze kombinujesz — Nathaniel uśmiechnął się szeroko i popatrzył na mnie z uznaniem. Poczułam się przez niego doceniona, co wywołało w moim sercu radość. — Dhampiry mogą się żywić tylko ludzkim jedzeniem, ale gdy piją krew, są silniejsi.
      — Nie przekonasz mnie do tego — parsknęłam, gdy Nathan wyszczerzył zęby w uśmiechu, po wypowiedzeniu ostatniego zdania. Ogarnęła mnie niesłychana ulga.
      Nathan przewrócił oczami i miałam wrażenie, że za chwilę zacznie się ze mnie śmiać, ale myliłam się. Popatrzył tylko na mnie z lekkim rozbawieniem, co było dla niego normalne, a ja wystawiłam mu język. Zachowywałam się właśnie jak mała dziewczynka, tylko brakowało mi dwóch warkoczyków, związanych kokardkami. Jak byłam jeszcze mała, to babcia, a mama taty mnie tak czesała, jednak piętnaście lat temu umarła... Kąciki moich ust uniosły się lekko, ale tylko na chwilę. Jak tylko przypominał mi się dzień, kiedy to rodzice tłumaczyli mi, że więcej nie zobaczę babci, zrobiło mi się smutno. Bardzo smutno, a ja płakałam przez dobre kilka dni, ponieważ chciałam do babci, z którą tak bardzo lubiłam spędzać czas. Wtedy wszyscy chodzili jak zaklęci. Bez życia, a wydawało się, że są posągami, ale nie pozwalało na to stwierdzenie to, że oddychali i się ruszali.
      Jak na zawołanie przed moimi oczami pojawiła się scena, kiedy to bawiłam się w ogrodzie. Byłam szczęśliwa, ale jeszcze wtedy nie wiedziałam, co mnie czekało. Po tym jak odkryłam swój dar, usłyszałam głośny płacz mamy. Jak przybiegłam do domu to zauważyłam, że mama wypłakuje się w ramię taty, a ten sam z trudem powstrzymuje się przed pozwoleniem swoim łzom wyjścia na zewnątrz. Zapytałam się, co się stało, a mama powiedziała przez łzy, że Theo zaginął. Powinnam się tym nie przejąć, ponieważ miałam wtedy sześć lat i nie miałam prawa rozumieć, o co chodzi, ale doskonale wiedziałam, co działo się wokół mnie. Wcześniej umarła babcia i wiedziałam, że słowo ,,zaginąć’’ oznacza to samo, co ,,umrzeć’’. Może zdarzało się już nie raz, że zaginiona osoba się odnajdywała, ale ja przeczuwałam, że w przypadku Theodora tak nie będzie. Załamałam się doszczętnie, a Theo nie odnalazł się, a minęło już dobre dziesięć lat. Mama popadła w depresję, a tata wyglądał jak jakieś Zombie. Ja natomiast siedziałam w swoim pokoju wtulona w misia, jakiego dostałam od Theo na swoje czwarte urodzony i do dziś pamiętałam, jak z moich zaczerwienionych oczu leciały łzy cierpienia i żalu. Ten obrazek wciąż miałam przed oczami i dziecięcymi oczkami patrzyłam, jak moja rodzina powoli zaczyna się rozpadać, a ja byłam wobec tego bezsilna. Nie mogłam nic zrobić, a do teraz nikt nie potrafił wymazać z mojego serca tego okropnego bólu, którego ostatnio coraz częściej doświadczałam.
      Zagryzłam dolną wargę i spuściłam głowę, by mocno zamknąć powieki, a dłonie zacisnęłam w pięści. Nie chciałam się rozpłakać, a nie miałam bladego pojęcia, dlaczego to wspomnienie pojawiło mi się przed oczami? Dlaczego nie widziałam tej sceny wtedy, jak zaczęłam opowiadać Nathanowi o Theo? Nie rozumiałam tego, a w sercu poczułam narastającą złość. Na siebie. Byłam wściekła, że byłam taka bezsilna. Tak bardzo chciałam chociaż raz być silna, ale nie potrafiłam i zawsze wybuchałam płaczem, przez co było mi okropnie wstyd. Byłam za wrażliwa. Już nie raz to sobie mówiłam i chciałam to zmienić, ale byłam za słaba. Nie mogłam nic zrobić...
      Podniosłam powieki i załzawionymi oczami spojrzałam na zdjęcie, które leżało na ziemi. Zmarszczyłam czoło i odruchowo je podniosłam, by po chwili porwać na malutkie kawałeczki. Zaczęłam od twarzy biologicznego ojca, a później jakoś samo szło. Z lekko rozchylonymi ustami wpatrywałam się w to, co robiłam. Nie mogłam w to uwierzyć, ale za razem w głębi serca cieszyłam się z tego. Sprawiało mi to na pewien sposób ulgę, dając upust mojej złości. Miałam poczucie, że rwąc fotografię to na mniejsze części, moje serce ogarniała niesłychana radość. Kąciki moich ust uniosły się lekko. Nie musiałam już patrzeć na twarz biologicznego taty, mimo że czasami nachodziła mnie myśl, by go poznać. Zdarzało się też, że byłam na niego okropnie zła. Zostawił mamę na lodzie. I mnie... Czy on naprawdę był jaki okrutny?
      — Nathan? — zapytałam, spoglądając na wampira wzrokiem nic nie mówiącym. Spojrzał na mnie uważnie. — Co teraz zrobimy?
      Chłopak miał mi już odpowiedzieć, kiedy usłyszałam dzwonek swojego telefonu. Zmarszczyłam czoło i sięgnęłam do kieszeni spodenek. Wyciągnęłam urządzenie i spojrzałam na wyświetlacz. Dzwoniła Nicole, przez co na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. W pierwszej chwili chciałam odebrać. Już nawet trzymałam kciuk na zielonej słuchawce, ale w porę się opamiętałam. Znieruchomiałam, po czym usiadłam na ziemi, a telefon położyłam obok sobie, patrząc tępo na Nathana. Przez jego twarz przemknął cień uśmiechu, ale nie byłam pewna,  czy rzeczywiście tak było. To za szybko się działo.
      Dookoła zapanowała głucha cisza, bo komórka przestała dzwonić. Sięgnęłam po nią i zauważyłam, że było nieodebrane ponad pięćdziesiąt połączeń. Nie tylko od Nicole, ale też i od Alex, Pauli, Jareda i innych. Zrobiło mi się ciepło na sercu, że mimo iż nie odbierałam, próbowali się ze mną skontaktować i prawdopodobnie się martwili. Jednak było mi okropnie smutno, ponieważ nie mogłam, nie miałam prawa odebrać i powiedzieć im wszystkim, że nic mi nie było. Że byłam cała i zdrowa. To było najgorsze. Jak telefon ponownie zadzwonił, a był to Paul, zacisnęłam mocno szczęki i jak tylko urządzenie ucichło, wyciszyłam je. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, co moi przyjaciele w obecnych chwili czuli.
      — Co teraz zrobimy? — zapytałam ponownie, kątem oka spoglądając na wyświetlacz telefonu, na którym wyświetliło się, że dzwoniła Alex. Szybko odwróciłam wzrok i zacisnęłam dłonie na swoich spodenkach.
      — W nocy stąd idziemy — powiedział Nathan głosem nieznoszącym sprzeciwu.
      — A nie możemy teraz? — zapytałam cicho, a czułam się przy tym jakoś bardzo dziwnie.
      — Nie — odparł Nathan, patrząc na mnie z politowaniem i wskazał na las, gdzie święciło słońce.
      — I co z tego? — zapytałam z lekkim zdziwieniem. — Przecież możemy chodzić w miejscach, gdzie jest cień.
      — Co z tego? Jeszcze natkniemy się na ludzi — powiedział poważnie.
      — A jeszcze niedawno mówiłeś, że nikt nie zapuszcza się głęboko w las — posłałam mu zdziwione, a jednocześnie złe spojrzenie. Założyłam ręce na piersi i zmrużyłam oczy.
      — Zazwyczaj nie, ale znajdują się i tacy, co tu przychodzą — wytłumaczył, a jego twarz wciąż była poważna. Nawet za bardzo i przez to zaczynałam się bać wypowiedzieć swoje zdanie.
      — Kręcisz — powiedziałam cicho i stanęłam niepewnie z nogi na nogę.
      — Nie — zaprzeczył ostro.
      — Ok. Załóżmy, że nie kręcisz, ale co takiego się stanie, jak kogoś spotkamy? — zmarszczyłam czoło i popatrzyłam na chłopaka z wyczekiwaniem.
      — Przypomnij sobie, kim jesteś — powiedział jak jakiś naukowiec.
      — Jestem w połowie wampirem. I co z tego? — zniecierpliwiłam się.
      — Andrea — westchnął Nathaniel, zmęczony moimi pytaniami. — Jak spotkasz człowieka, to go zabijesz.
      Po moich plecach przeszły ciarki, a twarz momentalnie zbladła, o ile tak można było powiedzieć, ponieważ byłam już bardzo blada. Wstrzymałam na pewien czas oddech, a nogi zrobiły mi się jak z waty. Miałam wrażenie, że zaraz upadnę. Nie ruszałam się, tylko wsłuchiwałam się w przyspieszone bicie własnego serca. Rozchyliłam lekko usta, a po mojej głowie zaczęły chodzić słowa Nathana. Nie chciałam uwierzyć, że byłabym w stanie zabić człowieka. Przecież nie byłam jakąś sadystką! Robiło mi się słabo, jak pomyślałam, że tak naprawdę mogłam zrobić. Było to dla mnie nierealne, ponieważ doskonale siebie znałam i wiedziałam, że nie zrobiłabym tak bardzo okrutnej rzeczy. Zaczęłam mieć jednak wątpliwości, ponieważ miałam teraz nową naturę, której dotąd nie znalazłam. Była zbliżona właśnie do wampirów, którzy łaknęli krwi bezbronnych ludzi i zwierząt. Bardzo trudno było mi uwierzyć, że ja też mogłabym chcieć tylko jej i zrobiłabym wszystko, by ją mieć. Teraz mogłam się spodziewać wszystkiego. Nawet najgorszych rzeczy.
      — Skąd ta pewność? — szepnęłam, przełykając z trudem ślinę.
      — Andrea...
      — Tak, wiem! — przerwałam mu i spojrzałam na niego ze zrezygnowaniem. — Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, kim jestem, ale...
      — Nie wiesz, jak to jest — teraz to on mi przerwał i popatrzył oczami, wyrażającymi współczucie.
      — Może i nie wiem, ale skąd ta pewność, że jak spotkam człowieka, to go zaatakuję? — zapytałam oburzona.
      — Zawsze tak jest. Nawet u dhampirów — popatrzył na mnie smutno, a mi ścisnęło się w żołądku. — Wyjątki zdarzają się naprawdę bardzo rzadko. Uwierz.
      Westchnęłam ciężko i ze zrezygnowaniem. Podrapałam się po ramieniu i wykrzywiłam usta w tak bardzo znanym grymasie. Zmarszczyłam czoło, po czym popatrzyłam na Nathana. Z jego twarzy nie mogłam nic wyczytać, co zaczynało mnie denerwować. Nie lubiłam, jak wszyscy wszystko wiedzieli, a ja jak zwykle nie. Być w czymś zielonym to zawsze było dla mnie okropne. Teraz w tym nowym świecie totalnie nie mogłam się odnaleźć. Wszystko było inne. Istoty, jakie tu żyły, były dla mnie nieodgadnione i bardzo tajemnicze. Mimo że Nathan opowiedział mi o nich, ja wciąż czułam, że to nie wszystko. Czułam się z tym okropnie i było mi źle. Byłam zagubiona i traciłam nadzieję, że się tutaj odnajdę. To było bardzo trudne, a jak już coś zrozumiałam, to okazywało się, że to nie wszystko.
      — Andrea — zaczął powoli Nathan, a jego głos był taki miękki i i kojący. — Wiem, że jest ci ciężko, ale dasz radę. Odnajdziesz się w tym wszystkim. A rozumiem cię doskonale, ponieważ sam miałem problemy, ale z czasem wszystko wróci do normy.
      — Mam nadzieję — bąknęłam pod nosem.
      Westchnęłam ciężko, a kąciki ust Nathana uniosły się lekko. Chłopak usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem, po czym zaczął gładzić dłonią po mojej ręce. Zadrżałam pod wpływem jego dotyku, gdy jego lodowate palce dotykały mojej skóry, pozostawiając na niej gęsią skórkę. Mimo to uśmiechnęłam się, ponieważ zrobiło mi się lżej na sercu. Zaczęło do mnie docierać, jak moje i Nathana stosunki się zmieniły. Odkąd to wszystko się zaczęło, zaczęliśmy się ze sobą lepiej dogadywać. Dosłownie jakby nie było tych wszystkich wcześniejszych sytuacji. Cieszyłam się z tego, ponieważ jeżeli miałam teraz przebywać z Nathanem, to nie miałam zamiaru z nim się użerać. Zaczęłam wierzyć, że moglibyśmy zostać prawdziwymi przyjaciółmi, a nie takimi udawanymi. W moich oczach pojawiła się nadzieja, a usta wykrzywiły się w uśmiechu szczęścia.
      Przeniosłam wzrok na las, na który padały ciepłe promienie słońca, dodając mu uroku. Przedostawały się przez konary drzew, pozostawiając w głębi w niektórych miejscach cień. Ptaki, które skakały to z jednego, to na drugie drzewo, ćwierkały wesoło, a ich śpiew był przyjemny dla uszu. Miałam ochotę wyjść za zewnątrz, położyć się na zielonej i miękkiej trawie, by po chwili zamknąć oczy i z uśmiechem wsłuchiwać się w melodie, jakie dochodzą do moich otwartych na to uszu. Było mi to jednak odebrane, ponieważ nie mogłam wychodzić na dwór, jeżeli świeciło słońce. Byłam jeszcze młoda i nie miałam zamiaru jeszcze żegnać się z życiem. Miałam jeszcze sporo czasu.
      — To zależy — powiedział cicho Nathan, a w jego głosie dosłyszałam się smutku.
      Popatrzyłam na niego zdezorientowana, a za zarazem zaciekawiona. Zmarszczyłam czoło i czekałam na wyjaśnienia, wpatrując się w jego bursztynowe oczy, które jakby przygasły.
      — Wampiry żyją wieczność, ale u dhampirów jest zupełnie inaczej. Jesteście tylko w połowie wampirami — powiedział, dając nacisk na słowo ,,połowie’’. — Ten gatunek dzieli się na trzy grupy. Dhampiry starsze, młodsze i nowonarodzone. Dhampiry pochodzenia starszego mogą żyć nawet kilka tysięcy lat, ale to zdarza się bardzo rzadko. Słyszałem tylko o jednym takim przypadku. Mówili mi, że był to mężczyzną, a mieszkał w Australii. Przeżył prawie dziewięć tysięcy lat, co i tak było bardzo dużo, jak na ten gatunek. Dhampiry młodsze żyją kilka set lat. Tych jest już więcej, jednak często nie można takich spotkać. Istot takich jak ty jest naprawdę mało. Ostatnia grupa, nowonarodzonych żyje...
      — Kilkadziesiąt lat? — zapytałam lekko trzęsącym się głosem, przerywając Nathanowi.
      — Tak — powiedział smutno wampir. — Takich jest najwięcej...
