sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 13

      Wciąż byłam w szoku po tym, jak Eric mnie pocałował. Nie mogłam, nie chciałam przyjąć do wiadomości, że on może mnie kochać. Jakoś trudno było mi się z tym pogodzić. Powinnam się cieszyć z tego powodu, że w końcu jakiś chłopak mnie zauważył, że zostałam doceniona, czy coś w tym stylu, ale nie potrafiłam. Może to dlatego, że jestem tak bardzo dziwna? Zawsze jak ktoś próbował się do mnie zbliżyć, to ja go odpychałam. Czasami zastanawiałam się, czy to nie jest spowodowane tym, że straciłam brata i boję się, że mogę stracić kogoś jeszcze. Nie chcę cierpieć. I tak już dużo przeszłam. Śmierć Theo- choć ja wciąż uważam, że on gdzieś jest i się pojawi- moje dary, które są nieludzie, bo kto potrafi panować nad żywiołami? Nikt. Jestem po prostu dziwna i powinnam wylądować... W psychiatryku. Tacy ludzie jak ja nie istnieją. Kim, a raczej czym ja jestem? Na to pytanie chyba nikt mi nie odpowie.
      Jest mi smutno, bo zraniłam Erica. Mam z tego powodu wyrzuty sumienie. Zaczęłam żałować że umówiłam się z nim, że pozwoliłam mu się do mnie zbliżyć. Nie powinnam tak zareagować. Mogłam inaczej to rozegrać. Może byłoby mniej boleśnie? Nie czułabym się tak podle. Teraz Rooker, jedna z tak bliskich dla mnie osób cierpi, bo ja, dziewczyna w której się zakochał, dałam mu kosza. Chciało mi się płakać. Bardzo lubię Erica, ale nic więcej. To jest dla mnie tylko przyjaźń. Jestem tego pewna w stu procentach. Wiedziałabym, gdybym się w nim zakochała. Teraz nie wiem, czy on nie ma mi tego za złe. Nie chciałbym go stracić, bo jest dla mnie jak brat, którego mi odebrano.
      Spojrzałam na ciemne niebo. Białe punkciki mieniły się. Ogarnęło mnie szczęście, ale tylko chwilowe. Później był tylko żal. Ze ciśniętym sercem doszłam na parking, który znajdował się za budynkiem internatu. Był niewielki, ale auta się na nim mieściły. Pewnie dlatego, że niewielka ilość uczniów posiadała swoje pojazdy.W ciemnościach dostrzegłam kilka sylwetek. Domyśliłam się, że to moi przyjaciele. Szybkim krokiem do nich podbiegłam. Od razu na mnie spojrzeli.
      -Co tak długo?- spytała Chloe.
      -Długo?- zdziwiłam się. Byłam pewna, że rozmowa moja i Erica trwała tylko kilaka minutek. Może tak długo szłam?
      -Mniejsza o to!- krzyknęła Alex i uśmiechnęła się szeroko.- Kto jedzie ze mną?
      Przygryzłam dolną wargę, a wszyscy wokół stanęli jak wryci. Nie zdziwiłam się na to. Ja sama nie chciałam jechać z Alexandrą  samochodem. Ostatnio droga do moich rodziców przebiegła bez żadnych komplikacji, ale co może się wydarzyć teraz? Nie wiadomo. Jest noc. Wcześniej jechałyśmy w dzień. Boję się, że Alex... Ona jest jeszcze niedoświadczona. Zawsze, gdy z nią jeżdżę to modlę się w duchu, by nic się nie stało.
      -Theo będzie prowadził- powiedziała oburzona, a jej chłopak potaknął na potwierdzenie jej słów. Usłyszałam, jak Nicole, która stała obok mnie, odetchnęła z ulgą. Ja z resztą też.
      -To ja jadę!- krzyknęły wszystkie dziewczyny, które były tu zebrane.
      Znieruchomiałam. Mercedes przyjaciółki był pięcioosobowy! Skoro one chcą jechać z nią to wychodzi na to, że ja będę musiała jechać z chłopakami, czego nie chciałam. Przecież ja tam umrę! Oni... Zachowanie chłopaków jest czasami karygodne! Potrafią się zachowywać ja banda rozwydrzonych dzieciaków. To już nie jest miłe przeżycie. Założyłam ręce na piersi.
      -Nie ma mowy!- powiedziałam dobitnie.
      -Dlaczego?- spytała zadziwiona Chloe. Policzyła wszystkie dziewczyny beze mnie i Theo, po czym wybuchła śmiechem.- A... Rozumiem.
      -Dlaczego nie chcesz jechać z nami?- spytał rozbawiony Jared.
      -Czuję się niekomfortowo wśród samych chłopaków- bąknęłam nieśmiało i poczułam, że na moją twarz wstępuje rumieniec wstydu. Ucieszyłam się w duchu, że było ciemno.
      Wszyscy wybuchli śmiechem, a ja zawstydzona spuściłam wzrok. Nie rozumiałam, co ich tak śmieszy. Przecież nie wszyscy czują się dobrze w towarzystwie samych chłopaków. Bynajmniej ja nie należę do takich osób. Zawsze byłam taka, że trzymałam z dziewczynami i tak pozostało do teraz. Częściowo. Od chłopaków wolałam się trzymać z daleka. Nawet nie wiem, dlaczego. Zaprzyjaźniłam się z Paulem, Jaredem, Matthewem i Nathanem - tego ostatniego to nie znoszę - dlatego, że oni chodzą z dziewczynami. Jak się okazało, są wspaniałymi przyjaciółmi i cieszę się, że mogłam ich poznać.
      Po kilku minutach rozmowy uznaliśmy, że pojedziemy dwoma samochodami. Mercedesem Alex i czarnym porsche Nathana. Wyszło tak, że jadę z Matthewem, Jaredem, Chloe i właścicielem auta. Westchnęłam tylko na to ze zrezygnowaniem. Jejku. Czasami zastanawiam się, dlaczego tak bardzo nie lubię Nathana? Co z tego, że mi dokucza. Powinnam to olewać, ale... Nie umiem i czuję się z tym źle. Tak bardzo czasami chciałbym zniknąć.
      Tak jak reszta, schowałam swoją torbę do bagażnika, po czym wsiadłam do samochodu na tylne siedzenie. Za kierowcą, bo innego miejsca nie było. Ledwo, co wsiadłam, a już ruszyliśmy. Zacisnęłam szczeki. Zapięłam się i oparłam się o siedzenie. Rozglądnęłam się po wnętrzu auta. Było ciemno, ale i tak widziałam, że wszędzie panowała czerń. Nawet tapicerka była takiej barwy. Hmm... Trochę smutny kolor. Skrzywiłam się na to, ale co poradzić? Widocznie Nathanowi przypadło to do gustu. Nie będę się kłócić.
      Zamknęłam oczy. Chciało mi się strasznie spać, więc nie chciałam walczyć z sennością. Słyszałam tylko, jak Chloe rozmawia z Jaredem, a Nathan z Matthewem. Nie przysłuchiwałam się ich rozmową, bo nie miałam do tego głowy. Poza tym, mało mnie obchodziło, o czym gadali. Czułam, że powoli odpływam. Już po chwili znalazłam się w objęciach Morfeusza.
***
      Obudziłam się. Skrzywiłam się, bo bolał mnie kark. Cóż... Miałam głowę opartą o szybę, więc czego mogłam się spodziewać? Z czasem zorientowałam się, że jedziemy po nie równej drodze. Westchnęłam w duchu. Rozglądnęłam się dookoła. Wszyscy już spali. Wytężyłam wzrok. Czyżby Nathan wciąż prowadził? Może się zmienił? Nie... Nie chciało mu się spać? Dziwne...
      -Już się wyspałaś?- usłyszałam jego głos.
      Wytrzeszczyłam oczy. Skąd on wiedział, że się obudziłam? Zmarszczyłam czoło. Przecież nie wierciłam się, nic nie mówiłam... Pokręciłam z niedowierzaniem głową. Byłam pewna, że to mi się tylko przyśniło. Na wszelki wypadek, uszczypnęłam się w rękę. Zabolała, a ja z trudem powstrzymałam jęknięcie. Jednak nie spałam.
      -Tak- bąknęłam niepewnie. 
      -Ty to masz wyczucie- powiedział beznamiętnie, ale mimo to wiedziałam, że się uśmiechnął.
      W tym właśnie momencie się zatrzymaliśmy. Zaparkowaliśmy przed jakimś domem. Byliśmy już na miejscu. Jak na zawołanie, wszyscy się obudzili. Skąd ja to znam? Wyszłam z auta i uśmiechnęłam się szeroko. W końcu mogłam się rozprostować. Nie wiedziałam, ile bym jeszcze wytrzymała, siedząc w tym fotelu. Zawsze było mi niewygodnie szczególnie, gdy miałam iść spać.
      -Już jesteśmy?- usłyszałam zaspany głos Chloe.
      -Tak- powiedziałam cicho. Nie miałam stu procentowej pewności, że mnie usłyszała. 
      Wszyscy leniwie wyszli z auta. Wlepiłam wzrok w podłogę i wciągnęłam świeże powietrze, które dostało się do moich płuc. Tego mi było trzeba w tym momencie. Kąciki moich ust uniosły się, a ja poczułam się szczęśliwa. I pomyśleć, że człowiekowi wystarczy tylko tyle do szczęścia. Bynajmniej mi. Poszłam w ślady przyjaciół i wyciągnęłam z samochodu swoją torbę. Nathan nie mógł się powstrzymać i zatrzasnął bagażnik wtedy, kiedy ja ledwo co zabrałam ręce. Wiedziałam, że nie przytrzasnąłby mi rąk, ale mimo to posłałam mu wrogie spojrzenie. Odwróciłam się na pięcie. W mroku widziałam, jak za domem rozciąga się pasmo górskie. Za bardzo nie było tego widać, ale i tak wiedziałam, że to piękny widok. Przed budynkiem był natomiast las. Całkiem spory, ale dokładnie nie potrafiłam oszacować, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy.
      -Rozpalimy ognisko?- spytał wesoło Jared, szczerzą się w uśmiechu.- Kupiłem kiełbaski.
      Wszyscy popatrzyli się na niego z niedowierzaniem, a jednocześnie lekkim przerażeniem. Kiedyś geniusz kupił nieświeże kiełbasy i wszyscy mieli problemy żołądkowe. Nie zapomnę tego, bo to naprawdę było nieprzyjemne doznanie. Cały dzień siedziałam wtedy w toalecie...
      -A... Kiedy je kupiłeś?- zapytał niepewnie Matthew.
      -Mam nadzieję, że kiełbaski nie są... Zepsute- powiedziała z lekkim przerażeniem w głosie Paula i zerknęła niepewnie na worek, który trzymał chłopak.
      -No wiecie co?! Kupiłem je dzisiaj! Są dobre, bo jadłem- oburzył się i zrobił minę naburmuszonego dziecka.
      -Nie denerwuj się już, Misiu!- Chloe zaśmiała się perliście i pocałowała swojego chłopaka w policzek. Na jego twarzy od razu zagościł szeroki uśmiech.
      -To kto rozpala ognisko?- zapiszczała podekscytowana Alex.
      Wszyscy ruszyli w stronę domu. Nawet ja, bo mi też nie uśmiechało się bawić z ogniem. Nie miałam zamiaru spowodować czegoś przez mój dar. Za przyjaciółmi weszłam do drewnianego domu. W drzwiach stanęłam i odwróciłam się. Nathan coś szukał w swoim samochodzie. Wydawał się nie wiedzieć, co przez chwilą zaszło.
      -Co tak się lampisz?- spytał, przerywając swoją robotę i patrząc się na mnie.
      -Rozpalasz ognisko- powiedziałam beznamiętnie, wzruszając przy tym ramionami.
      Chłopak za ułamek sekundy cały się spiął. Zmrużyłam oczy. Nie wiedziałam, czy to mi się tylko przewidziało, bo trwało to zaledwie ułamek sekundy. W jego oczach nic się nie dopatrzyłam. Jak zawsze doskonale się krył. Nie wiedziałam, co mam o tym myśleć. Przecież to tylko ogień. Co najwyżej się poparzy.
      -Obok domu jest szopa- ni stąd, ni zowąd obok mnie znalazła się Alex.- Tam jest drewno.
      Nathan powiedział coś pod nosem, ale nie byłam w stanie tego dosłyszeć. Poszedł we wskazane miejsce, a Alexandra wzięła mnie pod rękę i zaciągnęła do środka. Moim oczom ukazało się przestronne, ślicznie wystrojone wnętrze. Wszędzie dominował ciemny brąz. Ściany i podłoga były tego koloru, a meble białe i szare. Na środku salonu przy ścianie na mlecznym dywanie, stała szarawa sofa i tego samego koloru dwa fotele. To wszystko było ustawione wokół niskiego, szklanego stołu. Po prawej stronie znajdował się kominek z kamienia, na którym stały zdjęcia. Mogłam się jedynie domyśleć, że byli na nim rodzice Alex z nią. Obok natomiast znajdował się drewniany fotel z białą poduszką. Po prawej stronie były już szare meble. Na ścianach wisiały przeróżne obrazy, przedstawiające krajobrazy, które tylko dodawały całemu wystrojowi uroku.
      Długo nie napatrzyłam się na ten widok, bo Alexandra pociągnęła mnie w przeciwnym kierunku. Weszłyśmy po drewnianych schodach na samą górę. Na korytarzu było ciemniej, niż na dole. Panował półmrok, ale mimo to było widać, że ściany są koloru ciemnego. Korytarz oświetlały tylko oświetlacze, ale to i tak za dużo nie dawało. Po każdej stronie znajdowały się drzwi. Po jednej cztery, a po tej, co były schody tylko trzy. Na końcu przedpokoju było okno na całą ścianę. Na parapecie znajdowały się kwiaty, ale zapewne sztuczne.
      Jedne z drzwi się otworzyły i oświetliły panujący dookoła półmrok. Zmrużyłam oczy, bo już zdążyłam się przyzwyczaić do ciemności. W drzwiach stanęła Nicole i uśmiechnęłam się od ucha do ucha.
      -Andrea! Będziesz ze mną w pokoju?- Ruda zrobiła słodką minkę i maślane oczy. Zaśmiałam się.
      -Jasne!- zgodziłam się.- Alex... Dzisiaj ciebie opuszczam. Myślę, że mi wybaczysz...- dodałam, udając poważny ton głosu.
      -No nie wiem...- Alexandra zastanowiła się teatralnie, po czy uśmiechnęła się szeroko.
      Dałam dziewczynie sójkę w bok i zaśmiałam się wraz z nią. Z Nicole weszłam do pokoju, po czym zamknęłam za sobą drzwi. Słyszałam, jak Alex odchodzi.