      — A można jakoś stwierdzić, ile jaki dhampir będzie żył? — zapytałam z nadzieją w głosie.
      — Nie — odparł Nathan i popatrzył na mnie ze... współczuciem? — To wychodzi z biegiem czasu.
      — Może to i nawet dobrze... — powiedziałam do siebie.
      — Może — szepnął Nathaniel.
      Zagryzłam dolną wargę i spojrzałam tęsknie na las, gdzie świeciło słońce, a ja niestety nie mogłam tam pójść. Zrobiło mi się smutna, a wiadomość, że nie będę wiedziała, ile będę żyła, nie była dla mnie czymś nowym i wcale mnie to nie zdziwiło. Jak byłam jeszcze w pełni człowiekiem, to i tak nie wiedziałam, ile jeszcze pożyję na tym świecie, więc to nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Mimo to było mi źle, że nie wiedząc ile mi jeszcze pozostało, nie będę mogła wyjść na słońca, tak jak kiedyś. Było to okropne uczucie, ponieważ często narzekałam, że jest za gorąca i nie będę wychodziła z cienia, a teraz miałam narzekać, że w ogóle nie będę chodziła po słońcu, bo nie było mi można. Czułam się podle.
      Nagle na zewnątrz zrobiło się ciemniej. Zmarszczyłam czoło, bo promienie słoneczne, które tak bardzo dodawały uroku i budziły do życia, zniknęły. Mimo to ptaki wciąż śpiewały, ale wydawało mi się, że nie była już to tak samo wesoła melodia. Spojrzałam w górę i zobaczyłam, jak kłębiaste chmury zakrywają słońce, które mnie tak bardzo raziło w oczy, przez co miałam wrażenie, że zaraz zacznę płakać. Zrobiło się ponuro i chłodniej, ale tak bardzo to mi nie przesładzało. Na mojej twarzy zagościł lekki uśmiech. Odwróciłam się, by spojrzeć na Nathana, ale nie było go obok. Podniosłam ze zdziwienia brwi, by po chwili kątem oka zauważyć, że Nathan wychodzi na zewnątrz. Wstałam z miejsca i podreptałam za nim.
      — Nie mogłeś tego zrobić wcześniej? — burknęłam, przypominając sobie, że ma dar panowania nad pogodą.
      — Nie — uśmiechnął i posłał mi swój uśmieszek. Zacisnęłam szczęki.
      — Fajnie — syknęłam.
      Nathan rozbawiony wzniósł oczy ku niebu, a ja westchnęłam, przewracając oczami. Wyszłam z jaskini i momentalnie się uśmiechnęłam szeroko. Jeszcze nigdy tak bardzo nie cieszyłam się na wyjście na zewnątrz. Taka rzecz jest normalna, a ja czułam się, jakbym zrobiła to dopiero pierwszy raz. Zrobiło mi się na tą myśl trochę głupio, ale to i tak nie niszczyło mojej radości. Stąpałam lekko po miękkiej, zielonej trawie, a wiatr rozwiewał moje włosy na wszystkie strony. Wzięłam głęboki wdech. Moje płuca wypełniło czyste i ciepłe powietrze. Zgarnęłam swoje włosy na lewy bok i patrzyłam szczęśliwymi oczami na otaczający mnie dookoła krajobraz. Uśmiechając się lekko, szłam za Nathanem, który zapuszczał się coraz głębiej w las. Tak bynajmniej mi się wydawało, bo zaczęło się robić trochę ciemniej, niż było. Nie zrobiło to jednak na mnie nawet najmniejszego wrażenia. O dziwo nawet się nie bałam, że na coś moglibyśmy się natknąć. Zwracałam uwagę tylko na przyrodę, która pięknie wyglądała. Zieleń bardzo dobrze na mnie wpływała i powodowała narastające w moim sercu szczęście.
      — Gdzie idziemy? — zapytałam z zaciekawianiem Nathana, doganiając go.
      — Niedaleko jest zamek z czternastego wieku. O dziwo jeszcze się trzyma. Może są już to prawie ruiny, ale da się w nim mieszkać. Jest z dala od ludzi, bo jest bardzo głęboko w lesie. Trzeba najpierw przejść kawał ciemnej drogi, by tam się dostać. Ludzie prędzej się zgubią, albo spotka ich przykra rzecz, niż zdołają tam dojść...
      — Przykra rzecz? — zapytałam ze ściśniętym gardłem.
      — To las — powiedział tajemniczo Nathaniel.
      — Aha — szepnęłam, marszcząc przy tym czoło.
      Spuściłam wzrok na ziemię, a raczej w swoje buty, kiedy usłyszałam tak bardzo znajomy mi głos:
      — Andrea! — po lesie rozległ się krzyk Nicole. Mojej przyjaciółki Nicole.
      — Nathan! — rozniosło się w wkoło wołanie Jareda.
      Zatrzymałam się na wrzaski przyjaciół. Nie byłam w stanie się poruszyć, ponieważ to mnie paraliżowało. Moje nogi zrobiły się jak z waty, a usta rozchyliły się lekko. W moich oczach zaczęły pojawić się łzy, które pragnęły wyjść na zewnątrz. Zacisnęłam szczęki, a dłonie w pięści tak, że paznokcie wbijały mi się w skórę raniąc ją. Uważnie wsłuchiwałam się w wołanie swoich przyjaciół. Byłam pewna, że to byli oni, ponieważ pamiętałam ich głosy doskonale. Przymknęłam oczy, które zaczęły mi się robić wilgotne. Wsłuchałam się w głosy przyjaciół, które chciałam zapamiętać, ponieważ już nigdy nie miałam prawa ich usłyszeć. Poczułam, jak moje wargi zaczynają drżeć, nie pozwalając odgłosowi szlochu wydobyć się z ust. Byłam bliska płaczu, a nawet nie wiedziałam, dlaczego to tak na mnie podziałało?
      W powietrzu poczułam woń bardzo przyjemną dla nosa. Jeszcze nigdy nie czułam tak wspaniałego zapachu, pieszczących moje nozdrza. Momentalnie otworzyłam oczy i jeszcze bardziej wytężyłam węch. Woń była coraz bliżej, a ja miałam coraz większą ochotę, by dowiedzieć się, skąd ona pochodzi. Pragnęłam, by zobaczyć, co ją powoduje. Jedyne, co przyszło mi na myśl to to, że musiało być to coś do jedzenia. Czułam się bardzo głupio z tym stwierdzeniem, ale to jedyne wydawało mi się najbardziej bliskie prawdy. Żadne kwiaty to nie mogły być, ponieważ w pobliżu ich nie było. Woń była natomiast jedyna w swoim rodzaju, a rozpoznałam, że gdzieś niedaleko było blisko takich podobnych. Uśmiechnęłam się lekko, a mnie naszła potrzeba, by pójść za nią do celu...
      W buzi poczułam coś ostrego, co zaczęło wbijać mi się w wargi. Otworzyłam szeroko oczy, a trzęsącą się dłonią dotknęłam tego, co wystawało mi z buzi. Poczułam w palcach... kły?! Oczy omal nie wyszły mi z orbit, a ja nie upadłam z wrażenia na ziemię. Z niedowierzaniem dotykałam swoich zębów typowych dla wampira i... mnie? Musiało to wyglądać przezabawnie, kiedy tak stałam w miejscu publicznym, ponieważ przede mną był właśnie Nathan i obmacywałam swoje zęby, co było chorym i nienormalnym zjawiskiem. Sam wampir miał na twarzy wymalowane totalne rozbawienie, ale i przerażenie. Ciekawe dlaczego?
      Zapach, który zaczął mącić mi w głowie, stał się nie do zniesienia. Głosy moich przyjaciół, które przybywały wraz z nim, były coraz wyraźniejsze. Westchnęłam z rozmarzeniem i zaczęłam powoli iść w stronę moich przyjaciół, którzy byli prawdopodobnie jakiś kilometr stąd. Zaczęłam przyzwyczajać się do swoich wyostrzonych zmysłów i je podkochiwać. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że zaczynałam biec. Ta wspaniała woń namieszała mi w głowie i nie obchodziło mnie, czy groziło mi jakieś niebezpieczeństwo, czy nie. Musiałam tam pójść.
      — Andrea! — wrzasnął za moimi plecami Nathan, a ja zaczęłam biec.
      Omijałam drzewa i krzewy, jakie stawały mi na drodze z zadziwiającą gracją i szybkością. Na nowo poczułam wiatr we włosach, a moje serce ogarnęła ogromna radość i dziwna chęć czegoś. Zrobiłam kilkanaście metrów, kiedy czyjeś silne ręce owinęły się wokół mojego pasa. Zorientowałam się, że to Nathaniel i mina od razu mi zrzedła. Wampir zaczął mnie ciągnąć w przeciwnym kierunku, niż szłam, ale ja mimo iż byłam słabsza, wyrywałam mu się. Kiedy zorientowałam się, że nie daję sobie rady, ogarnęła ogromną złość. Z moich ust wydobył się warkot, ale w tamtym momencie jakoś mnie nie zszokował. Spojrzałam na Nathana z mordem w oczach, po czym nie wiadomo kiedy i jakim cudem z moich dłoni wydobył się ogień, który mocno poparzył wampira. Chłopak od razu ode mnie odskoczył z krzykiem przepełnionym bólem. Korzystając z okazji, która już nie mogła się przytrafić, puściłam się pędem przed siebie. Nathan wyciągnął dłoń w moją stronę, by mnie złapać, ale już nie zdołał. Ogarnęło mnie dziwne uczucie i roztargnienie. Nie miałam żadnej kontroli nad swoim ciałem i to mnie przerażało. Musiałam przypominać jakieś rozwydrzone zwierzę. Z nienaturalną szybkością ominęłam drzewa i dosłownie w ciągu kilku sekund przeszłam drogę, która wcześniej zajęła mi kilka minut. Znalazłam się na wąskiej dróżce i już po niej mknęłam w dal przed siebie, uciekając przed Nathanielem. Zatrzymałam się dopiero na skraju górki, na jakiej się znajdowałam. Nie sądziłam, że na niej byłam i było to dla mnie zdziwieniem. Oczami jakieś bestii i z przyspieszonym oddechem, spoglądnęłam w dół i ujrzałam bezbronną Nicole, która była oddalona o kilka metrów od przyjaciół. W moim sercu poczułam radość, ale moje ciało odczuwało zupełnie coś innego. Chęć... krwi?! Mimowolnie zwróciłam wzrok na szyję rudej dziewczyny, gdzie ujrzałam jej pulsującą tętnicę i dopiero teraz zorientowałam się, że ta woń... Ona pochodziła o krwi Nicole. Mój instynkt drapieżnika, którego jeszcze niedawno we mnie nie było, podpowiadał mi to. Zapach krwi pulsującej w tętnicy dziewczyny mącił mi coraz bardziej w głowie i przez to nie byłam w stanie nad sobą zapanować. Nic nie liczyło się oprócz krwi. Tej cieczy płynącej w Rudej o cudownym zapachu... Westchnęłam z rozmarzeniem, a jak wyczułam obecność Nathana, bo jakimś cudem mogłam wyczuć, że to on, wyłoniłam się z cienia. Nicole od razu mnie ujrzała i uśmiechnęła się wesoło, a jej oczy zaszły łzami szczęścia, natomiast usta zaczęły drżeć. Chciałam się cofnąć i uciec, ale nie byłam w stanie. Zapach krwi przyjaciółki zapraszał mnie do siebie i byłam bezbronna wobec tego. Miałam dwa wybory. Uciec, albo rzucić się na dziewczynę...
      — Andrea! — za sobą usłyszałam spanikowany krzyk Nathana.
      Nie wiedząc, co robię, rzuciłam się biegiem na nic niewiedząca Nicole. Miała szeroki uśmiech na twarzy, przepełniony niewyobrażalną radością, a ja pędziłam na nią z chęcią... mordu. Jak tylko dziewczyna ujrzała moje wystawione na zewnątrz kły, mina jej zrzedła. Ja natomiast wzrokiem utkwionym w jej pulsującą tętnicę, biegłam wprost na nią. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, co robiłam! W mgnieniu oka znalazłam się przy przerażonej przyjaciółce i nie zatrzymując się, złapałam ją mocno za ramiona, wbijając jej przy tym paznokcie w skórę i już miałam wbić swoje kły w jej szyję, kiedy coś, a raczej ktoś odrzucił mnie z ogromną siłą do tyłu tak, że ,,poleciałam’’ dobre dziesięć metrów dalej. Uderzyłam się mocno tyłem głowy o drzewo. Na pewien moment znalazłam się w stanie odrętwienia. Potrząsnęłam nie za mocno głową, by dojść do siebie. Złapałam się za obolałe miejsce i kątek oka spojrzałam na Nathana i Nicole. Tylko na chwilę, ponieważ w stanie normalności byłam tylko przez ułamek sekundy. Zerwałam się na równe nogi i ponownie ruszyłam biegłem na przyjaciółkę, która nie wiedziała, czy ma się śmiać, czy płakać. Jej czarne jak węgielki oczy były przepełnione niewyobrażalnym przerażeniem, a usta szeroko otwarte, jednak z nich nawet najmniejszy głosik nie chciał się wydostać. Wykrzywiłam usta w brzydkim uśmiechu i z nienaturalną szybkością zbliżyłam się do szyi dziewczyny, której twarz była biała jak kreda z przerażenia. Moja kolejna próba ugryzienia dziewczyny poszła na marne, ponieważ tak jak przedtem zostałam odrzucona do tyłu, ale tym razem jeszcze dalej. Wpadłam w jakieś chaszcze z których wydostanie się wcale nie zajęło mi długo. Była to dla mnie chwila moment. Zauważyłam, że Nathan miał utkwione oczy w Nicole, która prawie płakała. Nagle nie wiadomo w jaki sposób, znalazła się w stanie jakiegoś amoku i zaczęła iść w stronę, gdzie jakiś czas temu za zakrętem zniknęła reszta przyjaciół. Przeraziłam się, ponieważ tak bardzo chciałam ją ugryźć...
      — Nie! — wycharczałam, a z moich ust wydobyło się dzikie warknięcie.
      Już miałam zacząć biec za Nicole, kiedy Nathan w mgnieniu oka znalazł się obok mnie i siłą zaciągnął w przeciwną stronę. Jak stawiałam opory, przerzucił mnie sobie przed ramkę i zaczął biec w wampirzym tempie, a ja ze skutkiem i tęsknotą, a jednocześnie rozpaczą i szaleńczością patrzyłam na coraz mniejszą sylwetkę Nicole. Już po króciutkiej chwili zniknęła mi z oczu. Zaczęłam walić pięściami Nathana w plecy i krzyczałam, by mnie puścił. Właśnie straciłam swoje śniadanko... W moim sercu pojawiła się niewyobrażalna złość, a z ust wydobył się krzyk rozpaczy.
      — Puść mnie! — wydarłam się, wciąż będąc w tym amoku.
      Moja złość zaczęła narastać jeszcze bardziej, ponieważ ten cudowny zapach... Jego już prawie nie czułam. Nie wiedziałam dlaczego, ale w oczach poczułam łzy, a jedna już po chwili splunęła mi po twarzy, pozostawiając po sobie krwawy ślad, gdyż miała rubinowy kolor. Otarłam ją palcem wskazującym, przez co i na nim pojawił się piękny, rubinowy kolor. Wykrzywiłam usta w grymasie cierpienia, a sama westchnęłam tęsknie. Tak bardzo chciałam tam wrócić. Chociaż poczuć znów ten zapach. Ile ja bym za to dała...


Witam kochani! :3 Wybaczcie mi za to ponowne opóźnienie. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie i że wynagrodziłam to Wam tak długo wyczekiwanym rozdziałem ^.^ Ja zdaję sobie sprawę z tego, że początek na pewno był okropnie nudny, a pod koniec zaczęło się dopiero dziać... Ech. Co ja mogę powiedzieć? Podobała się notka? Zachowanie Andrei pod koniec raczej Was nie zdziwiło. W końcu to jej nowa natura :3 Taaa. Na następny rozdział przygotujcie się na wyrzuty sumienia Andrei xD Ale pewnie przeżyjecie :D
Wiecie? Mam w planach wprowadzić nowego bohatera, a raczej bohaterkę... Za kilka rozdziałów. Jakieś 3-5. W tych granicach ^.^ Tak Jessi. To to, o czym myślisz. Cieszysz się? :D
Serdecznie dziękuję Wam kochani za te wszystkie głosy, jakie oddaliście w ankiecie na blog miesiąca. Mój bóg wygrał i zawdzięczam to tylko Wam! Dziękuję z całego serduszka! Jestem Wam ogromnie wdzięczna! Jesteście kochani! Wspaniali! Kocham Was! ♡ :***
Jak wspaniale jest mieć takich cudownych czytelników, których nawet najmniejsze komentarze wywołują szeroki uśmiech ♡
Heh. Tak z ciekawości zapytam... Czy tylko ja piszę rozdział, wcześniej wcale nie myśląc, co w nim będzie? xD
Hm. To raczej wszystko, co miałam Wam do powiedzenia (: Jeśli wyłapiecie jakąś literówkę to poinformujecie mnie o tym. Słownik w telefonie jak zawsze robi swoje, a jak nawet jak czytam rozdział przed opublikowaniem to i tak coś zawsze przeoczę xD
Aha! Zapraszam Was do mojej stronki na Facebooku poświęconą mojemu blogowi. Tutaj macie bezpośredni link : Bo los pragnie, byś spełnił swoją Własną Legendę Myślę, że wpadniecie ^.^
Również zapraszam Was na wywiad, jaki udzieliłam na http://katalog-opowiadan-o-wampirach.blogspot.com ( bezpośredni link ) dzięki waszym głosom w ankiecie na blog miesiąca :* Od razu powiem, że w odpowiedzi na pytanie 15 pojawił się mały spojler, co wkrótce się wydarzy. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć, to zapraszam! :3
Do napisania kochani! Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***
PS Jeśli mam jakieś zaległości lub nie wpadłam na blogi nowych czytelników, to piszcie! :D
PRZYPOMINAM O ZAKŁADCE ,,INFORMOWANI’’. JEŚLI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI O NN, TO NAPISZCIE TAM! :D
 Maggie ( zmieniłam nazwę ♡ )