      Pomieszczenie okazało się być urządzone równie gustownie, co reszta domu. Ściany były koloru ciemnego brązu, a meble jasnego szarego. Jedynie dywan miał barwę białą. Jak się okazało, był bardzo miękki. Uśmiechnęłam się lekko. Dwa łóżka znajdowały się po prawej stronie, a miały pościel kremową. W kącie stała całkiem sporych rozmiarów komoda. Po lewej stronie stała duża szafa na ciuchy, biurko z krzesłem na kółkach i niewielka szafka na różnego typu rzeczy. Duże okno nad biurkiem oświetlało całe pomieszczenie. Na przeciwko były uchylone, białe drzwi, które prowadziły do łazienki, a obok stała szafka na książki. Nie była ona jakoś specjalnie wyposażona, ale zawsze coś. Na lewo w kącie znajdowały się drzwi prowadzące na... Balkon!
      Nieświadoma tego, co robię, minęłam Nicole i podeszłam do drzwi balkonowych. Otworzyłam je i weszłam na balkon. Od razu otuliło mnie chłodne powietrze górskie, ale nie przeszkadzało mi to. Wzięłam głęboki wdech i uśmiechnęłam się lekko. Oparłam ręce o poręcz i spojrzałam na niebo. Na czarnym tle jak smoła, mieniły się białe punkciki. Gwiazdy... Ten widok zawsze wzbudzał we mnie zachwyt. Tyle ich jest. Nie do zliczenia!
      -Nawet nie wiesz, ile kłóciłam się o ten pokój z Paulą- powiedziała ze śmiechem Nicole. Nie wiedziałam, kiedy znalazła się obok mnie.
      Uśmiechnęłam się, nie odrywając wzroku od nieba. Za bardzo nie wiedziałam, co ma powiedzieć.
      -Nicole!- rozległo się głośne ryknięcie. Aż w uszach mi zadzwoniło.
      -Już idę!- odkrzyknęła Ruda i kątem oka widziałam, jak przewróciła z dezaprobatą oczami.
      Dziewczyna poszła i zostałam sama. Westchnęłam. Patrzyłam w ciemność przed sobą. Żywej duszy nie było na zewnątrz. Przerażało mnie to, że naprzeciwko znajdował się las. Zawsze miałam do niego uraz. Kiedyś jak byłam mała to się zgubiłam. Miałam wtedy około pięciu lat. Z tatą i bratem byłam na grzybach. Pamiętam, jak mama nie chciała mnie puścić, ale wymusiłam to na niej płaczem. Wszystko było dobrze, ale gdy Theo i ojciec zbierali grzyby, nie wracając na mnie uwagi, to ja się oddaliłam, bo ubzdurałam sobie, że zobaczyłam królika. Wydaje się to być głupie, ale naprawdę tak było. Zwierzę było jak z bajki. Miało ślicznie niebieskie oczy i różowy nosek. Sierść miało nienaturalnie białą. Nie wiedząc co robię, poszłam za nim. Wtedy on właśnie zniknął, a ja zostałam sama pośród ciemności. Wydawało mi się, że siedzę tam całe wieki. Do tego coś zaczęło ruszać się w krzakach. Zaczęłam płakać. Coś się z nich wyłoniło, ale nie pamiętam tego. Było to tak, jakby urwał mi się film. Pamiętam wszystko ze szczegółami, oprócz tego momentu. Taka luka w pamięci. Wiem tylko, że było to zwierzę. Prawdopodobnie, bo zaraz wszystko się urywa. Później znaleźli mnie tata i Theo.
      Powróciłam do świata żywych, gdy usłyszałam, jak ktoś jest na dworze. Zmrużyłam oczy i dostrzegłam sylwetkę Nathana. Zapomniałam, że miał rozpalić ognisko. Na początku nie zwracałam na niego nawet najmniejszej uwagi, tylko patrzyłam niewidzącym wzrokiem przed siebie, ale po chwili coś przykuło moją uwagę. Wlepiłam wzrok w Nathana, który zadziwiająco szybko rozpalał ognisko. Miał przy tym nienaturalnie szybkie ruchy. Otworzyłam szeroko oczy. "Czy to mi się śni?", przemknęło mi przez myśl. Chłopak po chwili znieruchomiał. Wyglądało to tak, jakby zdał sobie sprawę, że ktoś go obserwuje. Na chwilę wstrzymałam oddech, bo myślałam, że mnie zauważył. Na wszelki wypadek cofnęłam się o krok do tyłu i schowałam za ścianą. Stałam w ciszy i cicho oddychałam. Dopiero po pewnym momencie wychyliłam głowę zza ściany. Nathan powrócił do dawnego zajęcia. Rozpalał ognisko z taką precyzją i doświadczeniem, że miałam wrażenie, że w wolnej chwili nie ma nic do roboty i robi tylko to. Wydawało mi się to trochę głupie. Chłopak rozpalił ognisko. Na początku się tylko żarzyło, ale po chwili pojawił się duży ogień. Nieświadoma tego, co robię, zgasiłam go. A machnęłam tylko ręką, jakbym chciała coś zabrać. Znieruchomiałam na ten widok i przełknęłam głośno ślinę. Nathan stał i patrzył oniemiały na to, co przed chwilą się wydarzyło. Zagryzłam dolną wargę, która była strasznie sucha. Zaczęłam się intensywnie wpatrywać w starannie ułożone gałęzie drzewa. Myślałam nad tym, by pojawił się ogień. Już po chwili stało się tak, jak chciałam. Ogień buchnął do góry. Wywołało to u mnie wielkie zdziwienie, a Nathan z wymalowanym szokiem na twarzy, odskoczył metr dalej. Nie sądziłam, że uda mi się na zawołanie sprawić, by by on się pojawił i to jeszcze taki! Nie zawsze mi to wychodziło. Teraz było inaczej. Coraz częściej potrafiłam zapanować nad swoimi umiejętnościami, co bardzo mnie dziwiło. Bałam się, że może być to przejściowe i później będzie o wiele gorzej. Pamiętam, jak uczyłam się kontrolować swój dar, jak byłam mała. Nie było łatwo, bo zawsze musiałam coś nabroić. Czasami zastanawiałam się, by czasem nie popełnić samobójstwo, ale nie chciałam tego robić rodzicom. Już wtedy wystarczająco cierpieli po zaginięciu Theo. Nie chciałam im zadać ciosu sztyletem z samo serce, kiedy jeszcze mieli dla kogo żyć. Dla mnie.
      -Co jest?- usłyszałam głos Nathaniela.
      Wytrzymałam oddech i znieruchomiałam. Obserwowałam, jak na twarzy Nathana powili pojawia się szok i niedowierzanie, a jego usta szeroko się otwierają. Zachciało mi się śmiać na ten widok, ale w porę przypomniałam sobie, że on przecież nie zdawał sobie sprawy z mojej obecności. Zakryłam dłonią usta, by stłumić napad śmiechu. Łapczywie wciągnęłam przez nos powietrze.
      Nie wiem dlaczego, ale ponownie ugasiłam ogień. Chciałam podenerwować Nathana. Zawsze to on mnie wkurzał, więc chciałam się odegrać. Machnęłam ręką, jakbym chciała coś zbierać i po sprawie. Chłopak na to otworzył szeroko oczy, a ja uśmiechnęłam się triumfalnie.
      -Nathan!- rozległ się głośny krzyk Jareda.- Rozpaliłeś już to ognisko?!
      Zapadła głucha cisza. Zmrużyłam oczy i popatrzyłam na ułożone gałęzie drzewa. Ogień się zapalił, ale dopiero po kilku próbach. Nathaniel jeszcze szerzej otworzył oczy, a ja schowałam się za ścianą i uśmiechnęłam się szeroko, po czym zamknęłam oczy. Chciałam zapamiętać ten widok.
      -To rozpaliłeś?!- tym razem krzyknął Paul, bo chłopak długo się nie odzywał.
      -Tak...- powiedział cicho Nathaniel. Ledwo, co go słyszałam.
      -Co?!
      -Tak!- powiedział już głośniej. Można powiedzieć, że krzyknął.
      Wychyliłam głowę, by spojrzeć na chłopaka, ale on niespodziewanie w tym samym momencie spojrzał w moją stronę. Nie świadoma tego, rozdziawiłam usta i zmieszana z powrotem się schowałam, po czym usiadłam na zimnym gruncie. Przyłożyłam swoją pięść w miejsce, gdzie znajdowało się moje serce, które strasznie mocno i szybko biło. Sama nie wiedziałam, dlaczego akurat tam przyłożyłam rękę. Oddychałam ciężko. Miałam nadzieję, że nic nie zauważył. Wszystko po kolei przeanalizowałam. Chyba nic nie zobaczył...
      -Idiotko... Prawie się wydałaś!- skarciłam siebie. Miałam ochotę się walnąć.
      Wstałam z podłogi i weszłam do pokoju. Od razu otuliło mnie ciepłe powietrze. Zobaczyłam, że Nicole czyta jakąś książkę. Nie przeszkadzając jej, położyłam się na łóżku. Właśnie gdy miałam to zrobić, Paula weszła do pokoju.
      -Ognisko gotowe!- zaświergotała.
      Przewróciłam oczami. Z czego tak tu się cieszyć? Może jest na pewien sposób frajda, ale bez przesady. Nicole zeskoczyła z łóżka, odstawiając wcześniej książkę na komodę. Wyszła z Paulą z pokoju, a ja poszłam za nimi jak potulny baranek. Przeszłyśmy przez ziemny korytarz i zeszłyśmy na dół. Tam Matthew wręczył nam patyki, które były zaostrzone przy końcach. Zauważyłam, że uśmiechnął się do Nicole, na co ta się zarumieniła. Uśmiechnęłam się lekko. Pomyślałam, że słodka byłaby z nich para. Pasują do siebie. Wzięłam jedną z kiełbasek, leżącą na stole w salonie, nabiłam ją na patyk i wyszłam na zewnątrz. Znowu otuliło mnie chłodne powietrze. Na skórze pojawiła mi się gęsia skórka, bo wciąż byłam w sukience, w której byłam ubrana na balu. Nie chciało mi się przebierać.
      Przy ognisku już wszyscy siedzieli. Wcisnęłam się pomiędzy Paulę, a Alex i włożyłam kiełbasę w ogień. Było mi już cieplej. Nawet za bardzo, a ciepło ognia strasznie paliło w twarz. Odwróciłam głowę, by tak mnie nie piekło. Trochę pomogło. Alex jak zwykle kleiła się do Theodora, a reszta ze sobą rozmawiała. Tylko ja i Nathan siedzieliśmy cicho. Ten to patrzył się martwym wzrokiem w ziemię. Podniosłam jedną brew, bo nie wiedziałam, skąd u niego brak poczucia humoru. Zawsze ze wszystkimi rozmawiał, a teraz? Pokręciłam lekko głową. Nie patrzyłam w ogień. Ba! Nawet o nim nie myślałam! Bałam się, że mogę coś nabroić. Gdybym była sama, to coś mogłoby się wydarzyć, ale wśród przyjaciół? Oni przecież nie mogą się o niczym dowiedzieć. Westchnęłam nieusłyszalnie. Chciałam mieć już to za sobą...
       Nathan w pewnym momencie poderwał się z miejsca i ze swoją kiełbaską, którą owinął w chleb, gdzieś poszedł. Szedł za dom, więc pewnie chciał dorzucić trochę drewna. W końcu postanowiłam zobaczyć, co słychać u mojej kiełbaski. Wyciągnęłam ją z ognia i wytrzeszczyłam oczy, gdy ją zobaczyłam. Była spalona na węgiel. Skrzywiłam się. Postanowiłam i tak ją zjeść, bo ponoć takie są najlepsze. Wstałam z kucek i podeszłam do niewielkiego stolika, na którym znajdował się chleb. Tak jak Nathan wcześniej, owinęłam w niego kiełbasę. Oparłam się o stolik i czekałam, aż moje jedzenie wystygnie. Spuściłam wzrok. Kątem oka widziałam, jak Nathan wraca. Zdziwiło mnie to, że nie miał już swojej kiełbaski. Było niemożliwością, żeby ją zjadł. Przecież jakąś minutę temu dopiero wyciągnął ją z ogniska! Gorącego by nie zjadł... Chłopak popatrzył na mnie jakoś dziwnie. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że na niego patrzę. Odwróciłam wzrok. Zaczęłam jeść swoją kiełbasę, która nadawała się już do jedzenia. Chciałam się czymś zająć...
      -Mam pomysł!- usłyszałam piskliwy głos Alex. Zmarszczyłam czoło.- Pograjmy w butelkę!
      -Ok!- zgodził się za wszystkich Jared.
      Nie miałam nic przeciwko tej zabawia, dlatego nie stawiałam oporów. Moi przyjaciele czasami mieli głupie pomysły, ale co poradzić? Każdy je ma. Chłopaki ugasili ognisko, a ja z dziewczynami weszłam do domu. Tam rozsiadłyśmy się przy stole, a Alexandra pobiegła do kuchni po butelkę. Już po chwili wróciła z niewielką, szklaną butelka po jakimś napoju. Po przyjściu chłopaków rozpoczęliśmy zabawę. Jak zawsze mieliśmy zamiar grać tylko na zadania. Uznaliśmy, że tak jest śmieszniej. Oczywiście Alex jako pani domu, zaczęła. Patrzyłam jak rzecz się kręci, po czym powili zwalnia. Wypadło na mnie. Odruchowo wstrzymałam oddech i pokiwałam lekko głową.
      -Już wiem!- krzyknęła  dziewczyna.
      Zeszła z kolan swojego chłopaka i pobiegła do kuchni. Słyszałam, jak szuka czegoś po szafkach. Zmarszczyłam czoło. Już po chwili wróciła z trzema - nie wiem akurat dlaczego z taką ilością - paczkami... Pianek. Uśmiechnęłam się krzywo, a Paul zaśmiał się radośnie.
      -Znasz zasady- powiedziała wesoło Alex i wręczyła mi jedno opakowanie pianek.
      Wzięłam od niej to i otworzyłam. Wpakowałam sobie do buzi jedną słodycz, która zaczęła mi się rozpuszczać w ustach
      -Andrea- powiedziałam niewyraźnie swoje imię, bo pianka była dość spora.
      Wzięłam kolejną i wsadziłam ją sobie do ust, nie jedząc poprzedniej. Na tym to polegało. Ponownie powiedziałam swoje imię i wzięłam trzecią oraz czwartą słodycz, które z ledwością wpakowałam sobie do buzi. Teraz to mówiłam coś kompletnie niezrozumiałego. Z trudem wpakowałam sobie do ust koleją piankę. Nie byłam już w stanie nic powiedzieć. Byłam całkowicie zapchana. Miałam policzki jak chomik, na co niektórzy zaczęli się śmiać. Ja sama miałam na to ochotę, ale pełne usta uniemożliwiały mi to. Miałam zamiar kontynuować zadanie, ale uznałam, że nie dam rady. Męczyłam się, żeby rozpuszczające pianki nie wypływały mi z ust, których za wszelką cenę nie mogłam domknąć. Zakryłam dłonią buzię. Wstałam z miejsca i pobiegłam do kuchni, bo chciałam to wypluć do kosza. Rozpaczliwie się za nim rozglądałam, ale jak na złość nie mogłam go znaleźć. Wkurzyłam się tym nieźle. Powoli przeżuwałam to, co miałam w ustach, ale dobrze mi to nie szło. Dopiero po dłuższym czasie dokonałam swego i odetchnęłam z wielką ulgą.  Wzięłam głęboki wdech. Umyłam sobie ręce i buzię, po czym powróciłam do pokoju, gdzie gra dalej się toczyła.
      -Żyjesz?- spytał rozbawiony Matthew.
      -Jak widać- burknęłam.
      -Nie wiedzieliśmy kiedy wrócisz, więc zaczęliśmy bez ciebie- chciał się usprawiedliwić Paul, bo właśnie zadał zadanie Pauli, na którą wypadło.
      -Spoko- powiedziałam beznamiętnie.
      Usiadłam na swoim wcześniejszym miejscu. Paula właśnie jadła łyżkę cukru. "Dlaczego ja nie dostałam takiego zadania?", przemknęło mi przez myśl. Po chwili zorientowałam się, że dziewczynie zadawał zadanie Paul. No przecież... Są parą i chłopak nie wymyśliłby dla niej trudnego zadania. Paula po wykonaniu go, zakręciła butelką, która wybrała sobie Jareda. Ten uśmiechnął się triumfalnie, a ona dziewczyna powiedziała:
      -Hmm- zastanowiła się, po czym uśmiechnęła się szeroko z rozbawieniem.- Tul się do Nathana przez pół minuty.
      -Dobra!- powiedział roześmiany Jared i już po chwili przykleił się do swojego sąsiada, siedzącego obok.
      -Chloe, tylko nie bądź zazdrosna- zaśmiał się Nathan. Dziewczyna w ramach odpowiedzi wystawiła mu język. Zachowywała się, jak jakieś dziecko.
      -O w mordę! Nathan! Jaki ty zimny!- Jared pisnął jak jakaś dziewczynka i odskoczył od chłopaka, który się skrzywił. Czyli nie ja, jako jedyna zorientowałam się, że tak jest.
      Nathaniel wzruszył tylko ramionami, a chłopak Chloe ponownie go przytulił. Widziałam, jak na jego skórze pojawia się gęsia skórka i mi samej zrobiło się zimno. Śmiesznie to wszystko wyglądało. Nathan siedział wyprostowany jak struna, a Jared wtulony w niego i szczerzący zęby w szerokim uśmiechu. Tak jak reszta parsknęłam śmiechem. Nie mogłam się powstrzymać. Ten widok był bezcenny!
      Po upływie czasu butelka znowu była w ruchu. Tym razem wypadło na Theodora i ten musiał zachowywać się jak typowe dziecko, a dokładniej jak niemowlak. Przez ponad minutę udawał dziecko, co świetnie mu wychodziło. Dla efektu włożyli sobie palec w usta, co mnie jak i wszystkich strasznie rozśmieszyło. Popłakałam się ze śmiechu. Czasami zastanawiałam się, jak można robić z siebie takiego idiotę?
      Kolejne zadanie przypadło Alex. Musiała zamoczyć twarz w lodowatej wodzie. Specjalnie przydzielili jej takie zadanie, bo ona akurat najmocniej się wymalowała. Dziewczyna na początku stawiała opory, ale w końcu się zgodziła. Ledwie co włożyła twarz w wodę, od razu pisnęła, że zimna. No, ale na tym to polegało. Po kilku próbach zrobiła to porządnie, a efektem było to, że wyglądała jak upiór z opery. Miała cały makijaż rozmazany, co po części wyglądało to tak, jakby płakała. Można było tak pomyśleć gdyby nie to, że miała twarz całą mokrą i to nie wyglądało, jakby była to sprawa łez. Jak Alex zobaczyła w lusterku, jak wygląda, nieźle się wkurzyła. Jest strasznie przewrażliwiona na tym punkcie. Wytarła twarz i z ogromną siłą zakręciła butelką, która prawie spadła na podłogę. Wypadło na Matthewa.
      -Jako, że najgłośniej się śmiałeś, masz zjeść kubek musztardy!- warknęła, a jej oczy miotały błyskawice.
      Dziewczyna wstała i poszła do kuchni. Słuchać było, jak otwiera lodówkę, po czym ją zamyka. Jak wszystko kładzie na stół, a następnie otwiera szafkę i wyciąga z niej łyżkę. Jak łyżka uderza to o kubek, to o słoik z musztardą... Po chwili wróciła i postawiła naczynie przed Matthewem, który wytrzeszczył oczy. Inni zareagowali podobnie, bo nie spodziewali się, że Alex mówi na poważnie.
      -Cały?- wykrztusił z niedowierzaniem Matthew.
      -Tak- odparła ze wścibskim uśmieszkiem Alexandra.
      -Nie zjem wszystkiego- wyjąkał i zrobił maślane oczy.
      -Połowa i koniec tematu!- warknęła i usiadła na kolana Theo.
      Matthew popatrzył niechętnie za zawartość kubka. Nie miał wyjścia i zaczął jeść. Odwróciłam od niego i wzrok, bo miałam wrażenie, że zaraz zwymiotuję, a tego nie chciałam. Rozumiem, żeby musztardę jeść z czymś, ale samą? Brr... O dziwo chłopak szybko skonsumował połowę zawartości kubka i wyszczerzył zęby z uśmiechu. Zakręcił butelką i wypadło na mnie.
      -Ok. To...- zaczął Matthew, ale Paul mu przerwał.
      -Ja mam!- krzyknął i uśmiechnął się triumfalnie. Zmarszczyłam czoło.- Mogę?
      -Skoro chcesz...
      Zerknęłam niepewnie na chłopaka, który uśmiechnął się głupkowato, co mi się nie spodobało. Wiedziałam, że coś kombinuje. Tylko co? Nie podobało mi się to, więc z tego powodu zacisnęłam szczęki i czekałam, aż łaskawie powie, co ma na myśli. Chłopak szepnął coś na ucho Jaredowi.
      -Stary! Ona cię zabije!- zarechotał, aż zrobił się czerwony na twarzy.
      Zmarszczyłam czoło. Zaczęłam się niepokoić. Co Paul mógł takiego wymyślić, że mogłabym go zabić? To naprawdę musiało być coś głupiego. Patrzyłam wyczekująca na Paula, ale ten tylko dławił się ze śmiech i nie był w stanie nic powiedzieć. Kątem oka widziałam, jak tym razem to Jared szepcze Chloe coś na ucho. Pewnie było to to samo, co powiedział mu jego sąsiad, bo dziewczyna również wybuchła gromkim śmiechem. Na twarzy Nathana wkradł się uśmieszek. Czyżby on też wiedział o co chodzi? Ale przecież nikt mu nic nie mówił...
      -Nie podoba mi się to- bąknęłam i wstrzymałam na chwilę oddech.
      Owszem. Spieszyło mi się, by w końcu poznać swoje zadanie, ale gdy prawie wszyscy zaczęli się śmiać, to już nie byłam pewna, czy chcę wiedzieć, co mam zrobić.
      -Pocałuj Nathana- powiedział śmiało Paul, gdy tylko się uspokoił i uśmiechnął się jak głupi do serca.
      Wytrzeszczyłam oczy. Go chyba do reszty pogięło! Czułam, że zaraz eksploduję! Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Myślałam, że się przesłyszałam, ale nic na to nie wskazywało. Miałam urażenie, że Paulowi w głowie się poprzewracało.
      -Po moim trupie!- krzyknęłam najgłośniej, jak umiałam.
      -A Erica, to byś pocałowała!- powiedziała Paula i popatrzyła na mnie wzrokiem "I co teraz powiesz?"
      -Nieprawda!- warknęłam przez zaciśnięte zęby.
      -Jasne! A widziałam zupełnie coś innego!
      Wszyscy raptem ucichli, a ja popatrzyłam na nią oniemiała. Było cicho jak w rodzinnym grobowcu. Czyży moja przyjaciółka widziała, jak Eric mnie pocałował? Nie... Ale zaraz. Przecież on to zrobił, jak tylko poszła. Może jeszcze zdążyła to zobaczyć, zanim odeszła? Jest to niewykluczone.
      -Pocałowałaś Erica?- spytała z niedowierzaniem Nicole.
      -On mnie...- bąknęłam nieśmiało, ale po chwili dodałam dobitnie.- Ale ja nic do niego nie czuję!
      -Skoro nie, to pocałuj Nathana, bo ten chyba nie ma nic przeciwko...- powiedziała z uśmiechem Alex, zerkając w stronę chłopaka, który się uśmiechał.- Chociaż w policzek!- błagała.
      -No chyba, że wolisz pocałować świnię. Jak jechaliśmy to widziałem, że niedaleko jest obora. Możemy tam pójść...- powiedział Theo i uśmiechnął się szeroko. Posłałam mu mordercze spojrzenie.
      -Obejdzie się- odparłam, a włożyłam w swój głos tyle jadu, ile się dało.
      Wstałam ze swojego miejsca i śmiało podeszłam do Nathana. Ten od razu wskazał na swój policzek wskazującym palcem. Przewróciłam z dezaprobatą oczami. Nie wahając się, dałam mu całusa. Można powiedzieć, ze tylko musnęła go swoimi wargami, ale tak czy siak, wypełniłam swoje zadanie. Czułam się, jakbym pocałowała skałę. Policzek Nathaniela był twardy i zimny, jak cały on. Skrzywiłam się, ale szybko na twarz przybrałam obojętny wyraz. Widziałam, jak chłopak się uśmiecha, ale nie zwróciłam na to najmniejszej uwagi. Czym prędzej wróciłam na swoje miejsce i założyłam ręce na piersi. Spuściłam wzrok, bo było słuchać głośne "Uuu".
      -Nie było tak strasznie, co nie?- szepnęła do mnie Nicole, a ja tylko podniosłam brew.
      Zakręciłam butelką, która o dziwo wypadła na Paula. Wydawało mi się, że był to przepadek. Zbieg okoliczności, bo tak bardzo chciałam się zemścić na chłopaku. Zmarszczyłam czoło, bo wydawało mi się to niemożliwe, ale nie przejmowałam się tym. Zastanowiłam się przez chwilę, po czym powiedziałam na głos:
      -Ściągnij sobie skarpetkę.
      -Pf!- prychnął i już zabierał się do roboty, kiedy ja dodałam.
      -Zębami- uśmiechnęłam się słodko.
      Chłopak znieruchomiał, po czym popatrzył na mnie, jak na jakąś idiotkę. Uśmiechnęłam się w odpowiedzi jeszcze szerzej. Tak. Ściąganie skarpetki zębami i to jeszcze w której się chodziło przez cały, upalny dzień, kiedy noga najprawdopodobniej się spociła, nie należało do najlepszych. Nie obchodziło mnie to. On kazał mi pocałować Nathana, którego tak bardzo nie lubię, więc niech teraz on zrobi to. Nie odpuszczę mu tego.
      -Ohoho! Stary!- zaśmiał się Nathaniel.- Paula cię szybko nie pocałuje!- zarechotał.
      Parsknęłam śmiechem, ale szybko się opamiętałam i popatrzyłam wyczekująco na Paula. Chłopak przez jakiś czas siedział w bezruchu, ale w końcu zdecydował się na wypełnienie zadania. Wiedziałam, że i tak by je zrobił, bo nie chciałby wyjść na słabego. Jest to taki typ chłopka, który mimo wszystko się nie podda. Nie ważne, co by było. On dopnie swego.
      Paul ściągnął buta, po czym niepewnie zagryzł zęby na swojej skarpecie. Zmarszczył nos. Niektórzy zaczęli się śmiać, a ja z trudem powstrzymywałam swój wybuch. Patrzyłam, jak chłopak za pomocą swoich zębów ściąga skarpetkę. Uśmiechnęłam się triumfalnie, kiedy Paula się skrzywiła. Nathan miał rację. Dziewczyna prędko go nie pocałuje. To jest pewne. Paul zakończył swoje zadanie, uśmiechając się dumnie. Wyglądało to komicznie, kiedy to jego skarpeta zwisała z jego ust. W tym momencie to nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się śmiać jak głupia. Z czasem zaczął mnie boleć brzuch.
      -Jak widzisz, ściągnąłem- zwrócił się do mnie Pul, na co ja tylko wzruszyłam ramionami.
      Przez dalszy ciąg zabawy byłam nieobecna duchowo, bo niespodziewanie powróciło wspomnienie, gdy pocałował mnie Eric. Owszem. Nic do niego nie czułam, ale... On jest dla mnie jak brat, który został mi odebrany przez los. Rooker jest bardzo sympatycznym chłopakiem. Nie jest taki głupi, jak reszta ludzi płci przeciwnej, którą znam. Większość zachowuje się jak małe dzieci, a niektórzy- jak na przykład Nathan- są strasznie chamscy i denerwują samą swoją obecnością. Eric ma swoje wady, ale jest inni niż reszta. Bardzo go polubiłam i do tej pory czuję się podle, że musiałam dać mu kosza. Nie chciałam tego, ale chodzenie z nim nie miałoby nawet najmniejszego sensu, bo nic do niego nie czuję. Jestem tego pewna w stu procentach. Mogłabym spróbować, ale nie jestem pewna, czy dałabym radę. Do tego nie wiem, czy on na pewno czuje do mnie to, co powiedział. Przecież zawsze mogą być to tylko puste słowa, które nic nie znaczą. Jest wielu chłopaków, którzy zapewniają o swojej miłości, a tak naprawdę są tylko dla seksu. Nie jeden się taki znajdzie. Eric mnie do końca nie przekonał, że naprawdę coś do mnie czuje, ale mówił tak wiarygodnie... Nie chcę go stracić, ale też i nie chcę, by robił sobie złudne nadzieje. Może kiedyś się w nim zakocham? Kto wie? Na razie jednak nie wiedzę ku temu żadnych powodów. Niech czeka, a może kiedyś jego marzenie się spełni.
      Spojrzałam na roześmiane twarze przyjaciół. Zrobiło mi się ciepło na sercu. Uśmiechnęłam się lekko.