73 komentarze:

  1. Zajmuję miejscówkę! :D
    Komentarz pojawi się w ciągu 5 dni. ;)
    ~Rebecca~

    OdpowiedzUsuń
  2. Druga! Zajmuję, zaklepuję, moje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawdę nie wiem czemu nie skomentowałam tego wcześniej
      Ja naprawdę przepraszam. Rozdział jak zwykle genialny. Z tego co pamiętam to wystraszyłam się momentu kiedy Andrea zaatakowała Nicole.
      Kolejny moment, który przykuł moją uwagę była rozmowa Nathana i tej no... Andie(chwilowa skleroza) Oni są po prostu słodcy razem. Chciałabym tak stanąć sobie koło nich i tak ich słuchać;) Zamek... a w zamku... ja.. ;D (nie no po prostu mi się tak no pomyślało;) ) No i co będzie z tym Theo? W ogóle jak on wygląda? Taaaaa;D wiem o co chodzi;) No wiadomo, że się cieszę, nie ma nad czym się zastanawiać;)
      Ogółem to chciałam coś jeszcze powiedzieć tylko nie zabardzo pamiętam co(tak już czasami ze mną bywa)
      Zauważyłam, że zmieniłaś znowu wygląd bloga. Mówię tu o szczegółach takich jak np. postać w nagłówku;) bardzo piękny ten twój szablon:)
      Standardowo życzę morza weny;)
      Całuję Czarownica;)
      Jakbym sobie coś przypomniała to napiszę na priv;)

      Usuń
    2. Oj tam! Oj tam! Zdarza się! :D Baaardzo się cieszę, że rozdział Ci się podobał ♡ :* Heh. Większość osób właśnie była wystraszona , jak Andrea zaatakowała Nicole. Haha! Zgadzam się! Są słodcy! ♡ :*** I ja ich uwielbiam razem :D Theo... Cóż. Ja nie wypowiadam się na ten temat, a jeśli chodzi o jego wygląd, to kiedyś będzie opisany, ale jeszcze nie teraz. Mam na razie inne plany (: Wygląd bloga zmieniam wciąż, ale co poradzę? Jakoś tak samo... Zmieniłam to zdjęcie w tle, bo baaardzo mi się podobało! Ale jest to ta sama aktorka, co poprzednio ^.^ Cieszę się ogromnie, że Ci się podoba :* A rozdział wstawię jeszcze dzisiaj. Jakoś pod wieczór, bo jeszcze muszę dokończyć pisać (: Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  3. Alice Blake zajmuje miejsce; 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jaaa wspaniały rozdział! :D
      No, na sam początek powiem, że cieszę się, że Andie i Nathan tak się świetnie dogadują ♥ - a pomijając ten temat ;D ...
      Rozdział na prawdę zrobił na mnie duże wrażenie, był taki emocjonalny..dosłownie! Cały czas nastrój Andrei się zmieniał, raz była wesoła raz smutna, ojj można było się pomieszać :D
      Ale wciąż nie wierzę, że chce ona uciec z Nathanem, rozumiem to, no bo przecież jest wampirem (a raczej dhampirem) i może zabić kogoś kogo kocha, ale Nathan przecież nie zabił swoich przyjaciół to może ona też nauczy się nad sobą panować?
      A co do końcówki.. ŁAŁ ŁAŁ ŁAŁ xd Andrea prawie zabiła Nicole O,O gdyby nie Nathan jezuuu.... :o Ale na szczęście wampiry mają te swoje moce i Nicole wszystkiego zapomniała ;D
      Czekam na next kochana, zaskocz mnie! :* ♥

      P.S jeśli coś źle napisałam, wybacz..czytałam ten rozdział wczoraj wieczorem i mogłam coś pomieszać :x
      No, ale tak czy siak rozdział, z resztą jak każdy świetny! :D
      ~Alice Blake, do usług :3

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo! Ogromnie się cieszę, że Ci się podoba! ^.^ Ja też bardzo się cieszę, że Andrea i Nathan się ze sobą dogadują, ale pojawią się sceny, kiedy to Nathan będzie dokuczał bohaterce :D Ta. Jej nastrój wciąż się zmienia, ale taka jej uroda xD Zobaczymy, czy Andrea nauczy się nad sobą panować. W końcu ma u boku Nathana, który zawsze służy pomocą :3 Hehe. Jakoś wcześniej nie planowałam tej akcji, ale cieszę się, że wywołała takie emocje :D Niczego nie pomieszkałaś. Nie masz, o co się martwić ^.^ Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  4. Wow. Wow. Wow. Nie stać mnie teraz na bardziej konstruktywny komentarz, może jutro. Wow. Wow.
    DRAV CZEKA NA NAXTA! WOW!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Cieszę się baaardzo, że Ci się podoba! :D Mi kochana nawet króciutkie komentarze sprawiają ogromną radość! ♡ Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  5. Zajmuję :P Niedługo przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!
      Gratuluję wygranej! :D
      Cieszę się jak małe dziecko, że wstawiłaś rozdział :D
      Też tak mam, że piszę spontanicznie, zazwyczaj nie planując, a wydarzenia jakoś mi się same układają :)
      Fajny rozdział. na początku tyle emocji jak opisywałaś uczucia Andrei do ojca i jak zwierzała się Nathanowi, że jej brat zaginął, fajnie Ci to wyszło. Wiesz, cały czas zastanawia mnie ten Theo, czy on się jeszcze odnajdzie? Bo ciągle o nim wspominasz i tak mi szkoda Andrei :'( Tak sobie myślę, że może on tez był wampirem albo dhampirem i uciekł tak samo jak Andrea...
      Na koniec drżałam o Nicole i przyjaciół Andrei, dobrze, że Nathanowi udało się ją powstrzymać, ale mimo wszystko Nicole chyba za dużo zobaczyła...
      Już nie mogę się doczekać następnego ;)
      A był tam taki fragment, gdzie często powtarzałaś "byłam", a poza tym ok.
      Pozdrawiam i weny! :**
      Juliet

      Usuń
    2. Cieszę się bardzo, że ucieszyłaś się na nowy rozdział i dziękuję za gratulację ♡ :* Ha! To nie jestem jedyna! Mi zawsze samo tak jakoś to wszystko idzie :3 Cieszę się, że podobały Ci się te wszystkie opisy. A już myślałam, że przynudzam xD Theo... No zobaczymy, co będzie. Na razie mam inne plany :D Dziękuję i postaram się słowo ,,byłam’’ zastępować na inne. Widzisz. Zawsze coś u mnie jest nie tak xD Ale dziękuję za uwagę! :* Hehe. Nathan zawsze zjawia się w potrzebie. Taki rycerz na białym koniu :3 A co Nicole? Czy wszystko powie? Zobaczysz w następnym rozdziale :D Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  6. Czy tylko mnie początek rozdziału podobał się bardziej niż końcówka? Cały był genialny, ale jak opisujesz to co się dzieje między Andy a Nathanem jest takie prawdziwe. Mam nadzieje, ze wampir potrafi wymazywać pamięć, bo wątpię że chcieliby tak pamiętać Andreę - jako krwiożerczą bestię. Szkoda mi jej, z jednej strony kocha swoich przyjaciół, chce dla nich jak najlepiej, a z drugiej mad sobą nie panuje. To musiało być naprawdę straszne uczucie.
    Tak więc.. Czekam na następny, oceanu weny życzę i pozdrawiam cieplutko :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo kochana za pochwały! To bardzo miłe, a mi sprawia ogromną radość ♡ :* Cieszę się, że początek Ci się podobał, a nie był nudny xD Już w następnym rozdziale dowiesz się, co Nathan zrobił Nicole. Czy pamięta, czy nie (: Mi też jest szkoda Andrei. Nie potrafiłabym zostawić bliskich... Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  7. Piąteczka! :D
    Ja nigdy nie planuje przyszłych rozdziałów, po prostu pisze to, co mi przyjdzie do głowy! Czyli piszę spontanicznie :3
    W momencie w którym Nathaniel pyta się o Theo, pomyślałam sobie, że jest zazdrosny (aż zaczęłam piszczeć z zachwytu), ale kolejne zdanie mnie zawiodło, bo okazało się, że jest tylko ciekawski i współczuje jej straty... chlip... czemu nie mógł być zazdrosny? T~T
    Psycholodzy mówią, że dobrze jest komuś się zwierzyć, a ja jestem naprawdę zaskoczona, że Andrea zwierzyła się Nathanielowi :3 (Czumu jego imię zawsze kojarzy mi się z Danielem? Mają podobną końcówkę, nie? Tak zastąpić to N na D i wyjdzie... Dathaniel xD Hej! Może na E... Eathaniel :3 fajna jest z tego zabawa! ^w^)
    Mimo wszystko, cieszę się, że w końcu zwierzyła się komuś ze swojej przeszłości, co prawda wspomniała o bracie Alex, nie? Hmmm... Czy Theo też okaże się wampirem? A może będzie wampirzym niewolnikiem mistrzyni miasta? O-O Może jest również wampirzym zwierzątkiem?
    Tyle rzeczy mogło go spotkać z ręki wampirów...
    Naprawdę kocham Twoje opowiadanie, i z uśmiechem na ustach, gdy widzę nowy rozdział, wchodzę na Twojego bloga, aby jak najszybciej przeczytać świeżo dodany rozdział (co prawda trochę się złoszczę, że nigdy nie udaje mi być pierwszą), to o ile żale Andrei były ok przez te kilka rozdziałów, tak mam naprawdę wielką nadzieje, że po kolejnych w nowym rozdziale, już nie będzie ich tak dużo... dużo, dużo. Proszę?
    Hmm... niekiedy podobno filtry przeciwsłoneczne mogą je uchronić przed przygrzaniem. Chociaż, ja akurat wątpię, czy to rzeczywiście działa... Gdzieś tak kiedyś przeczytałam, że jeżeli wampir nie wysmaruje się dokładnie takim kremem, to gdy słońce na niego padnie zmienia się od razu w kupkę popiołu... ach! Chyba pamiętam z jakiej to książki :D To było chyba z półślepym królem (wampirów)... hmmm... a może nie?
    Nathaniel pewnie zapomniał o tym, że może zmieniać pogodę, a gdy sobie to przypomniał wszystko odwrócił na swoją korzyść... cwaniaczek! Mówiłam (pisałam) już, że go uwielbiam?! <3
    Na początku myślałam, że może spotkają swoich przyjaciół, ale gdy Nathaniel zmienił pogodę, pomyślałam, że to mało prawdopodobne, a wtedy ty BOOM! Andrea słyszy głosy przyjaciół. Tutaj rozumiałam jej rozterkę i to Nat powinien się lepiej zachować i już wtedy zacząć ją odciągać nim włączy jej się "myśliwski instynkt".
    To wszystko było jego winą! Ot, co!
    Cały czas wierzyłam, że ona się opamięta, a gdy użyła swojej mocy (jej instynkt myśliwcy radzi sobie w kontrolowaniu jej całkiem nieźle!) naprawdę, naprawdę solennie współczułam wampirowi! Ajć! Aż poczułam ten ból zwęglonego ramienia...
    Nicol... Wow! To było wielkie: wow! Tylko tyle mogłam myśleć, a po przeczytaniu tego fragmentu. Naprawdę nie podejrzewałam, że Andrea aż tak straci nad sobą kontrolę, bo naprawdę wierzyłam, że jednak się opamięta!
    Na szczęście przybył Nathaniel... podejrzewam, że on zmanipulował Rudą i ta za jego "namową" wróciła do przyjaciół. Pewnie też wymazał jej z pamięci to wspomnienie. No i dobrze, że później wziął tak z zaskoczenia Andreę, nim ta zdążyła znów rzucić się w pogoń za Nicol... Czy tylko dla mnie "wziął z zaskoczenia" brzmi tak dwuznacznie? :D
    Rozdział był feeryczny, bajeczny, efektowny, niesamowity, genialny, fenomenalny i apolliński!
    Byłam również na stronie katalogu i przeczytałam Twój wywiad...
    Jeżeli zabijesz Nathaniela przyłączam się do strajkujących i kupię widły i pochodnie!
    Jakby co ja tylko grzecznie i kulturalnie uprzedzam C:
    No i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału *w*
    Życzę morza weny, góry pomysłów i mnóstwa czasu wolnego!
    Bussis! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ogromnie za komentarz, przy którym jak zawsze się uśmiałam! :D No! Już druga osoba, która pisze, co jej przyjdzie na myśl! Bo ja jakoś nie zastanawiam się, co umieszczę w rozdziale. Może kiedyś tak było (: Haha! To przepraszam, jeśli Cię zawiodłam. Może kiedyś Nathan będzie o kogoś zazdrosny xD Racja. Lepiej jest się komuś zwierzyć, a Andreą zawierzyła się właśnie Nathanowi, ponieważ nikogo innego na obecną chwilę nie ma. Ale to chyba lepiej, co nie? :D Baaardzo się cieszę, że tak ( jak Ty to powiedziałaś ) kochasz moje oprowadzanie. Nawet nie wiesz, jak szeroko się uśmiechnęłam ^.^ No... Żali Andrei to raczej nie powinno być aż tak dużo. Tylko na początku, a później będzie między innymi scenka, która ogromnie mi się spodobała :* Hehe. Wątpię, że takie kremy pomogłyby bohaterom xD Ale fajny pomysł! c: Hehe. Raczej nie zapomniał xD Oj tak, tak. Już wiele razy mówiłaś, że uwielbiasz Nathaniela ♡ Cieszę się, że udało mi się Ciebie zaskoczyć :D Ale z tym to się zgodzę. Nathan mógł zareagować wcześniej... I to jego wina. A jeśli chodzi o Nicole to już w następnym rozdziale dowiesz się, czy masz rację (: Ogromnie się cieszę, że Ci się podoba ^.^ Haha! Chyba zacznę się bać xD Ale do końca historii jeszcze naprawdę jest baaardzo daleko :D Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  8. Jezu jest genialny. Nie podziewałam się, że Andrea aż tak zareaguje na krew. Po prostu, zaskoczyłaś mnie tym. Co do Nathana, dziwię się, że jej na to pozwolił. Powinien był jej jednak nie wypuszczać z groty. Czekam na next z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ogromnie, że Ci się podoba! :D Haha! Już nie jedną osobę udało mi się tym zaskoczyć. Ale cóż... Andie jest dhampirem i nie ma na razie nad pragnieniem kontroli. Racja. Nathan powinien zareagować wcześniej... Ale w następnym rozdziale dojdą do zamku, gdzie będą mieszkać ^.^ Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  9. Obłedne! Nie myślałam, że Andrea aż tak zareaguje na krew. Troche zdziwiła mnie reakcja Nicole ;) A Nathan jak zwykle rozbawiony i żartobliwy, no może z wyjątkiem tego "polowania" na Nicole. Czekam z niecierpliwością na nastepne!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się baaardzo, że Ci się podoba :* Hehe. W Andrei obudziła się nowa istota pragnąca krwi. Bohaterka na razie nie ma kontroli nad pragnieniem :/ Haha! W następnym rozdziale Nathanowi humor się udzieli! O to się nie martw! :D Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  10. Boże to jest genialne. Po prostu nie mogę znaleźć słów, żeby to opisać. Powiem tyle, że już kocham to opowiadanie i z nie cierpliwością czekam na następny rozdział. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ogromnie za wspaniałe słowa! ♡ :* Ogromnie się cieszę, że tak Ci się podoba ^.^ Jest mi niezmiernie miło z tego powodu *♡* Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki :***