Witam! :3 Mamy następny rozdział! Muszę powiedzieć, że już myślałam, że nie zdążę go napisać i opublikuję go dopiero jutro. Zwalam wszystko na szkołę! Przez nią mam mało czasu... Ale do rozdziału. Podobał się? Wiem, wyszedł trochę długi, ale to nie było zamierzone... No, ale jak wrażenia? Pewnie początek był nudny. Sama to odczuwałam podczas czytania, ale dalsza część była już ciekawsza- według mnie- a nawet zabawna. Zależy, kto jak na to patrzy (: Ogólnie to jestem w miarę zadowolona z rozdziału. Nie wiem, jak Wy. Nie zostaje mi nic innego, jak czekanie na Wasze opinie! Pozdrawiam gorąco i dziękuję ślicznie za te wszystkie wspaniałe komentarze! ^.^ Do napisania! :***
PS. Prosiłabym bardzo, abyście zajrzeli do zakładki "Linki". Jeśli czytam jakiś blog i on się tam nie znalazł, to bardzo proszę o poinformowaniu mnie o tym. Czasami po prostu dodaję bloga do poobserwowanych, ale zapominam dodać go do tej zakładki... :/


madziula0909

76 komentarzy:

  1. Niech mi ktoś będzie łaskawy wyjaśnić o co w tym rozdziale chodziło, bo po przeczytaniu tego stwierdziłam jedynie, że był za długi jak na moje możliwości czytania i... Niech ich w końcu coś zeżre w tym lesie! Daj jakieś zmutowane jelenie zombie, trochę kolegów Nathana i będzie git. Czekam na jakąś zajebistą akcje, że ktoś się zgubi, reszta pójdzie go szukać i znajdą go powieszonego na drzewie albo rozbebeszonego na drzewie z poderżniętym gardłem! To by było dobre! Wprowadź wreszcie jakąś akcję, bo dziać, to tu się dzieje dopiero pod końcem. O właśnie a te dary Andrei? Już myślałam że dziewczyna wywoła jakieś tornado, podpali las aż wszystkie zwierzęta będą spieprzać w podskokach, a tu? Podpaliła ognisko tylko. Łeee... Nie podpaliła lasu, wiięc jestem rozczarowana ! Jeszcze to, że Eric ją kocha! Hahaha xdd. Nie martw się Andrea Eric tak naprawdę cię nie kocha, tylko się w tobie zauroczył, a to są dwie różne rzeczy i się po prostu miłość z zakochaniem pomyliła! Nie ma co płakać, ale, że jesteś główną bohaterką to czasami musisz se ponarzekać. No ale, że Eric? To nie jest partia dla ciebie przecież! Powinnaś sobie znaleźć kogoś równie fajnego jak ty i to najlepiej na Facebooku! To są nastolatki więc wiedzą co to twarzoksiążka. Niby mają po szesnaście lat, chodzą do liceum, a mam wrażenie że to nadal jest pierwsza klasa... Tyle że gimnazjum! Ja rozumiem, że pojechali w góry czy dzieś i chcieli się powydurniać i pozachowywać jak na dojrzałe młode i soczyste jabłka... Znaczy młodych, soczystych ludzi przystało ale ściąganie skarpetek zębami? W co oni w ogóle tam w tym lesie grali? Musi prawda czy wyzwanie, czy jakoś tak. Powinni grać w rozbieranego pokera po wypiciu kilku piw. Było by znacznie zabawniej. Wielu chłopaków zapewnia o swojej miłości?! W wieku szesnastu lat? Miłości?! Zauroczenie, kobieto a nie miłość! Chociaż jeśli... Moja koleżanka opowiadała mi, że zna pare dwudziestolatków którzy po pięciu miesiącach bycia razem wzięli ślub. O tak to pewnie miłość pomyślałam, ale potem spytałam czy mają dziecko. Okazało się że tak. I to nie był ślub z miłości, ale chyba z konieczności raczej. Co do tego, że większość chłopaków jest dla seksu to... Noo! Dobrze, gada, polać jej! Tylko gorzej jak się chłopak nie wie jak się zakłada kondoma na globus, a potem zdziw wielki że spali ze sobą raz i już siedemnastolatek został tatusiem. No co? W trudnych sprawach ostatnio było! Ja bym się nie dała. I myślę, że Andrea też się nie da. A co do tych chamskich chłopaków to... Ale weź Andrea czemu nie powiesz, że Nathan (miota nim jak szatan) ci się podoba? No bo podoba ^^ Widać to po tym szczególnie jak mówisz, że go nie lubisz, że cię wkurza, że jest wampirem ( ale ty o tym wyjątkowy płatku śniegu nie Wiesz) o właśnie! Mogło być tak że Nathan poszedł niby się odlać a poszedł na polowanie, a ktoś pójdzie go śledzić i się wyda że jest bratem Edwarda C. A potem on będzie tą osobę szantażował za milczenie :D trochę to grubymi nićmi szyte i intryga kryminalna jak w dlaczego ja, ale chciałabym coś takiego zobaczyć w opku :D
    Pozdro! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! :D Wiem, że przynudzam, ale od następnego rozdziału akcja się rozkręci. Tego możesz być pewna w stu procentach! Wiem, że notka wyszła długa, ale to nie było zamierzone. Po prostu tak wyszło... Przypadkiem (: Zapewniam, że z darami Andrei nie będzie tak gładko. Jeszcze sporo nabroi, ale w swoim czasie. Czy Eric naprawdę kocha bohaterkę? To się jeszcze zobaczy ;) W sumie to też uważam, że chłopak nie pasuje do bohaterki. Ja często natrafiam na ludzi, którzy wyznają sobie miłość, choć mają oni poniżej osiemnastu lat. U niektórych to tylko zauroczenie, ale niektórzy naprawdę się kochają. Heh. Ja też w trudnych sprawach widziałam nie takie przypadki xD Myślę, że Andrea się nie da tak łatwo :D Hehe. Wszyscy mówią, że bohaterka coś czuje do Nathana, a ja o niczym takim nie mówiłam xD W sumie to ja sama jeszcze nie wiem, jak to wszystko będzie. Zobaczy się (: Andrea już niedługo dowie się prawdy o Nathanielu! :D Może już i w następnym rozdziale?... Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  2. Rozdział boski! Gra w butelkę... no bezcenne. Biedna Andrea. Dobrze, że nie musiała całować go w usta. Wcale nie uważam, że początek jest nudny. Bardzo fajny. Rozdział w ogóle fajny. Wystraszyłam się w momencie, gdy Andie zaczęła bawić się ogniem. Dobrze, że nikt jej nie zobaczył. Życzę mnóstwa weny. Pozdrawiam. ~Dorcas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Cieszę się, że według Ciebie nie było nudno :D Haha! Według mnie to moment gry w butelkę też był fajny i cieszę się, że Ci się podobał! Postanowiłam, by Andrea nie całowała Nathana w usta. Ja sama bym tego nie zrobiła, więc nie chciałam jej tego robić szczególnie, że tak bardzo nienawidzi chłopaka (: Ja też cieszę się, że nikt nie zobaczył, jak bohaterka bawi się ogniem ;) Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  3. Ryczę! Naprawdę, tak kocham Nathana (muszę się teraz zastanowić, czy zostawić go Andrei) a w końcu mu się dostało! Bezcenne :D Co do tego grzybobrania wzbudziłaś moje podejrzenia, nawet zaczęłam rozważać co to ma wspólnego z bratem Andie.
    Dotrzymujesz słowa, jest dużo Nathaniela. Kiedy nasza bohaterka się o nim dowie? Może niech go przyłapie na polowaniu, czy czymś w tym stylu :)
    Ja zawsze odpadam gdy gramy w butelkę bo nie będę latać za kimś i go całować lub tulić. Ponoć nie umiem się bawić :') Powiem szczerze, że zabrakło mi czegoś na tym wyjeździe, rozumiem dopiero przyjechali i w ogóle, no ale. Zbyt grzecznie. Gdzie narkotyki, alkohol, brzydkie zabawy?! Młodzi są niech szaleją! Chociaż... ciekawe co by zrobiła Andrea po pijaku.
    Cały czas zadaję sobie pytanie: Czy znajomi dowiedzą się o darze bohaterki? Nathan na pewno. Jestem o tym przekonana na sto procent, ale reszta?
    Moje serce niepoprawnej romantyczki pęka, wiec liczę na jakiś gorący romans. Wampiry podobno są niczego sobie :D Ale jak nie dodasz czegoś takiego i tak będę cała happy.
    Gdy czytałam wzmianki o Ericu, krzyczałam w myślach: "Nie rób tego! On do ciebie nie pasuję! Nawet nie próbuj!!" Eh, te moje dziwactwa! Lecę pisać coś do siebie.
    Dużo weny życzę! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! Hehe. Twoja miłość do Nathana staje się coraz silniejsza xD Już się boję połączyć Andreę z Nathanem- ale nie powiedziałam, że będą razem czy coś, bo na razie nam inne plany- skoro mógłbyś go jej odebrać! :D Hmm... Grzybobranie. W sumie to troszeczkę wnosi do historii. Mam na myśli koniec rozmyślań bohaterki, jak w pewnym momencie urywa się jej film (: Jeśli chodzi o jej brata, to to z tym nie ma związku. Tak! Ja zawsze dotrzymuję słowa i jak obiecałam, Nathan jest i będzie go jeszcze i jeszcze! ;D Wiesz? Mi też mówią, że nie umiem się bawić i tak jak Ty, nie lubię podczas zabawy kogoś tulić, a tym bardziej całować -choć przytulić przyjaciółkę, to jeszcze nic takiego ^.^ Cóż. Przyjaciele Andrei są grzeczni. Nie tak jak inni, że jak zostają sami, to zaraz się zaczyna. Na razie nie mam w planach, by znajomi bohaterki dowiedzieli się o jej darze. Może kiedyś? Zapewniam, że Nathan się dowie :D Andrea już niedługo dowie się o naszym wampirze. Myślę, by stało się to już nawet w następnym rozdziale, ale jeszcze nie wiem. Zobaczymy, co da się zrobić ^.^ Czekam na nn u Ciebie! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  4. No, no, no, myślałam, że oni się na prawdę pocałują! A tu trochę rozczarowanie, bo świat się nie zatrząsł, a to był tylko całus w policzek. Ale tak poza tym rozdział cudowny! Ta akcja z gaszeniem ogniska przez Andree, był super! Szkoda, że jest jej smutno z powodu Erica. Do następnego! Pozdrawiam i dużo weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Cóż... Zawiodłam Cię, ale bynajmniej dała mu całusa w policzek. To zawsze coś :D Cieszę się, że podobała Ci się akcja z tym, jak Andrea gasiła Nathanowi ognisko (: Jestem happy, że rozdział przypadł Ci do gustu ^.^ Jeszcze raz dziękuję i również pozdrawiam! :***

      Usuń
  5. "Teraz Rooker, jedna z tak bliskich dla mnie osób cierpi, bo ja, w której się zakochał, dałam mu kosza. " poprawiałabym na "bo ja, dziewczyna w której się zakochał..." :)
    Muszę ci przyznać, że z każdym rozdziałem twój styl pisania coraz bardziej się poprawia :) Podejrzewam, że to "coś" z krzaków miało wpływ na to jak dalej potoczyło się życie Andrei. Może coś ją ugryzło? ;)
    Ciekawa zabawa z tymi piankami ;) Nigdy nie miałam okazji tego spróbować, jestem ciekawa jak smakują ;)
    Domyślam się chyba kim jest Nathan, ale mimo to czekam, aż to całkiem wyjdzie na światło dzienne ;)
    Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz i błąd, który zaraz poprawię :D Dziękuję bardzo za pochwały, bo nie sądziłam, że idzie mi coraz lepiej. Ja jakoś tego nie zauważam xD Tak. To coś z krzaków ma związek z Andreą, a raczej ze światem, do którego już niebawem trafi ^.* Ha! Ja już nie raz brałam udział w zabawie z tymi piankami! Powiem, że jest się z czego pośmiać i polecam z całego serducha! xD Już niedługo wyjdzie na jaw, kim jest Nathan :D Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam! :***

      Usuń
  6. Chyba nie istnieją takie słowa nawet w jakimś światowym słowniku, które wyrażą moje uczucia po tym rozdziale!! Zakochałam się w nim <3<3 Twoje opowiadanie weszło do pewnej strefy mojego serca i obiecuję Ci, że się już z niej nie wydostanie :D Ta scena, gdy ona go pocałowała, była taka słodka, taka ekscytująca. A ta akcja "skarpetka + zęby" nie mogłam z niej - rządzisz Madziu <3<3 Świetna akcja z tym gaszeniem ogniska, Nathan był taki zagubiony hehe <3 naprawdę fajnie to wykombinowałaś. Widać, że wkładasz w pisanie całe serce i to jest najważniejsze :D W tym rozdziale oboje są tacy zagubieni, te ich tajemnice... No no :D Jeju, gdy to czytałam to była taka pomieszana ekscytacja z rewelacją <3<3 Kocham po prostu :D Jesteś genialna dziewczyno!! Kocham <3<3 Czekam na następne fenomenalne akcje ze strony Nathana, a może Andre'i (nie umiem dobrze odmienić tego imienia, wybacz) Kocham i czekam na następny :D :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej! Dziękuję bardzo! Czytając Twój komentarz, uśmiech nie schodził mu z twarzy! Naprawdę nie mogę uwierzyć, że moje opowiadanie tak bardzo Ci siebie spodobało. Nawet nie sądziłam, że- jak Ty to powiedziałaś- może wejść do czyjeś strefy serca. Jesteś kochana! Dziękuję! :*** Heh. Też uważam, że jak Andie pocałowała Nathana, to było słodkie ^.^ A ta akcja ze skarpetkami... Nie mogłam się powstrzymać xD Tak! Andrea chciała odegrać się na Nathanie, dlatego wciąż gasiła mu to ognisko :D Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję! Obiecuję, że w następnym rozdziale będzie już więcej akcji i co najważniejsze, będzie scenka z Nathanem! *♡* Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  7. Fajnie, że wyjazd Andrei i jej przyjaciół się tak dobre zaczął.
    Ciekawe mieli zadania w tej grze w którą grali.
    Co do Erica to jak Andrea była pewna, że nic do niego nie czuje to musiała odmówić. Ale jak by się jeszcze trochę pospotykała to może by się w nim zakochała.

    Czekam na kolejny rozdział, bo jestem ciekawa co dalej.
    Życzę weny na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! :D Też uważam, że wyjazd zaczął się dla Andrei i jej przyjaciół dobrze, ale skończyć, to nie skończy się dobrze. Dla bohaterki mianowicie (: Cieszę się, że podobały Ci się te zadanie xD Też uważam, że Andie dobrze zrobiła, odrzucając wyznania Erica, bo ja też nie mogłabym być z osobą, której nie kocham. Czy Andie zakochałaby się w nim, gdyby się jeszcze z nim poumawiała? Raczej nie :D Jeszcze raz dziękuję! Buziaczki! :***

      Usuń
  8. Tak sobie patrzę tu i tam i nagle... Rozdział u Ciebie! Juhu!!!!!! Od razu zabrałam się za czytanie. Był taki... słodki? To chyba dobre określenie. Podziwiam Cię za to, że piszesz tak długie rozdziały. WOW. Potopu weny życzę i nie mogę się doczekać kolejnego:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Cieszę się, że z taką chęcią czytasz mojego bloga. Jest mi z tego powodu bardzo miło! :D Heh. Te długie rozdziały wychodzą mi przypadkiem. Ja nie zamierzam takich pisać, ale to tak samo wychodzi xD Cieszę się, że Ci się podoba! ^.^ Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam! :***

      Usuń
  9. Hejka hejka :3 Przybywam z nową krytyką dla Andie xD No... czasami to wydaje mi się, że ona była zakochana w tym swoim bracie x.x On przecież zginął, kiedy miała mało lat. Do tej pory to tak rozpamiętuje? Rozumiem, że boi się kogoś stracić, tak jak straciła swojego brata, nosz ale kurde mogłaby być bardziej otwarta. Jest taka zamknięta w sobie i w swoim świecie, więc nic dziwnego, że Nathaniel jej dokucza. Fajnie by było, gdyby Andie się bardziej otworzyła :33 Ucieszyłam, się, że doszli do porozumienia jeśli chodzi o jazdę w samochodzie. Ni i spodobało mi się to, jak Andie zaskoczyła Nathaniela. Coraz lepiej włada żywiołami i to mi się strasznie podoba :3 Oby tak dalej.
    Trochę nie podobała mi się ta zabawa w butelkę. : c Na początku może było normalnie, ale później mścili się na sobie. Trochę zrobiło się to dziecinne x.x No i mogłoby być więcej akcji, szarpanin :D Liczę na to w przyszłym rozdziale :D
    Pozdrawiam gorąco i życzę weny kochana! :* Ślę uściski :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Heh. Andie kochała swojego brata, ale nie była w nim zakochana, jak na przykład w jakimś chłopaku, z którym chce spędzić resztę życia. Bardzo przeżyła jego śmierć i wciąż boi się, że kogoś może stracić. Czy Andie bardziej się otworzy? To się okaże (: Może teraz Andrea lepiej wpada żywiołami, ale powiem, że później to się zmieni i nie będzie tak gładko, jak teraz. Wiem. Dziecinne jest to, że się na sobie mścili, ale tacy niektóry są xD Co będzie w następnym rozdziale? Zobaczy się :D Już niedługo akcja nawiąże do fabuły. Może już za dwa rozdziały? Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  10. Andrea niech nie przejmuje się tak Eric'iem, nie kocha go a więc nie powinna się do niczego zmuszać!
    Scena z ogniskiem, rozwalająca, chciałabym tam być i widzieć jak Nathan męczy się z tym wszystkim, hahahaha.
    Uwielbiam ogniska, to uczucie, gdy siedzisz z przyjaciółmi, gadasz i smażysz kiełbaski, najlepsze!
    Zazdroszczę im! :)

    Ciekawe, czemu Nathan jest taki zimny, może on naprawdę jest jakimś wampirem...

    http://zasnute.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz! :D Zgadzam się z tym, że Andrea powinna dać sobie spokój z Ericem, ale ona jest taka, że jak kogoś zrani, to nie zazna spokoju, dopóki się nie przekona, że wszystko jest ok. Haha! Ja też chciałbym być przy scenie, jak Andrea co chwila gasiła Nathanowi ognisko xD Mogę jedynie sobie wyobrażać jego minę :D Ja też uwielbiam ogniska! To jedna z najlepszych rzeczy! ^.^ Masz rację z tym, że Nathan jest wampirem. Tego to ja nie ukrywam xD Jeszcze raz dziękuję! Buziaczki! :***

      Usuń
  11. Hej!
    Rozdział całkiem fajny, miło się czytało. Rozwaliła mnie ta scena z jedzeniem pianek :D Muszę Ci powiedzieć, iż sprawiasz, że śmieję się do ekranu jak idiotka XD, co rzadko mi się zdarza podczas czytania ;). Byłam zawiedziona, że Andrea naprawdę nie pocałowała Nathana :D no ale cóż. No i ten Nathan taki tajemniczy... Podoba mi się :)
    Pozdrawiam i dużo weny życzę :**
    Juliet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Cieszę się, że śmiejesz się, jak czytasz moje opowiadanie. Mi też często to się nie zdarza :D Haha! Ja już nie raz jadłam te pianki w taki sposób z przyjaciółmi! Tyle, że to się nazywa Chupi bunny i podczas jedzenia pianek, to się właśnie mówi :D Musisz kiedyś spróbować, bo ubaw jest po same pachy! ;D No cóż... Chyba jeszcze nie raz Cię zawiodę. Zobaczy się (: Nathan jest tajemniczy, ale nie na długo xD Powiem, że już niedługo Andrea dowie się o nim prawdy :3 Również pozdrawiam! :***

      Usuń
  12. Rozdział niesamowity. Najlepsze było jak grali w butelkę (tak się śmiałam, że siostra nie wiedziała czy ma mnie ratować, bo wyglądało jakbym się dusiła). Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Ty to masz wieli talent.
    Pozdrawiam i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! :D Baaardzo się cieszę, że Ci się podobało! Według mnie, to gra w butelkę też była najlepsza! :3 Nie sądziłam, że komuś tak się spodoba. Twoja siostra zastanawiała się, czy czasem Ciebie nie ratować? Hmm... Chyba muszę trochę zastopować z tymi akcjami, bo jeszcze naprawdę mi się tutaj udusisz i będzie wielka klapa! (oczywiście żartuję, nie zastopuję) ^.^ Heh... Chyba zaczynam wierzyć, że mam talent do pisania, bo to już kolejna osoba mi to mówi. Dziękuję Ci bardzo,bo to naprawdę motywuje! :D Czekam na nn u Ciebie! Buziaczki! :***