      Usuń
  11. Rozdział boski! I wcale nie był nudny, ale i tak końcówka najlepsza. Nie zdziwiło mnie zachowanie Andrei. W końcu to jej nowa natura. Ciekawa jestem co dalej. No i mam nadzieję, że nasza bohaterka nie będzie miała zbyt dużych wyrzutów sumienia. Pozdrawiam. Dorcas
    I zapraszam do mnie na nowezyciealicecullen.blogspot.com na rozdział 81

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :* Cieszę się, że początek według Ciebie nie był nudny ^.^ Hehe. Jesteś jedną z tych niewielu osób, których zachowanie Andrei nie zdziwiło xD Zobaczymy, czy będzie miała duże wyrzuty sumienia (: A rozdział już przeczytałam i skomentowałam :3 Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  12. To jest straszne. Ja się boję. Jejku, nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek - albo może raczej cokolwiek - zareagowało na coś tak mocno, aby stracić kontrolę nad własnym ciałem i umysłem. Kiedy czytałam początek, oczami wyobraźni widziałam Theo paradującego w stroju wróżki, w baletkach, koronie i rożdżce. Biedna Nicole, musiała być przerażona! Ja w takiej sytuacji umarłabym ze strachu (zakładając, że przedtem nie zabiłby mnie wampir). No i oczywiście gratuluję wygranej, Mad.... Maggie. Chyba już się nigdy nie przyzwyczaję. A tak z ciekawości: dlaczego zmieniłaś nazwę z "Madziuli0909" na "Maggie"?
    Pozdrawiam i czekam na nexta :3
    Pusheen

    PS. Zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też baaardzo bym się bała >.< Haha! Theo w stroju wróżki... Musiało to wyglądać komicznie xD Jak widzisz, Andrea straciła kontrolę nad swoim umysłem. To wszystko przez jej nową naturę. Tak. Nicole musiała być przerażona :/ Ja to od razu padłabym na zawał na jej miejscu... -.- Dziękuję za gratulację ♡ :* A zmieniłam nazwę, bo... Taka bardzo mi się spodobała (: Ale jeśli chcesz to wciąż mów do mnie tak, jak dawniej :D Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  13. Hej Madziu :* Rozdział przeczytałam wcześniej, ale nie miałam jak skomentować, zresztą to długa historia z tym moim komputerem :D A teraz co do rozdziału ;) Nie tylko ja zauważyłam, że ich relacje się zmieniły, ale Andrea również XD To na tą chwilę taka prawdziwa przyjaźń, taka nieskazitelna czysta... I te ich przedrzeźnianie się :D Ubóstwiam!! Zakochałam się w tym opowiadaniu z dwóch powodów! Po pierwsze bo jest pisane genialnym językiem, i z wielką pasją, to coś niezwykłego! dziewczyno, dostałaś niesamowity dar od Boga, wykorzystuj go najlepiej jak potrafisz :D I jest jeszcze druga strona medalu, gdyż zakochałam sę w tym opowiadaniu dlatego też, że tworząc Nathana, stworzyłaś wampira, który... jest z charakteru bardzo podobny do mojego przyjaciela z dzieciństwa. Do przyjaciela z którym już nie mam kontaktu, a który był u mnie codziennie, byliśmy jak rodzina XD To nie jest miejsce na moje zwierzenia, czy coś, nie w tym rzecz. Tylko chodzi mi o to, że, gdy to czytam to wracają mi te wspomnienia, te najlepsze wspomnienia XD I za to Ci z całego serduszka dziękuję, dlatego te opowiadanie jest dla mnie takie ważne i zawsze będzie! Ukradłaś kawałek mojego serca dziewczyno :D I on na zawsze pozostanie z tym opowiadaniem. To naprawdę niezwykłe uczucie, że tak potrafisz poruszyć moją wyobraźnią, moimi sentymentami. W tym opowiadaniu każdy najdzie coś dla siebie i dlatego jest ono takie wielkie!! Współodczuwałam z Andreą, gdy mówiła o swoim bracie. Znam ból takiej tragedii i bardzo dobrze ją rozumiem, a w dodatku chciałam Cię pochwalić. Bo bardzo dobrze opisałaś je uczucia, to jak mówi o Theo.... naprawdę, aż wzdycham a łezka się kręci w oku... Mogła mieć te 6 lat, ale to co jej się przytrafiło naprawdę musiało ją boleć. 6 lat? 10? czy 15? Przecież to jej brat... bardzo dobrze napisalaś, że to tak odczuła, oni się razem wychowywali, więc nawet jako 6-latka miała prawo to rozumieć. Dokładnie opisujesz wszystkie emocje i to naprawdę niesamowity dar jak potrafisz porwać mój umysł :D Być może trochę się tu rozpisałam o własnych przemyśleniach itp, ale ten rozdział naprawdę, był przepiękny... Dał mi dużo do myślenia, odświeżył pamięć, przywrócił wartość rzeczy. Dziękuję Ci za to, że piszesz Madziu, nigdy nie przestawaj, bo to Twój ogromny talent, nigdy o nim nie zapominaj i rozwijaj się w nim jak najlepiej potrafisz! Ja mocno w Ciebie wierzę i w to, że kiedyś będę trzymała w ręku książkę z Twoim nazwiskiem. A jeszcze co do zakończenia, Andrea wygrała wszystko :D 10/10 !! To krew! Ta scena mnie rozwaliła. Oj dziewczyno, musisz nauczyć się panowac nad głosem hehe :D Kocham ją XD Dobra ja kończę Madziu, no to zniecierpliwina czekam na następny. Twoja wielka fanka XD Wiki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za błędy kochana np " musisz nauczyć się panować nad głosem" powinno być nad głodem XD Wybacz :(