      Usuń
  13. Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, choć przeczytałam wcześniej. No ale jestem w końcu ^-^
    Świetny rozdział, tego nie muszę ci chyba mówić.
    Spodziewałam się, że Andie będzie miała wyrzuty sumienia, w końcu jest bardzo wrażliwą i uczuciową dziewczyną, która wszystko mocno przeżywa. Nie dziwię się jej i rozumiem ją, bo ja czułabym się tak samo. Eric jest taki kochany i naprawdę pasowaliby do siebie, ale nie ma innego wyjścia, skoro ona nic do niego nie czuje. Taki związek, gdzie tylko jedno kocha, a drugie jest z nim z litości, to byłaby katastrofa. Dlatego też dobrze, że nie są ze sobą, bo on byłby jeszcze bardziej raniony, a tak to może w końcu zapomni i znajdzie sobie kogoś innego. Czas leczy rany ;)
    Tak, od początku wiedziałam, że Andrea będzie skazana na jazdę z Nathanem, po prostu wiedziałam. Ja wiem, wiem, kim on jest, ale nie powiem, żeby nie zapeszyć :> Uśmiałam się przy tej zabawie z ogniem, choć w sumie to było też pewne ryzyko. Zobaczył ją, ale czy czegoś się domyślił, to tego już nie wiadomo.
    Ech, ta gra w butelkę, skąd ja to znam -,- Parę lat temu mieli u nas na wycieczkach właśnie takie fazy na to i kiedy tylko usłyszałam słowo "butelka", to chowałam się, gdzie popadnie. Niemniej jednak miałam straszną bekę, kiedy chłopaki się do siebie tulili XD I wiedziałam, no na sto procent byłam pewna, że Andie będzie musiała pocałować Nathana. To musiało być okropne, ja bym czegoś takiego nie zrobiła. Oni zrobili to specjalnie, wredoty jedne! Widzą, że tamci drą ze sobą koty i chcieli jeszcze ją bardziej wkurzyć. Ale cóż, tacy są już chłopcy.
    Mam wrażenie, że czeka ich tam jeszcze mnóstwo rzeczy, więc oczekuję kolejnego rozdziału z niecierpliwością, pozdrawiam i życzę mnóstwa weny ;) Aha, i zapraszam do mnie na nn ;) welcome-to-the-world-ww.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Tak bardzo się cieszę, że Ci się podoba! :D Zgadzam się z tym, że Andie jest uczuciową osobą. Ja też nie umiałabym być z osobą,której nie kocham. Nawet kiedyś zdarzyła mi się taka sytuacja, co bohaterce i musiałam dać kosza chłopakowi, a to był mój przyjaciel... Ale dalej się przyjaźnimy. Nic pomiędzy nami się nie zmieniło :D Zgadzam się,że było to ryzyko, że Andrea tak bawiła się tym ogniem. Na razie wszystko idzie jej ok, ale zdradzę, że to się zmieni (: Czy Nathan się czegoś domyśli? Zobaczy się! ^.^ Haha! Ja też za bardzo nie lubię się bawić w butelkę xD Ale u mnie jest tak, że wybierają pytania, bo wszyscy mają głupie pomysły, że strach się wybrać wyzwanie :D Nie sądziłam, że ktoś będzie się spodziewał, że Andie będzie musiała pocałować Nathana. Zgadzam się z tym, że jej przyjaciele przydzielili jej to zadanie, bo chcieli jej zrobić na złość -.- Tak. W górach czeka ich- a mianowicie bohaterką - jeszcze sporo rzeczy. Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  14. Twój blog został dodany do spisu opowiadań:
    wykaz-opowiadan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiedziałamwiedziałamwiedziałam! Że dadzà Andrei wyzwanie, żeby pocałowała Nathana! Wyzwania przy grze w butelkę mistrzowskie. Ryczałam ze śmiechu, kiedy Andrea kazała Paulowi ściągać skarpetkę zębami! Ale chyba wkradł Ci się tu mały błąd, bo Paul był z Paulą ( przy okazji super dobrałaś imiona XD) a nie z Chloe. Trochę szkoda, że Andrea nie pocałowała Nathana ;_;. Mam dwa pytania:
    1. Czy Nathan jest wampirem (wiem, dziwne)?
    2. Czy jest wampirem ze "Zmierzchu"? Nie, żeby coś ale chodzi o to, że nie śpi, nie je, ma ba[a...]ardzo dobry słuch, nie lubi ognia, jest twardy i zimny oraz prawdobobobnie czyta w myślach.
    Sorry, że tak bez ładu i składu, ale pewna głupia wyszukiwarka (czytaj google), usunęła mi komentarz.
    Pozdrawiam
    Izula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej! Dziękuję bardzo za komentarz! Cieszę się, że Ci się podobało! Nie sądziłam, że ktoś będzie się tarzał po ziemi przy tych wyznaniach :D Ha! Już kolejna osoba mi mówi, że wiedziała, że Andrea będzie musiała pocałować Nathana! ^.^ Taak. Ściągnięcie zębami skarpetki. To taka zemsta xD Dziękuję Ci, że zwróciłaś uwagę na ten błąd. Już lecę go poprawić! :3 A imiona Paula i Paul... Specjalnie tak zrobiłam :D Tak. Nathan jest wampirem, ale nie takim ze "Zmierzchu". No może nie do końca, bo jest twardy, ma doskonały słuch, wzrok... Reszta będzie wyjaśniona z czasem, bo nie chcę za dużo zdradzać. Zapewniam, że wampiry w moim opowiadaniu nie są takie, jak u Mayer :D Heh. Mi też nie raz się zdążyło, że usunął mi się komentarz, więc wiem jak to jest (: Jeszcze raz dziękuję! Również pozdrawiam! :***

      Usuń
  16. Dzień dobry! :3
    Kurczę, znowu piszę komuś dzień dobry w środku nocy... W takim razie...
    Dobry wieczór! :D
    Przepraszam, że dopiero teraz, mimo źe rozdział przeczytałam, po prostu musiałam się trochę ogarnąć XD
    Ludzie, dalej leżę ze śmiechu :'D Rozdział po prostu genialny, gra w butelkę - bezcenna *w* Zadania idealne, śmiałam się do ekranu tableta, jak nie wiem co XD Przez Ciebie wychodzę na nienormalną przy siostrze! XD
    Byłam pewna, że ktoś będzie kazał Andrei pocałować Nathana i z niecierpliwością czekałam na ten moment poczas czytania :D I twk wiem, że Andrea lubi Nathaniela! Widać to i czuć doskonale, więc niech się dziewczyna przestanie bronić! :p
    Wracając do wcześniejszej części ich gry... Ooo, chłopcy się przytulali ♥ Nie, nie jestem za związkami osób tej samej płci, po prostu fajnie to opisałaś :D
    Ehehhehee ściąganie skarpetki zębami - ah ta podła Andrea XD
    Dobrze wiem, że chodzenie ze sobą bez miłości to gorsze od nienawiści, ale... Szkoda, że dziewczyna nic nie czuje do Erica, pasowali by do siebie ^-^ No ale spoko, w końcu przecież ona ma być z Nathem! XD
    Kurde, moje komentarze wydają mi się jakieś okropne - ciągle piszę to samo, ciągle piszę chaotycznie, nie po kolei, niezrozumiale XD Musisz mi jednak wybaczyć, trudno jest mi pisać je inaczej, naprawdę staram się robić to tak, by jak najlepiej podkreślić w tym wszystkim świetność Twojego opowiadania c:
    Pozdrawiam i życzę hektolitrów weny! ♥

    arrowtales.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej! Dziękuję Ci bardzo! Czytając Twój komentarz, wciąż miałam uśmiech na twarzy! :D Cieszę się, że tak bardzo rozśmieszyła Cię ta gra w butelkę. Nie sądziłam, że kogoś uda mi się położyć na ziemię ze śmiechu xD Oj tam! Ja też czasami śmieję się, gdy coś czytam! Raz u babci czytałam książkę i się śmiałam do niej, a babcia wciąż pokazywała na mnie siostrze i się śmiała ze mnie >.< Ha! Już kolejna osoba przeczuwała, że Andie będzie musiała pocałować Nathana :* Szczerze? Napisałam o tym,bo coś mi się wydawało, że zawiodłabym czytelników. Ja też uważam, że Andrea dobrze zrobiła, dając Ericowi kosza. Gdyby się zgodziła, to ten związek byłby jakiś... Sztuczny :/ I wcale nie piszesz chaotycznych komentarzy! Wręcz przeciwnie! Ja czasami piszę takie, że trudno zrozumieć, o co mi chodziło xD Jeszcze raz ślicznie dziękuję! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  17. Wybacz, że tak późno komentuje, obiecuje, że się poprawie! :)
    Nie wydaje mi się, aby początek był nudny. Moim zdaniem był bardziej spokojny i dający chwilę na przemyślenia, a co naturalne, miał w sobie dużo uroku. Widać, że Andrea bardzo przeżywa to, że Erick wyznał jej miłość, widać, że w jej uczuciach nastał prawdziwy chaos!
    Alex... coraz bardziej ją uwielbiam :D No, ale nikt jej przynajmniej nie okłamuje, że jest kiepskim kierowcą. Hmm... to mi uświadamia, że zdaniem mojej mamy, byłabym zapewne dokładnie takim samym kierowcą. Tu mnie jednakże zastanawia, kto dał jej prawo jazdy? Możliwe również, że instruktor przeżył mały zawał serca i dla świętego spokoju (aby więcej nie jechać z nią w aucie) jej je wypisał... :D
    Theo prowadzi... wszyscy nagle chcą jechać. Tutaj szczerość Andrei mnie powaliła! Choć właściwie, ja też nie czułabym się komfortowo w aucie z samymi facetami, to jednak w odróżnieniu od głównej bohaterki nie miałabym na tyle odwagi, aby to wyznać na głos.
    Szczerze to liczyłam na jakieś zbereźne komentarze i dwuznaczne sugestię... bo w końcu jechała w aucie z Nathanielem! Liczyłam na nie małą sprzeczkę, a Andrea poszła spać... chlip... chlip... myślałam, że trochę sobie podokuczają... :3
    Czy Nathaniel czyta w myślach?
    Bo normalnie sama już nie wiem, jak on to robi! Skąd on o wszystkim wie? Czemu rzuca jej znaczące spojrzenie, jakby wypowiedziała swoje myśli na głos?
    Choć mam, co do tego małe wątpliwości? Ale... bogowie! Ja już sama się w tym pogubiłam... z jednej strony wydaje mi się, że może czytać w myślach, a z drugiej mam ku temu poważne wątpliwości, bo (wydaje mi się), że nie wie o możliwościach Andrei.
    No, a co pokazałaś w momencie w którym rozpalał ogień... Swoją drogą to było genialne! Mina Nathaniela - Bezcenna! :D
    Hmm... może Nathaniel ma tylko świetny słuch? No i na bank jest super szybki...
    Coraz bardziej wydaje mi się, że kochany Nathaniel będzie wampirem!
    No, a co do lasu... Och... będą wilkołaki? Ja cię błagam! Zrób wilkołaka! :D
    Zaklepuje wilkołaka! <3
    Ha! Ta amnezja w dzieciństwie musi być frustrująca, ale po tylu latach człowiek po prostu macha już na to ręką, choć od czasu do czasu zdarzają się sytuację, gdy to wspomnienie powróci i pomęczy, jakiś czas. Człowiek znów się zastanawia, ale wielka czarna plama jedynie frustruje, a jednak dochodząc do wniosku, że i tak wszystko dobrze się skończyło, więc... po co się tym dręczyć?
    Tylko Alex mogła zaproponować taką zabawę!
    Tylko Jared mógł za wszystkich się zgodzić!
    Powoli poznaje dwójkę osób, które mają najbardziej szalone pomysły... choć niekiedy niektórzy im dorównują! Chociaż ja w tej chwili uwielbiam Paula, za jego genialne pomysły! Bo ten z pocałunkiem... bogowie! Nawet nie wiesz, jak się cieszyłam! No, a komentarz Theo o świniach... bezcenny *-*
    Chociaż mam nadzieje, że Andrea nie była zazdrosna o Nathaniela, gdy do niego tulił się Jared :D
    Pomysł z grą wyszedł genialnie, choć szkoda, że skończyło się tylko na całusie w policzek! Miałam wielgachną nadzieje na nieco namiętny pocałunek, albo to, że Nathaniel w porę odwróci głowę, aby ich usta się spotkały!
    Szczerze to gratuluje Nathanielowi za jego wielki uśmiech! To było genialne, gdy tak się szczerzył, a biedna Andrea nie wiedziała o co chodzi! No i już nie mogę doczekać kolejnego rozdziału, bo aż mnie roznosi, co Ty jeszcze powymyślasz!
    Po prostu uwielbiam... miłość kwitnie w powietrzu! :D
    No, a Andrea niech wybije sobie z głowy Ericka, bo ma taką fajna zimną, skałę jaką jest Nathaniel! <3
    Życzę morza weny, góry pomysłów i mnóstwa czasu wolnego!
    Bussis! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej! Dziękuję ślicznie! Nawet nie wiesz, jaki uśmiech miałam, gdy czytałam Twój komentarz! :D Cieszę się, że według Ciebie początek nie był nudny, bo mi się wydawało, że ostatnio coraz częściej przynudzam... :/ Zgadzam się z tym, że wyznania Erica narobiły chaosu w uczuciach bohaterki. Andrea jest po prostu uczuciowa i tak to wyszło :) Ja też uwielbiam Alex! Bohaterowie są tacy, że nie kryją niczego przed sobą :3 Jeszcze nie myślałam nad tym, jak to było, jak Alexandra zdawała na prawo jady, ale mogło być tak, jak powiedziałaś :D Ja też nie miałabym odwagi powiedzieć, że czuję się niekomfortowo wśród samych chłopaków, ale jak trzeba, to trzeba ^.* Heh... No to Cię zawiodłam, ale jeszcze będą akcje pomiędzy Nathanem, a Andreą :D Już niedługo wszystko wyjdzie o Nathanie. To, jaki jest jako wampir i jakie ma zdolności! Myślę, że wytrzymasz jeszcze ze dwa, może trzy rozdziały (: Nathaniel nie wie o zdolnościach bohaterki. Z tym to się zgodzę, ale już niedługo się dowie:D Cieszę się, że podobała Ci się akcja z tym ogniem ^.^ Zapewniam Cię, że zrobię wilkołaka i to już niedługo! Masz to jak w banku! ;D Tak. Wspomnienia powracają, a ta pustka w tym wspomnieniu ma związek z historią (: Haha! Zgadzam się, że tylko Alex mogła wymyśleć zabawę w butelkę xD Taak. Ona i Jared, który zawsze za wszystkich się zgadza, mają szalone pomysły :P Bardzo się cieszę, że podobał Ci się ten pomysł z pocałunkiem. Wiesz? Nawet nie pomyślałam, by Nathan w tym momencie odwrócił głowę... Ale może kiedyś to jeszcze wykorzystam :D Cieszę się, że cała gra Ci się podobała ^.^ Oj! Żebyś wiedziała, że coś jeszcze wymyślę! xD Zobaczymy, czy Andie wybije sobie z głowy Erica, ale raczej tak będzie :D Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam gorąco! :*,