      Usuń
    2. Dziękuję kochana ogromnie za wspaniałe słowa! Aż łezka zakręciła mi się w oku ze wzruszenia. Naprawdę! ♡ :* Twój komentarz ( jak zawsze ) dał mi ogromnego kopa do dalszego pisania! Dziękuję Ci z całego serduszka! ♡!!!! Relacje Nathana i Andrei się zmieniły i wciąż będą się zmieniać. Na lepsze... :D Cieszę się ogromne, że podoba Ci się mój styl pisania, ale nie sądziłam, że Nathan tak bardzo przypomina Ci Twojego przyjaciela. Zaskoczyłaś mnie bardzo ^.^ Dziękuję ogromnie za pochwały i powiem Ci kochana, że nie mam zamiaru przestawać pisać! :3 Cieszę się bardzo, że moje opowiadanie tak oddziałuje na Twoją wyobraźnię :D Opisując staram się bardzo, by wszystko było jak najlepiej. Wciąż się rozwijam, piszę najlepiej, jak potrafię c: Haha! Andrea ma teraz nową naturę i nie będzie jej łatwo. Cieszę się baaardzo, że ta scena, jak zaatakowała Nicole Cię rozwaliła :D Ja też znam i wiem, jak to jest mieć taką tragedię :/ Cieszę się bardzo, że te opisy Ci się podobają, a nie nudzą (: Jeszcze wraz ogromne dziękuję za wspaniałe słowa! Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  14. I doczytałam! ♥
    Ja na miejscu Andrei pewnie bym w końcu rzuciła: "Skoro musi być ten pierwszy raz, to dlaczego nie teraz?!", w serduszku myśląc, że to Nathaniel się myli. xD
    Twoje opowiadanie jest genialne! <3 (Następnym razem postaram się napisać bardziej ambitny komentarz. >.<)
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję baaardzo! :* Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Ci się podoba! :D Hehe. Andrea w tym momencie to nad sobą nie panowała. Taka to jej nowa natura (: Oj tam! Co z tego, że krótko? Twój komentarz i tak sprawił mi ogromną radość! :D Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  15. Tutaj melduje się nowa czytelniczka (salut.) XD Takie pytanko czy tylko ja chcę, żeby Nathan był z Andreą?! Kiedy Andie skoczyła na Nicol prawie psycha mi siadła serio XD no bo jak tak można skakać na przyjaciółkę ja rozumiem że krew, nowa natura i te sprawy ale nie prościej byłoby kupić krew u rzeźnika :D ale serio powinni się zastanowić nad takim rozwiązaniem... Strasznie mi szkoda rodziny i przyjaciół Andrei i w sumie przeszłość Nathana też nie była za fajna chociaż zatwierdzał, że poczuł się wolny itp. To musiało go to w jakiś sposób dotknąć. Andie załamana pozostawieniem bliskich i po części aktualnym towarzystwem a Nathaniel XD jak to Nathaniel trochę upierdliwy, irytujący a co najciekawsze wydaje mi się, że wogóle nie przeszkadza mu towarzystwo Andie co więcej mogę śmiało stwierdzić, że ją lubi. Dobrze, że ona się do niego pomalutku przekonuje bo jednak trochę razem pobędą ;D. Teraz ochrzan dla ciebie. Czy ty zdajesz sobie sprawę na jakie męki mnie skazujesz tym czekaniem na rozdział?! No ale nic -,- XD POZDRAWIAM ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję baaardzo! ♡ :* Nawet nie wiesz, jaka to dla mnie radość! :D Haha! Nie tylko Ty chcesz, by Andrea i Nathan byli razem. Wszyscy mi to piszą xD No zobaczymy, jak to będzie! :3 Cóż. Andie ma teraz nową naturę i nie jest jej łatwo. Wtedy nad sobą nie panowała (: Mi też jest szkoda bliskich Andrei, ale co się poradzi? To dla ich bezpieczeństwa, a Nathan to zgadzam się, że też nie miał za przyjemniej przeszłości. Oj kochana! Zapewne towarzystwo Andrei nie przeszkadza Nathanowi! Nie ma co! Nie zaprzeczę, że ją lubi! :D Hehe. W zdaję sobie sprawy, jakie przeżywasz męki, ale mam nadzieję, że wytrwasz. Jutro będzie nn :P Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  16. Dotarłam, przepraszam że dopiero teraz, ale byłam na wyjeździe majowym :D
    Rozdział, zaskakujący, rozczulający, pełen akcji. Uwielbiam! Coś czuję że ten Thoe to się jeszcze znajdzie, i to może za sprawą Nathana który może go bd szukać dla An?
    Jestem ciekawa co teraz dalej będzie, mam milion scen, jak teraz Nathan rozmawia z Andreią o tym co właśnie zrobiła i jej wszystko tłumaczy! <3 Uwielbiam tego chłopaka. Jestem ciekawa jak będzie jej wszystkiego uczyć dalej :D tego wampirzenia! xD
    W ogóle, świetne opisy dziś nam zaserwowałaś! :D

    Dobra, lecę dalej nadrabiać rozdziały u innych!
    Kocham, uwielbiam, czekam na więcej jak zawsze <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję baaardzo! :*** Nie przepraszaj, bo ja sama zjawiam się u Ciebie z opóźnieniem xD Hm. No zobaczymy, jak to będzie z Theo. Ale fajny pomysł, by Nathan szukał ^.^ Haha! Ja też kocham Nathana mimo, że wcześniej nie byłam do niego przekonana, ale mimo to go uwielbiam ♡ A jeśli chodzi o to kazanie Nathaniela... Zobaczymy, jak to będzie (: Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  17. Na początku widać było, że andrea nie mogła się odnaleźć w nowej sytuacji. ale z czasem się w niej odnajdzie.
    No i Andrea prawie zabiła Nicole. dobrze że Nathan ją od niej odciągnął, bo źle by się to skończyło.
    No i fajnie, że Nathan i Andrea się dogadują. Może ich relacje będą coraz lepsze.

    Czekam na kolejny rozdział i życzę weny na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :* Tak. Andrea jest zagubiona w tym nowym świecie i to bardzo, ale z pomocą Nathana powinno być wyzwisko ok (: Nathan tak naprawdę mógł zareagować wcześniej, ale ważne, że odciągnął Andreę. Na razie nie planuję zabijać bohaterów xD Taak. Zaprawne relacje Nathana i Andrei będą lepsze :D Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  18. Czuć, że Andrea jest w tym wszystkim naprawdę zagubiona i nie do końca wie, co powinna zrobić z samą sobą. Jeszcze dochodzi ta sprawa z ojcem i fakt, że to przez niego jest dhampirem... Ja mam dziwne wrażenie, że jej tata (ten który ją wychowywał) doskonale zdawał sobie sprawę, że żona go zdradziła, ale nic o tym nie mówił. No bo jak można nie zauważyć, że dziecko jest wcale niepodobne do jednego z rodziców? To mi się wydaje niemożliwe...
    Natomiast co do Theo, to nasunęła mi się do głowy jedna teoria. Czytając rozmowę Andrei z Nathanem zaświtał mi pomysł, że może Theo stał się wampirem i dlatego uciekł? Może ktoś go ugryzł albo w jakiś inny sposób się przemienił (nie znam się na tym, więc kombinuję po mojemu;D) i podobnie jak Andrea teraz musiał zostawić swoje dotychczasowe życie? Pewnie nie mam racji, ale tak mi się skojarzyło, więc chciałam się z tym z Tobą podzielić;D

    Widać, że A i N coraz lepiej się ze sobą dogadują. Wspólne problemy łączą ludzi i sądzę, że już niedługo staną się dla siebie naprawdę bliscy. W końcu A ma teraz tylko Nathana i pewnie będzie się go kurczowo trzymać. Chociażby dla własnego dobra. Aż strach pomyśleć, co by było gdyby w tamtym momencie go przy niej nie było. Z pewnością zaatakowałaby nieświadomą Nicole i zrobiła jej krzywdę. Cóż z tego, że nie chce? Z naturą nie wygrasz;D

    Pozdrawiam serdecznie i niecierpliwie czekam na next! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo kochana! :*** Tak. Andrea zagubiona w tym nowym świecie. Zgadzam się z tym, że niemożliwością jest nie zauważyć, że dziecko nie jest podane do ojca. Może rzeczywiście wiedział? Zobaczymy! (: Hehe. Z Theo dobrze kombinujesz, ale nic więcej nie powiem, ponieważ nie chcę za dużo zdradzać. Chyba mnie rozumiesz ^.^ Andrea i Nathan dogadują się ze sobą i to świetnie. Zgadzam się z tym, że Andie nie ma teraz nikogo innego, jak Nathaniela. Powili rozumie, że wampir nie jest taki zły (: Racja. Ja się baaardzo cieszę, że Nathan zdążył odciągnąć Andreę od Nicole. Na razie nie mam zamiaru nikogo zabijać i zgadzam się z tym, że z naturą się nie wygra. Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
    2. Fakt, że wspólne problemy łączą ludzi, tak samo jak przyjaciele moich przyjaciół są moimi przyjaciółmi, albo wróg mojego wroga to mój druh, ale jednak bez przesady może co? W tym opowiadaniu wielokrotnie padły mocne słowa i czyny świadczące o nielubieniu się tych dwóch osobników, nietolerowaniu, a nawet niekiedy jawnej nienawiści i co? Tak nagle przeszli na tym do porządku i stali się papużkami nierozłączkami? Ja tam ich wielkiej przyjaźni nie kupuje.

      Usuń
  19. Siemanko, jestem, przybyłam i przeczytałam...
    To tak, żeby było, że rozumiem (mało kumata jestem od nawału sprawdzianów)
    Andrea jest już pełnoprawnym dhampirem, nie może wychodzić na słońce, musi pić ludzką krew. No, to teraz jej życie wywróciło się do góry nogami, musi zmienić swój tryb życia, inaczej nie przetrwa.
    Czy tylko ja wyczuwam narastający romans między Andręą i Nathanem? Ja czekam...
    Moment, w którym bohaterka zaatakowała swoją przyjaciółkę... normalnie w tej chwili czytałam na jednym wdechu. Ja rozumiem, Andrea jest w zupełnie nowej sytuacji, jej koleżanka jej szukała, jednakże aż tak silna jest pokusa? Jej zmysły nic jej nie mówiły o tym, że może zabić bliską przyjaciółkę? To trochę przerażające...
    Na szczęście Andrea została powstrzymana przez Nathana. Znowu.
    Ale czyli mam dobrze rozumieć - oni zmierzając w kierunku jakiejś opuszczonej budowli, w której się ukryją? Czyli będą razem mieszkać? Mój romantyko-czytnik szaleje :D
    Pozdrawiam i życzę przypływu weny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Teraz życie Andrei wywróciło się do góry nogami. Nic na to się nie poradzi :/ A wszystko dobrze podsumowałaś. Jeśli Andrea chce wychodzić na słońce, to musi pić krew xD Hehe. Wszyscy czekają na jakiś romans ^.^ No cóż... Andrea ma nową naturę i nie panowała nad sobą. Było jej bardzo trudno zapanować nad pragnieniem i nic na to nie mogła zaradzić i zgadzam się, że jest to przerażające. Ale ja też się cieszę, że Nathan się pojawił. Taki rycerz na białym koniu ♡ Tak! Zmierzają w kierunku budowli, a dokładniej to w kierunku zamku! :D Dziękuję kochana z komentarz! Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  20. W końcu znalazłam czas, aby przeczytać. Moje wrażenia... mega rozdział. Nie spodziewałam się, że Andrea tak zareaguje. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Chciała zabić Nicole. Na szczęście, Nathan ją przed tym powstrzymał. Ciekawi mnie, czy Nicole powiedziała o tym reszcie znajomym. Tak bardzo jestem tego ciekawa.
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Czekam na niego z niecierpliwością. Zapraszam również na nowy zwiastun, który wykonałam na moim blogu. Możesz go znaleźć pod tym linkiem http://kronika-dark-hills.blogspot.com/p/zwiastun_6.html. Będzie mi miło jak zostawisz pod nim swoją opinię.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podobało ^.^ Heh. Jak widać, to nie jedną osobę udało mi się zaskoczyć :D Cóż. Andrea ma teraz nową naturę i nie jest jej łatwo. Do tego jest jeszcze zagubiona w tym świecie... Nathan zawsze pojawia się w potrzebie, a czy Nicole wszytko powie przyjaciołom? Zobaczysz w kolejnym rozdziale! A zwiastun pooglądam, jak nie zapomnę, a często to mi się zdarza :/ Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  21. Wooow... zaszalałaś!!! Rozdział ŚWIETNY! masz wielki talent! Boże... ja też taki chcę! Podoba mi się bardzo twój styl pisania i w ogóle bohaterowie są tak fajnie przedstawieni. Im dalsze rozdziały tym robi się ciekawiej ^^. Najlepsze opowiadanie o wampirach, które czytałam... G.E.N.I.A.L.N.E.! Ja chcę więcej!!!! Strasznie się w to wciągnęłam.
    Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział :)))
    Pozdrawiam i życzę jak najwięcej weny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ogromnie za wspaniałe słowa, które sprawiły mi wielką radość! :*** Twoje pochwały dodały mi wielką motywację! Dziękuję! ♡ Cieszę się bardzo, że podoba Ci się mój styl pisania, jak i świat, jaki przedstawiłam ^.^ Dziękuję jeszcze raz ogromnie! Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  22. Przeczytałam ten rozdział jako jedna z pierwszych, ale komentuje dopiero teraz. Tak to jest z moim internetem -.- Rozdział świetny! Z każdą notką coraz bardziej lubię Nathana, oby tak dalej :) Dużo weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo kochana :* Rozumiem te problemy z Internetem. Też tak czasami mam -.- Cieszę się baaardzo, że rozdział Ci się podobał :3 Hehe. Nie ma takiej osoby, jaka by nie lubiła Nathana ^.^ Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  23. A już myślałam, że ona ją zabije.... Byłoby ciekawiej heheheheh :D #morderca #mara♥ xD
    No więc... 'Pracuję' w katalogu ;) Oczywiście tym, w którym udzielałaś wywiadu :D No dobra, mniejsza z tym ;)

    Oj Andie, Andie.... Jeszcze ona nam umrze jak będzie miała te paredziesiąt lat i Nathan będzie się zadręczał, że stracił ukochaną... Tragedia! xD
    Ej... Dobra, nie mam weny na komentarze?! Co się ze mną dzieje???!!!
    No w skrócie bardzo wielkim - rozdział świetny, szkoda, że ona jej nie zabiła, szkoda, że będzie żyła najprawdopodobniej tylko kilkadziesiąt lat, ale pewnie będzie wyjątkowa i jednak więcej, ta nowa dziewczyna też będzie jakaś nadnaturalne, oby Nathan się nie zakochał, on zahipnotyzował Nicole i... chyba tyle xD

    Czekam na nn, ściskam, buziaczki ślę, pozdrawiam, masy weny życzę! ;)

    (komentarz z błędami jak już pewnie wiesz xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzooo! :*** Hehe. A widzisz! Zaskoczyłam Cię! I wiesz? Nie umiem sobie Ciebie wyobrazić jako mordercę xD! Jak fajnie! :D Cieszę się bardzo, że tam pracujesz ^.^ No cóż... No zobaczymy, ile Andie będzie żyła. Hehe. Przez Ciebie stanęła mi przed oczami scena z ,,Romeo i Julia’’ xD Cieszę się bardzo, że rozdział Ci się podobał :3 Już w następnym rozdziale dowiesz się, czy Twoja wersja jest trafna ^.^ Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  24. Miałam być kilka dni temu, ale jestem dopiero teraz. Ech, ciągły natłok obowiązków. Przepraszam, kochana, mam nadzieję, że mi wybaczysz :/
    I znów piękne opisy *-* Ty jesteś naprawdę mistrzynią. Dlaczego sprawia mi to aż takie trudności? Uczę się i uczę, a wciąż nie wychodzi tak, jakbym chciała. Może po prostu nie mam do tego talentu :') Niemniej jednak te twoje są cudne *-*
    W dalszym ciągu nie mam pojęcia, jak Andrea da sobie z tym wszystkim radę. Jej życie musi całkowicie się zmienić, jeśli już się nie zmieniło. Jest już kimś zupełnie innym, ale jednocześnie wciąż tą samą Andie. To jest właśnie tym głównym problemem. Nagła i doszczętna zmiana stylu i trybu życia, nawyków i otoczenia jest mega trudna. Tym bardziej, jeśli dziewczyna należy do osób bardzo wrażliwych i nieśmiałych. Jest jednak rozważna i wierzę, że jeśli zrozumie swoją nową naturę, pozna siebie na nowo i nauczy się nad sobą panować, to da sobie radę.
    Każdy cieszy się z ej relacji z Nathanem, a ja... A ja czekam na Erica :') Narzekam na to chyba pod każdym rozdziałem, chociaż wiem, że spotkanie jego i Andie jest teraz niemożliwe. Ale pomarzyć zawsze można ;) Uwielbiam ich jako parę.
    Ja naprawdę przez moment myślałam, że ona zabije Nicole. Już było bardzo blisko. Zastanawiam się tylko, co teraz będzie, co powiedzą na to jej przyjaciele.
    Przepraszam za taki nędzny komentarz, ale naprawdę mam napięty grafik. Rozdział świetny, pozdrawiam i życzę mnóstwa weny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam nędzy komentarz. Mi sprawił wielką radość ^.^ Ogromnie dziękuję Ci za pochwały. Baaardzo się cieszę, że podobają Ci się moje opisy (: I kochana uwierz w siebie! Na pewno z czasem nauczysz się tak opisywać! I tak idzie Ci wspaniale! :* No tak. Andrea może nie dać sobie rady, ale ma przecież Nathana, który zawsze służy pomocną dłonią. Na pewno jej pomorze, Andrea tylko musi na to pozwolić. Haha! Naprawdę nie spodziewałam się, że aż tak bardzo polubisz Erica! Naprawdę! :D Hm. Może kiedyś spróbuję go jeszcze wcisnąć, choć niczego nie obiecuję. Na obecną chwilę mam inne plany (: Heh. Nicole na pewno była tym wszystkim przerażona, a Andreą omal jej nie zabiła. Ale co poradzisz? Nie panowała nad sobą. Teraz będzie miała wyrzuty... Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  25. Kurcze chciałam napisac jakis super komentarz no ale ja nie umiem takich gługich pisac jak wyżej i tak mi wstyd troche ;( inni się tak wysilaja a ja tak malutko ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam! Nie ważne, czy komentarz jest krótki, czy długi. Mi i tak sprawia ogromną radość! :D I nie zadręczaj się tak tym. Cieszę się bardzo, że jesteś ^.^ Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  26. Hej hej! Już przybywam ;3 Ostatnio udało mi się trochę nadrobić! :D
    Kochana rozdział mi się podobał ^^ W sumie, każdy mi się podoba! Tylko czasem odnoszę wrażenie, że akcja toczy się strasznie powoli ;-; Może to tylko moje wrażenie…?
    Ojejejejej. Nie lubię tego, gdy ona na nowo wraca do Theo. Jesu ja mam jakiś uraz do tego jej braciszka mimo iż nigdy nic nie zrobił ;-; Po prostu wciąż nie mogę zrozumieć, jak po dziesięciu latach wciąż można płakać na to wspomnienie. Wiadomo, jak ktoś ginie to płaczemy, przez tydzień, miesiąc, rok. Dwa. Ale nie więcej ;-; Znam takie przypadki, ta największa żałość kończy się po roku. Później to pusta, ale tą pustkę się zapełnia, czymś innym. Więc dalej nie wiem, dlaczego ona aż prawie płacze gdy o nim wspomina, no ale to pewnie jej kwestia charakteru. W każdym razie, cud! Po prostu cud, że powiedziała o tym Nathanielowi :D Kto by się spodziewał, że Nathan dowie się takich rzeczy :P A jeszcze kilka dni temu był dla niej Bleee i fulu =.= i takie chodzące zuo =.= w sumie, też go za takiego uważałam xD Pozory mylą. To że jest wampirem i to jeszcze nie na diecie wegetariańskiej dodaje mu u mnie + 98 :D. Jeszcze raz chwała ci za to, że jest wampirem i je jak wampir ;3
    O Boshe boshe boshe! Po długich przemyśleniach, utrapieniach i takim umartwianiu się nad swoim losem wreszcie wyszli na światło dzienne! Jaskiniowcy xD Wiesz co mi się podoba? Że masz jeszcze inne wampiry niż do tej pory czytałam! Moje są inne, ze zmierzchu są inne, z pamiętników też są inne, WampirWampirowa też ma inne tak samo jak Jane Hatwey i Vicky! Ubóstwiam wampiry, można z nimi zrobić takie historie, że uhuhu!
    Nawet nie wiesz, jakiego dostałam banana na twarzy, gdy po takim zapieraniu się i zapewnianiu nas o obrzydzeniu Andreii względem krwi, ona i tak zaatakowała Nicole. Jak już ją dopadła to miałam tylko takie ,,no ugryź ją!” I tak cały czas. A tu bum i Nathan. Szczerze mówiąc, nie zdziwiłabym się jakby przetrzepał jej majtki za to. Skoro już pokazała czym jest, to mogła ją chociaż zabić ;-; A tak to uciekli obydwoje bez żadnych wytłumaczeń. Nie przewiduje w tej sprawie happy end’u. W każdym razie i tak liczę na te przetrzepane majtki xD
    Nadrobiłam ;3 Pozdrawiam Cię gorąco kochana :* Czekam na następny rozdział. Jestem ciekawa co zrobi Nathan. :D Życzę weny :* Do następnego :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana bardzo! :* Cieszę się, że rozdziały Ci się podobają, choć ja mam ważnie, że przynudzam xD Może i akcja toczy się powoli... Ale tak jakoś samo wychodzi :/ Cóż. Jak już zauważyłaś, Andrea jest baaardzo wrażliwa i to też i z tego dlatego chce jej się płakać z powodu Theo. Jest jej ciężko, ale zdecydowała się powiedzieć o tym Nathanowi :D W sumie to nie miała komu się wyżalić... Haha! No nie spodziewam się u Ciebie takiej wysokiej oceny u Nathana! :D Taak. Też czytam blogi osób, jakich wymieniłaś i zgadzam się, że każde tutaj wampiry są inne. Tylko zdarzy się, że pojedyncze cechy są podobne xD Ale to fajnie! Gdyby wszystko było takie samo, to byłoby bardzo nudno :/ Haha! Cieszę się, że udało mi się Ciebie zaskoczyć tym, że Andrea skoczyła na Nicole xD Ale Nathan zareagował, ponieważ wiedział, że jakby tego nie zrobił, to Andrea miałaby wyrzuty sumienia. No zobaczymy, jak to później będzie (: Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  27. Już się martwiłam, że Andrea zabije tą swoją przyjaciółkę. Nathan bohater! Ciekawa jestem jak będzie się dalej zachowywała dziewczyna. Pozdrawiam i czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :*** Hehe. Nathan to taki rycerz na białym koniu ♡ Wiedział, że jakby nie zareagował, to Andrea miałaby wyrzuty do końca życia. Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  28. Cześć!
    Jestem nowa na Twoim blogu :D Tak mnie prolog zaciekawił, że spięłam się i przeczytałam wszystkie rozdziały w ciągu dwóch dni. No i oczywiście teraz jedyne o czym myślę to Andrea i Nathan!
    A ten rozdział jest świetny! Strasznie mi się podoba, że Andie i Nath się tak ze sobą dogadują, jak starzy przyjaciele powiedziałabym :) No i ta akcja na końcu. Gdyby nie Nathan z Nicole byłoby marnie :P

    Kurczę, przeczytałam wywiad z Tobą i jak zobaczyłam, że chcesz uśmiercić Nathana to dostałam mini-ataku serca! Jak to zrobisz to Cię uduszę poduszką lub potnę piłą łańcuchową. Tak, ja też mam sadystyczne zapędy! xD

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    Alex

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo kochana! Zdobyć kolejnego czytelnika to dla mnie ogromna radość! :* Wow. 2 dni? Szybko się uwinęłaś! Szczególnie biorąc pod uwagę to, że teraz rozdziały piszę baaardzo długie. Hehe. Wszyscy wciąż piszą o Nathanie i Andrei xD Baaardzo się cieszę, że Ci się podoba! :D Zgadzam się. Gdyby nie Nathan to z Nicole byłoby matmie :/ Hehe. Zobaczymy, jak to będzie. Pocieszę, że do końca historii jeszcze daleko! :D A w wolnej chwili wpadnę do Ciebie ^.^ Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  29. Miałam małą przerwę podczas której musiałam odpocząć psychicznie od twojego opowiadania, ale jestem. I... Postaram się wyrażać kulturalnie. Po pierwsze : Przy okazji wcześniejszych rozdziałów mogłam wylać trochę jadu w to opowiadanie. Pewnie wspominałam też, że ojciec Andrei okaże się wampirem. Nie pomyliłam się. Wiesz o co mi chodzi? O to, że ten twist fabularny, mający w pewnym sensie wyjaśniać to czym jest nasza bohaterka... NIE MA NAJMNIEJSZEGO SENSU. Poważnie. Wampir nie mógł by okazać się jej ojcem... Bo (według różnych książek i mitów) wampiry się kuźwa nie rozmnażają jego mać. Ja wiem, że tak było najprościej, jebnąć, że jej ojcem jest Wampir, ale z biologicznego (i logicznego punktu widzenia jest to niemożliwe) Wampir się nie zmienia - nadal pozostaje takim, jakim był w momencie przemiany. Nie rosną mu włosy, paznokcie, nie tyje ani nie chudnie. Przynajmniej Wikipedia tak pierdzieli. Kobiety nie mają okresu (chociaż ja sama się nad tym zastanawiam) gdyby miały to by sobie zamiast herbaty parzyły krwawą mery z takiej krwi. O ja pierdolę. Nie wierzę, że to napisałam. Mężczyźni z kolei nie wytwarzają... Plemników, chyba nawet im nie stanie, ale ja nie wiem czy mogą odbywać stosunki z kobietami. Więc jak on mógł zapłodnić jej matkę skoro był impotentem? Konsekwencja i logika, a według tego Andera jako półwampir nie ma (przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać) kurwa mać prawa istnieć. Ja wiem, że tak było w Zmierzchu i wiem, że Edzik bzyknął Belkę i ona zaszła w ciążę i urodziła cholera wie co, ale to zmierzch. Tam się logiki nie uświadczy. Teraz mi wytłumacz w jaki sposób ojciec Andrei (rzekomy wampir) ją spłodził?