      Usuń
  18. Hej, cześć, helo!
    Wybacz, że tak późno przychodzę, ale zrozum - czas...
    Rozdział bardzo mi się podobał. Cieszę się, że zamieściłaś w nim opis uczuć Andrei po tym, jak odrzuciła Erica. Sprostowała sytuację. A poza tym, teraz ja uważam, że nie powinna się nim zamartwiać, tylko zadzwonić (o ile ma numer...) i wyjaśnić tę sprawę. Pogadać tak, to naprawdę pomaga! A skoro jest na wycieczce ze znajomymi to trzeba się bawić, zapomnieć o problemach!
    Mówiłam już, że mam podejrzenia odnośnie Nathana? Pewnie tak. Według mnie on jest kimś podobnym do Andrei. A teraz mam przypuszczenie, że... *dramatyczna pauza*
    Dam dam dam! Nathan to wampir! Jest zimny, szybko się porusza, no ile jeszcze trzeba dowodów? Błagam, powiedz, że zgadłam :P Mam taką manię, że głowię się nad wszystkim i mało kiedy udaje mi się coś rozszyfrować...
    Najlepsza scena? - rozpalanie ogniska przez Nathana. Kurde, chciałabym zobaczyć jego minę, kiedy Andrea bawiła się ogniem xD To musiało być bezcenne przeżycie xD
    Oczywiście uśmiałam się przy grze w butelkę. Żebyś ty widziała, jak się śmiałam do ekranu telefonu, jak to czytałam. (ale ja przecież normalna jestem, nie? Tak mi się wydaje... :P)
    Oczywiście ja, jako nieuleczalna romantyczka wyczuwam romans! Boziu, dziękuję ci za grę w butelkę! Tutaj to było genialne. Zwłaszcza, kiedy Andrea musiała pocałować Nathana. A jej zemsta była piękna, po prostu... xD
    Łap plusa ode mnie za humor w tym rozdziale, ale ja nadal czekam, aż będzie jakaś akcja! Nie wiem, na przykład niech ktoś się zgubi i natrafi na jakąś jaskinię cudów, czy coś, albo niech Andrea uratuje ich z łap jakiegoś rabusia... cokolwiek! :D
    Pozdrawiam i ślę dużo weny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz, który jak inne sprawił mi tyle radości! :D Cieszę się, że rozdział Ci się podobał, bo ja mam wrażenie, że przynudzam... Andrea jest bardzo uczuciowa i martwi się, że bardzo zraniła Erica i to może pogorszyć relacje między nimi. Zapewniam, że jeszcze ze sobą porozmawiają! :D Haha! Tak! Zgadłaś! Nathan jest wampirem, ale więcej o tym, jakie są wampiry i jakie mają zdolności, to za dwa lub albo trzy rozdziały (: Cieszę się bardzo, że podobała Ci się scena z rozpaleniem ogniska ^.^ Ja też mogę sobie jedynie wyobrażać minę Nathana xD Oczywiście, że jesteś normalna! Je nie raz szczerzyłam się do ekranu, jak głupi do serce, gdy coś czytam! To jest normalne! :3 Cieszę się, że podobała Ci się zabawa w butelkę ^.^ Ha! Ja też jestem nieuleczoną romantyczką xD Czy będzie jakiś romans? Zapewniam, że tak, ale to z czasem. Na razie mam inne plany :D Hehe. Czułam, że jak nie dam tej akcji z całusem, to zawiodę czytelników... Zapewniam, że akcja będzie i to już niedługo! :3 Jeszcze raz dziękuję! Buziaczki! :***

      Usuń
    2. Haha, czuję się, jakbym wygrała jakąś nagrodę! Zgadłam kim jest Nathan, zgadłam kim jest Nathan ^^ Będę się tym jarać jak głupia xD Ale czekaj, muszę czekać dwa, czy trzy rozdziały, żeby mi się ten wątek rozwinął? Nie doczekam się ;_;
      Dlatego z niecierpliwością czekam na nowy rozdział ;*

      Usuń
  19. Świetna była ta zabawa w butelkę <3 Jak ja kocham te twoje rozdziały :* Cudownie, że opisałaś opis uczuć Andrei po tym jak odrzuciła Erica. A więc Nathan jest wampirem? :D ^^
    Czekam na next <3
    http://wolfs-queen.blogspot.com
    Wpadniesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie za komentarz! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Ci się podoba! Naprawdę! Wiem (: Akcja z tą butelką fajna, choć nie sądziłam, że tak bardzo będzie się podobała. Starałam się :D Tak. Nathan jest wampirem, ale o tym więcej za jakieś dwa, trzy rozdziały :3 Już rozdział u Ciebie przeczytałam i skomentowałam :D Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  20. Andrea nie powinna mieć wyrzutów z powodu Erica. W końcu ona go nie kochała, a być z kimś ta litości… jest po prostu okrutne.
    Najlepsze było jak grali w butelkę. Zdecydowanie, moment, w którym mogłam się pośmiać. xD
    I co ja mogę powiedzieć? Rozdział świetny. Mówiłam już, że kocham tę czcionkę? *w* Aż miło się czyta.
    ~Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :D Zgadzam się z tym, że Andie nie powinna mieć wyrzutów, że dała Ericowi kosza, skoro go nie kocha (: Cieszę się, że podobała Ci się gra w butelkę. Naprawdę się starałam ^.^ Cieszę się, że Ci się podobało. Jeśli chodzi o tą czcionkę... Długo jej szukałam :D Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  21. Być może jako autorka tego rozdziału podchodzisz do niego bardziej krytycznie, ale szczerze powiedziawszy mnie początek nie znudził. Być może w odniesieniu do pozostałej części, która - jak sama słusznie zauważyłaś - była lekka, ale jednocześnie zabawna i nie banalna (!) była nieco odmienna, nie oznacza to jednak gorsza. Mam czasami takie "zapędy" psychologiczne może, bo jednak lubię takie rozważania na temat tego, co się dzieje w psychice człowieka pod wpływem różnych przeżyć. A jednak Andrea, no cóż, delikatnie mówiąc - normalna nie jest. Nie tylko pod względem umiejętności, ale też przeciętny nastolatek (na całe szczęście i niech tak zostanie!) nie ma na swoich plecach takich przykrych doświadczeń, które odciskają piętno na całym już życiu. I właściwie, teraz już odniosę się do tekstu, tak jest, że strach przed ponowną stratą kogokolwiek może tak bardzo nas otaczać, że boimy się dopuścić innych do naszego życia :<
    Tak w ogóle... wybacz, ale ja jeśli gdziekolwiek lub kiedykolwiek słyszę/czytam "dać kosza"... to zaraz w mojej głowie pojawia się obraz dziewczyny czy też chłopaka, który/a podaje innej osobie zwykły kosz haha :D Nie wiem czemu o.O
    Dalsza część była bardzo zabawna, praktycznie cała gra w butelkę miała towarzysza w postaci uśmiechu, gdy to czytałam :) Muszę też przyznać, że ciekawe pomysły mieli bohaterowie, ale też... wkurzające haha :D Tym bardziej dla głównej bohaterki :D
    Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać na kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę duużo weny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Podchodzę trochę krytycznie, bo mam wrażenie, że ostatnio przynudzam :/ Zapewniam, że w następnym rozdziale będzie się działo! :D Cieszę się, że uważasz inaczej niż ja. Bardzo mnie to cieszy ^.^ Ha! Zgadzam się, że nie licząc tych umiejętności Andrei, to ona jest dziwna. No, ale każdy ma te swoje dziwactwa >.< Ja też czasami lubię zabawić się w psychologa :D Tak. Andie wciąż się boi, że może kogoś boskiego stracić. Takie odczucie nie opuszcza szybko... Hehe. Każdy ma inne odczucie. Mi też czasami się kojarzy, że jak "dać kosza", to takiego kosza do grania w kosza- haha! Bez sensu to powiedziałam xD Cieszę się, że zabawa w butelkę Ci się podobała, bo naprawdę długo się zastanawiałam, jakie dać zadania, które by pasowały do bohaterów... Zgadzam się, że byli wredni wobec bohaterki :3 Pozdrawiam! :***

      Usuń
  22. Hahahahha, zabawny rozdział :D. Te zadania w tej butelce, rozbawi mnie bardzo :D. Rozumiem co czuje Andrea, spławić osobę, która stara się o ciebie, ale ty nie czujesz do niej tego samego, a potem dręczą ciebie wyrzuty sumienia :<. Ciężkie do przetrawienia, ale wracając do ogniska było najlepsze :D. Pokochałam momnet ja Natkahan przytilał się z Jaredem hahahaha, słodkiee <3333. Albo jak kazano pocałować się Andrei z Nathanem, moja reakcja to "uuhuuuu" i myślałam, ciutkę się rozczarowałam jak pocałowała go w pliczek, szczerze myślałam, że w usta ^_^. No, ale nie da się mieć wszystkiego na raz :D.
    Czekam z niecierpliwością na nowy i pozdrawiam!! :***
    xxforeverxxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! :D Bardzo się cieszę, że Ci się podobało, bo starałam się z tymi zadaniami. Chciałam, by pasowały do osobowości bohaterów :3 Ja też wiem, co czuje Andrea, bo miałam taką samą sytuację i też było mi z tym źle :/ Tak! Jakoś nie mogłam się powstrzymać, by nie napisać tej akcji z rozpalaniem ogniska. Chciałam, by teraz to Andie podokuczała Nathanowi ;D Mi też baaardzo się podobał moment, jak Jared przytulał Nathaniela ♡ Gdybyś widziała mój uśmiech na twarzy, gdy to pisałam :3 Przepraszam, że Cię zawiodłam z tym całusem. Nawet nie pomyślałam, by Nathan odwrócił w tym czasie głowę, czy coś... Teraz żałuję, bo byłoby lepiej... Ale może kiedyś to wykorzystam! :D Jeszcze raz dziękuję! Również pozdrawiam! :***

      Usuń
  23. Jej, rozdział jest genialny! <3
    Bardzo spodobał mi się ten wyjazd, od razu wiedziałam, że na pewno ktoś wymyśli jakąś śmieszną-głupią grę. :D W ogóle mieli bardzo fajne zadania w butelce, naśmiałam się przy tym rozdziale. :D A jak jeszcze Andra musiała pocałować Nathana... W sumie mistrzowskie było to z musztardą! :D
    Kurcze, szkoda, że Andrea nie odwzajemnia uczuć Eric'a, no ale nic na siłę, bo rzeczywiście nic dobrego nie wyszłoby.
    W takim razie czekam z niecierpliwością na kolejny!
    Buziaczki! :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! :D Tak bardzo się cieszę, że Ci się podobało! Nie sądziłam, że aż tyle osób uda mi się rozśmieszyć xD Cieszę się, że podobało Ci się to z musztardą. Starałam się napisać zadania takie, które by i rozśmieszyły i pasowały do bohaterów :D Jeśli chodzi o ten wyjazd w góry, to jeszcze będą z jakieś dwa rozdziały związane z nim. Mi też jest szkoda, że Andrea nie odwzajemnia uczuć Erica, ale od samego początku tak planowałam. Niestety... Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  24. Lubię butelkę! W sensie grę xD
    Mieli ciekawe zadania. Szczególnie ten pocałunek. Jestem pewna, że Nathaniel i Andrea będą razem!
    czekam nn
    Pozdrawiam
    *Lou*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jedna, ważna sprawa. Nominowałam cię do LAB! Więcej dowiesz się u mnie!

      Usuń
    2. Jej! Dziękuję ślicznie za nominację! Naprawdę! Jest mi niezmiernie miło z tego powodu! :D Nawet nie wiesz, jak skaczę z radości! Jeszcze dzisiaj pojawią się odpowiedź na nią :3 Wiesz? Ja też kocham butelkę! ♡ Oczywiście wtedy, kiedy nie ma tak bardzo, ale to baaardzo głupich zadań (głupich, to za lekkie określenie) xD Cieszę się, że zadania Ci się podobały! ^.^ Ha! Wszyscy mówią, że Nathan i Andrea będą razem! ;D Zobaczymy, jak to będzie :3 Jeszcze raz dziękuję i za komentarz i za nominację! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  25. Juuuuhuuuuu!!! Mój uluuuuuuubioooooony rozdział!!! Nie wiem jak to opisać. Tyle Nathana na raz. :D I samochód, i ognisko, i butelka! No po prostu juuuuupiiiiii!!! Nie mogę doczekać się nastepnego. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej! Dziękuję baaardzo! Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Ci się podoba! Naprawdę! :D Pocieszę Cię jeszcze bardziej! Nathana teraz będzie duuużo! I to naprawdę! Powiem, że będzie teraz ciągle! Raz więcej, a raz mniej. Tak będzie przez co najmniej dwa rozdziały, ale ciągle będzie! Bardzo się cieszę, że Ci się podobało! Pozdrawiam i czekam na nn u Ciebie, bo dawno nie było! :***

      Usuń
  26. Ale jestem głupia, no! Spojrzałam na komentarz Jane i Twoją odpowiedź i też już wiem kim jest Nathan. Zepsułam sobie całą niespodziankę! Agggggr, nigdy więcej czytania cudzych komentarzy!