    Co do rozdziału: przydało by się je skracać bo ja nie gustuję i takich tasiemcach i czytanie na telefonie męczy oczy. Tak, ja wiem, narzekam. Podciągnęłaś się w pisaniu w porównaniu do poprzednich niezbyt dobrze napisanych rozdziałów ten jest całkiem niezły i nie mam nic do zarzucenia. Nie mam nic do zarzucenia, ale i tak się czepiam. Chyba że wampiry u ciebie mogą się rozmnażać (jakim cudem?) Nie. Zostawmy to.
    Okej Andrea zachowuje się jak prawdziwy... Półwampir. I znowu kuźwa mi tu zmierzchem zajeżdza! Że niby może jeść ludzkie jedzenie? Ale krwi pić już nie musi? Grrr. Dobrze, że chociaż nie żyje całą wieczność jak megazajebista córka Belki - Reńka, a jedynie kilkadziesiąt lat. Co by tu... Znalazłam parę powtórzeń, ale spoko było.... Przynajmniej dla mnie. Wiem, że naczelna Merysujka twojego uniwersum raczej nie dziabnie swojej przyjaciółki, ale ciekawe co by było, gdyby ją zeżarła?

    Rozpisałam się bardziej niż na maturze z historii. Kończę. Standardowo buziaki od wrednej czepialskiej Alice i morza weny.
    Pozdrawiam, Alice Spencer [http://forever-never-comes.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mimo wszystko wciąż tutaj jesteś (: Może i ojciec Andrei jest wampirem ( to już wiadomo od samego początku ), ale nie mam zamiaru robić tego tak, jak było w ,,Zmierzchu’’. Też jestem zdania ( i tak w ogóle jest ), że wampir się zmieniają i nie mają prawa się rozmnażać. Dlatego wpadłam na pewien pomysł, dzięki któremu mama Andrei zaszła w ciążę właśnie z wampirem. Za jakiś czas powinno to wyjść (: Zdaję sobie sprawę z tego, że rozdziały są długie, ale to samo tak wychodzi... Cieszę się bardzo, że zauważyłaś, że pisanie idzie mi lepiej niż wcześniej. Trening czyni mistrza! :D Cieszę się, że mimo tych powtórzeń ( wciąż je robię =.= ) itd. było ok (: Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  30. Noo cóż. Trochę zaniedbałam blogowanie i znów ciężko będzie mi to wszystko nadrobić, dlatego z góry przepraszam ;)
    Zacznę od tego że gratuluje wygranej na blog miesiąca. Naprawdę na to zasłużyłaś :)
    Ja szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy przestałam wierzyć w mikołaja, ale u mnie obeszło się bez większyć lamentów ;P
    Myślałam też że skoro Andrea jest dhampirem to będzie potrafiła się raczej powstrzymać przed zabiciem człowieka bez żadnych problemów. Ba! Ja w ogóle nie myślałam o tym, że mogłaby coś takiego zrobić. Już myślałam że może jednak coś zrobi Nicole, kiedy wyczuła zapach krwi.
    Rozdział jak zawsze świetny, opisy genialne! :*
    Jak tylko mi się uda to nadrobię jeszcze kolejny rozdział a już teraz zapraszam cię do siebie na nowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ogromnie z całego serducha! ♡ :* Ja też nie pamiętam, kiedy przestałam wierzyć w Mikołaja xD A widzisz! Jednak nie ma całkowitej kontroli! W końcu ma w sobie coś z wampira (: Cieszę się baaardzo, że rozdział Ci się podobał ^.^ Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  31. Świetny rozdział! No proszę, a jednak Andrea zapragnęła krwi, w dodatku swojej najlepszej przyjaciółki. Ciekawe co Nathan jej powiedział... Smutne to, a za razem ciekawe. Z przyjemnością odwiedzę Twoją stronę i przeczytam wywiad :)
    http://myenchantix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo kochana, że Ci się podoba ^.^ Tak. Andrea zapragnęła krwi i nie jest jej z tym łatwo. A co Nathan zrobił Nicole, to to już dowiesz się w następnym rozdziale! :3 Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  32. Wierzyć w Mikołaja do 10 roku życia? Naprawdę istnieją takie dzieci? Ja już od 3 roku życia nie wierzyłam, bo kuzynostwo i brat biegali po domu i krzyczeli "rodzice kupują prezenty, rodzice kupują prezenty!". Zabrały mi potwory fragment dzieciństwa i błogiej niewiedzy.
    Zamek to zabytek, dziwne, że nikt się nim nie zainteresował i nie zrobił na nim biznesu.
    W tym rozdziale jest dużo powtórzeń. Dublujesz niekiedy nie tylko słowa, ale całe, albo prawie całe zdania.
    Kilkadziesiąt lat życia, to tyle samo co ludzie. Tak więc nic dhampira za bardzo nie różni od człowieka.
    No i nie było przekąski, bo jedzonko dało nogę xD

    OdpowiedzUsuń
  33. Jejciu, ale się tutaj dużo wydarzyło.
    W pierwszej części, żal mi się zrobiło Andrei, tyle uczuć gdy mówiła o swoim bracie. Aż mi się łezka w oku zakręciła.
    W drugiej części o mało nie dostałam zawału, jak nasza spokojna i opanowana Andrea uciekła Nathanowi i miała zamiar zjeść własną przyjaciółkę. No nie wierzę. Po za tym jak można nie rozpoznać zapachu krwi, a no tak normalnie, skoro ja tego nie potrafię.
    No, no jest coraz ciekawiej. Mam nadzieję, ze napisałam w miarę długi komentarz, bo chcę Ci troszkę wynagrodzić te moje zwłoki w czytaniu :)

    Pozdrawiam cieplutko ;*

    OdpowiedzUsuń
  34. dzień dobry! czy tylko ja już nie śpię? Taak, sama się sobie dziwę :P
    Andrea nadal ma trudności z mówieniem o Theo i powoli zaczynam wątpić, żeby to się kiedykolwiek zmieniło. Chociaż nadal mam cichą nadzieję, że on żyje. A Nathan przynajmniej w tej jednej chwili zachował powagę, za co ma u mnie dużego plusa :D
    To była kwestia czasu, zanim Ana zechce kogoś ugryźć, ale nie myślałam, że to wydarzy się tak szybko! I muszę przyznać, że do samego końca myślałam, że to się skończy tragedia i Ana w całym tym szale zabije biedną Nicole, ale dobrze, że Nat był w pobliżu, no i że jest silniejszy od dziewczyny.
    Idą do zamku... Może się okaże, że to jakiś nawiedzony zamek? Byłoby nieźle xD Lubię takie historyczne miejsca i mam nadzieję, że będzie tam ciekawie :D Lecę do kolejnego, może uda mi się dzisiaj nadrobić wszystko, żeby w końcu być na bieżąco!

    OdpowiedzUsuń
  35. Hej, hej!
    Tak jest, powracam! :D Niestety, dlatego, że mam naprawdę baaaaardzo dużo do nadrabiania, moje komentarze tutaj nie będą zbyt pokaźne, ale nie martw się, jak tylko wrócę do "normalności" na bloggerze, to wszystko będzie jak dawniej :D
    No więc... Jak mogłaś się spodziewać, rozdział oczywiście był niesamowity, zwłaszcza ze względu na zachowanie Andrei. Nie spodziewałam się, że coś takiego się jej przydarzy :o Za to bardzo się cieszę, że Nath był w pobliżu, bo inaczej... No cóż, atak na Nicole raczej nie skończył by się najlepiej :<
    Okay, opowiadanie się rozwija, jest wspaniale, a ja lecę do kolejnego rozdziału, bo chcę dzisiaj jak najwięcej przeczytać! ^-^
    PS.: Mam nadzieję, że jakoś wybaczysz mi tak długą nieobecność i te wszystkie zaległości, miałam naprawdę sporo do poukładania ;-;
    PS.2.: Na pocieszenie, jeśli można to tak nazwać, tak tylko sobie wspominam, że właśnie jestem w trakcie pisania kolejnego rozdziału na Trapped, więc... Już niedługo! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku! Kochana! Nawet nie wiesz, jak ogromnie się cieszę, że już jesteś! :D :D :D Cieszę się bardzo, że dałaś o sobie znać i że rozdział Ci się podobał. I oczywiście wybaczam Twoją nieobecność! I czekam z niecierpliwością na rozdział! Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  36. Ale ta Andrea nieusłuchana - nie słucha Nathana, a potem rozpacza, że mogła zabić Nicole. Dobrze, że wampir w porę powstrzymał ją, gdyż Andrea mogła zabić przyjaciółkę, a tego by sobie nie darowała. I znowu lamentowałaby przez resztę opowiadania jaka ona głupia. Dobrze, że nam to oszczędzisz :)
    Błędy poniżej:
    tak bardzo interesująca ziemię
    interesującą
    posłałam mi jeden
    posłał
    wpatrując się w swoje tak okropnie interesuje trampki.
    interesujące
    naturę, której dotąd nie znalazłam.
    nie znałam
    Zrobiło mi się smutna
    smutno
    nie będę mogła wyjść na słońca
    słońce
    ponieważ często narzekałam, że jest za gorąca
    gorąco
    Ona pochodziła o krwi Nicole
    z krwi
    kątek oka spojrzałam na Nathana
    kątem
    Polubiłam postać Nathaniela, choć nawet nie wiem kiedy się to stało. To nie tak, że uważam go za najlepszego bohatera w tym opowiadaniu, tylko zmieniłam o nim zdanie. Jest inny niż na początku, trochę jakby dojrzalszy, co spowodowało, że obdarzyłam go niejaką sympatią :)

    amandiolabadeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. ooooo... biedna Nicole, nie wiedziała, co się dzieje...

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku miły! Tak ładnie Cię proszę! Skomentuj! *robię maślane oczka* To dla mnie bardzo ważne! Dla Ciebie to tylko chwilka, a dla mnie kolejny uśmiech na twarzy i motywacja do dalszego pisania! ♥