    Ale cóż, napiszę to, co miałam napisać wcześniej. O ile ten chłód Nathana wydał mi się dziwny, to jakoś racjonalnie dałoby się go wytłumaczyć. Ja np. też mam zawsze zimne ręce, a nie jestem stworem nadprzyrodzonym xD Więc mogłabym zrozumieć, że to nie ma nic wspólnego z jakimiś cudownymi mocami. Ale bardziej zastanawiało mnie to szybkie poruszanie się, które zaobserwowała Andrea. To już i dało do myślenia, że coś z nim może być nie tak. Nie miałam zupełnie pojęcia, co to może oznaczać, no ale teraz już wiem, że wampir O.o
    W każdym razie ciekawa jestem w jaki sposób Andrea to odkryje. Bo nie mam wątpliwości, że się kiedyś o tym dowie. Może nawet szybciej niż myślę? W każdym razie zaczynają podobać mi się te jego uśmieszki i zachowanie w niektórych sytuacjach. Świeny był według mnie ten moment, gdy Andrea miała mu dać buziaka. Ona bardzo niechętna, co widać było na kilometr, a on się uśmiechał pod nosem i było widać, że mu się podobało. Wydaje mi się, że on wcale nie jest taki chamski i to wszystko jest tylko pozą. Może się mylę, ale Andrea mu się chyba podoba. A na pewno lubi gdy się denerwuje, tego jestem pewna;D

    Jedną rzecz jeszcze muszę tutaj dodać, bo nie byłabym sobą. Na miejscu Andrei zamordowałabym chyba tą całą Paulę. Taka z niej koleżanka, że wygaduje przy wszystkich sekrety Andrei? Całowanie to nie jest sprawa, o której chce się człowiek wszystkim chwalić, to intymna sfera tym bardziej w tym wieku. A a wypaplała to jakby chodziło o pomysł na obiad. No ludzie! Mam nadzieję, że Andrea ją za to zjedzie, bo to nie może pozostać bez echa.

    Pozdrawiam serdecznie! ;*
    I ciekawa jestem, co jeszcze szykujesz podczas tej wycieczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Heh. Ja też czasami czytam komentarze innych i przez przypadek dowiaduję się tego, co chciałam się dowiedzieć dopiero w odpowiednim rozdziale :/ No, ale tak już jest (: Zapewniam, że niedługo Andrea dowie, kim jest Nathan! To jest pewne na sto procent! Już niedługo to wyjdzie na jaw! :D Wiesz? Ja też mam zawsze zimne ręce i nie jestem jakąś dziwną istotą xD Zgadzam się z tym, że Nathan nie jest jednak taki chamski. Czasami tak się po prostu zachowuje. Można powiedzieć, że jeszcze nie dorósł- chodzi mi o to jego zachodnie :3 Nathaniel lubi, jak Andrea się złości. To jest pewne. Czy może mu się podobać? Hm... Możliwe, że tak, ale to jeszcze się zobacz :D Andie natomiast nie lubi wampira, bo jak wiesz, ciągle jej dokucza. Heh. No, ale już niedługo będzie na niego skazana i nie będzie miała nic do gadania ^.^ Też się zgadzam, że zachowanie Pauli było nieodpowiednie. Ja też bym się wkurzyła, gdyby ktoś powiedział, że się z kimś całowałam, a bym tego nie chciała. Szczerze to jeszcze nie wiem, czy bohaterka się zemści. Tak czy siak, jest to jej przyjaciółka, a Andrea jest taka, że nie potrafi się długo gniewać - wyjątkiem jest Nathan, bo na tego to ciągle strzela fochy xD Ha! Na czas wycieczki jeszcze sporo przyszykowałam! Szczególnie na następny rozdział! :3 Jeszcze raz dziękuję za komentarz! Pozdrawiam gorąco! :***

      Usuń
  27. No cóż... Szkoda, bo miał być taki długi kom., ale jak go już miałam publikować to wyskoczyło, że nie może przekroczyć 4 096 znaków :( Podzielę go więc na dwa :D (mniej więcej postaram się na pół ;)) No więc tak:
    Hejo! Może zacznę od tego, że przepraszam, że dopiero teraz komentuję :( ... Szkoła jest wykańczająca!...
    No dobra, a teraz tak. Zawiodłam się! Chciałam pobić rekord długości komentarzy, ale jak zobaczyłam niektóre powyżej, to jakoś tak mi... tak jakoś stwierdziłam, że raczej mi to nie wyjdzie :D No ale, mimo wszystko trzeba próbować! (Nie mam pojęcia dlaczego akurat mi się chce "pobijać rekord" xD Może dlatego, że nie mam co robić?... Znaczy jest wypracowanie z polskiego, ale to później :D) Nie zdziw się, jeśli (jak już widać) komentarz będzie trochę bezsensowny, będzie trochę błędów 9bo wątpię, że potem będzie mi się chciało go sprawdzać xD) i pewnie sporo powtórzeń (ja już :D)
    No to zaczynając od ogółu. Ja osobiście błędów nie widzę ;) No chyba, że widzę, a o tym nie wiem (co jest raczej niemożliwe, ale... ja). Faktycznie rozdział długi, ale ja (akurat u Ciebie) lubię czytać długie rozdziały ;) Może dlatego, że zawsze coś opisujesz tak, że nie zanudzasz zbędnymi opisami np. pomieszczeń. Znaczy pojawiają się one, ale tak, że można sobie to wyobrazić :D
    Teraz co do domku. ja jak jeżdżę w Bieszczady to z reguły domek jest drewniany. i na zewnątrz i wewnątrz, dlatego tak sobie go wyobraziłam :D Znaczy wiem, że oni są troszkę gdzie indziej (bo to w końcu inny kontynent), ale jakoś tak ja mam swoje wyobrażenie! I moim zdaniem początek nie był nudny! A zwłaszcza droga! Nie wiem czemu (no może temu, że dużo podróżuję i kocham jeździć xD) strasznie podobał mi się opis ich drogi :D A najlepiej wyobraziłam sobie to, jak oni wszyscy spali i była taka noc i w ogóle xD (Heh... Drogę powrotną możesz szczegółowo opisać :D). I zapowiada się ciekawie ;) mam nadzieję, że posiedzą trochę w tych górach :D Takie "coś" o wyjazdach tez się super czyta (mi przynajmniej)!


    OdpowiedzUsuń
  28. A oto dalsza część xD:
    No i szczerze, to wczoraj, jak czytałam rozdział to sobie pozapisywałam co nieco, o czym ma napisać w komentarzu xD
    i jeszcze najważniejsze... Jak ona i Nathan... Ona i Nathan... Kocham osobę, która wymyśliła to zadanie (Paul, prawda? Czy źle coś przeczytałam xD No ale to nie jest aż tak istotne :D)! Ona go pocałowała (znaczy w policzek, ale jednak)! :D Kurde no... Ale szczęśliwa jestem! MÓJ (no chyba nie tylko mój xD) NATHANIELEK CAŁOWAŁ SIĘ (tak jakby) Z NASZĄ GŁÓWNĄ BOHATERKĄ!! <3 <3 <3 ;3 ;3 ;3
    Jej... no... ale się cieszę, ale serio...
    Jakoś tak zauważyłam, że dużo (za dużo) nawiasów stosuję xD Ale cóż...
    A jeszcze Andrea... Szkoda mi jej, bo się tak zamartwia o to z "jej niedoszłą miłością" xD (Eric). Owszem, chłopakowi się pewnie smutno zrobiło, ale skoro dziewczyna nic do niego nie czuje i tylko by się z nim męczyła, to poco na siłę? (Niech się tak Andrea nie zamartwia, jest jeszcze Nathan! ^-^) Jak nie chce , to trudno... "Życie jest bolesne" czy jak kto woli "Życie boli". Dora, koniec tego -jak ja to mówię - pesymizmu! :D
    Pora tera na... Moje kochane domysły! (Czyli jeśliby ktoś jeszcze nie wiedział, to moje przypuszczenia co do dalszego ciągu historii)
    Hm... Tak czytając sobie pomyślałam coś niefajnego... No bo, skoro nasz Nathanielek jest wampirkiem, tzn. że chyba się ie starzeje, nie? No chyba, że tak, ale (ja) zakładam, że nie. No więc skoro się nie starzeje to chyba nie może za długo przebywać w jednym miejscu, tak? A skoro tak, to chyba będzie musiał wyjechać w końcu, prawda? (A spróbuj mi teraz powiedzieć, że się jednak starzeje xD). A kiedy on wyjedzie, to kto będzie Andreę (tak się to pisze? xD) pocieszał po jego wyjeździe? Znaczy koleżanki też, ale co jak Eric "wykorzysta" sytuację? :( :( :( No dobra, powiedz, że się nie starzeje xD
    A i jeszcze coś mi do głowy przyszło! No bo opisywałaś tak krótko to jej "zaginięcie" w lesie, nie? No i właśnie... Była mowa, że coś pojawił się z krzaków (bardzo poprawnie... xD) i potem jej się film urwał. No i ja mam takie przeczucie, że to "coś" to Nathanek! ^-^ Albo jakiś innym wampirek, ale coś w tym stylu :D Byłoby fajnie... A może to miało coś wspólnego z jej darem?... Hm... No nie wiem, tylko Ty jesteś ju wszechwiedząca xD W każdym razie miało to na pewno jakieś znaczenie, skoro postanowiłaś o tym napisać :D
    Oj oj oj... Tematy mi się kończą... Eh... No dobra, nie męczę Cię już :D Wiem, że komentarz trochę bezsensowny i w ogóle z błędami, ale tak jak mówiłam nie chce mi się go już sprawdzać xD
    Pozdrawiam, życzę weny!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję baaardzo za komentarz! Ha! Jednak pobiłaś swój rekord kochana! Gratuluję! :* Mi jeszcze nigdy podczas komentowania nie wyskoczyło, że przekroczyłam ileś tam znaków, a zawsze komentuję z telefonu :D Wiesz. Mnie też szkoła wykańcza. Nie jesteś jedyna! ^.^ I od razu powiem, że komentarz bezsensowny nie jest! Naprawdę! Gdybyś widziała, jakie ja czasami pisałam- szczególnie na początku- to byś zmieniła zdanie xD Cieszę się, że błędów nie znalazłaś. Ja zawsze przed opublikowaniem sprawdzam, czy nie ma żadnych literówek, ale i tak zawsze coś musi mi umknąć. Ja już tego wszystkiego nie wyłapuję >.< To jest jeden z najdłuższych rozdziałów. Wybacz, ale ja naprawdę tego nie planowałam. Chciałam zamieścić w nim to, co chciałam :3 Cieszę się bardzo, ze ta długość Ci nie przeszkadza :D Cieszę się, że początek według Ciebie nie był nudny. Wiesz... Ja ostatnio mam wrażenie, że przynudzam -.- Opisać drogę powrotną? No cóż... Nie wiem, czy będzie jak, bo... Bo coś się stanie i... Andrea nie... Ok. Nie wiem, jak to powiedzieć i nie będę wyjaśniać, bo jeszcze przez przypadek coś zdradzę, a tego nie chcę xD Tak! To Paul wymyślił to zadanie! Baaardzo się cieszę, że Ci się to podobało! Naprawdę! Tak myślałam, że jak tego nie napiszę, to zawiodę czytelników, bo niektórzy pisali, że przeczuwali, że Andie będzie musiała pocałować Nathana. Przykro mi, że Cię zawiodłam, że nie w usta. Myślę, że mi wybaczysz :D Andrea jest już taka. Martwi się po prostu, że straci dobry kontakt z Ericem, a tego nie chce. Bardzo go lubi, ale też i nie chce dawać mu nadziei. Zapewniam Cię, że Nathan się nie starzeje! Już nie będę Ciebie trzymać w niepewności! ^.^ Zgadzam się z tym, że musi się z tym kryć, ale on ma "19" lat. Czyli jest jeszcze młody. Nie musisz się niepotrzebnie martwić :D Gdyby Nathan wyjechał... No pewnie Andrea by się nie smuciła, ale nie powiedziałam, że wyjeżdża! ;p Tak. Opisywałam to "zaginięcie" w lesie. Cieszę się, że zwróciłaś uwagę na tą lukę w pamięci, bo niewiele osób zwróciło na to uwagę. Powiem, że coś zobaczyła -i tego nie pamięta- ale nie powiem, co. To jeszcze zostanie wyjaśnione, ale jeszcze nie teraz :3 Jeszcze raz dziękuję ślicznie za taki dłuuugi komentarz! Pozdrawiam! :***

      Usuń
  29. Cześć! Przepraszam, że dopiero dziś ;)
    Jej... Tak najpierw nie na temat trochę... Pozazdrościć Ci tylko można! Nie dość, że taka ilość komentarzy to w ogóle taaaaakie długaśne :D Musisz mi wybaczyć, ale chyba niestety mi nie uda się stworzyć czegoś takiego... pięknego xD
    No to chciałam powiedzieć, że rozdział bardzo fajny ;) Moim zdaniem nie przynudzasz, a początek wcale nie był nudny ;)
    Skakałam z radości, jak Andrea pocałowała Nathana! Cudownie ;)
    Ty w ogólne świetnie piszesz :D I to jak ona tak Nathana no... ten... no tak jakby sobie z niego żarty robiła! Bezcenne! :D
    Czekam na nn, pozdrawiam, życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! Och! Czego tu zazdrościć? Inni maja o wiele więcej komentarzy! Naprawdę! Jeszcze tylu nie wiedziałaś xD Ha! Ja też nie umiem pisać tak bardzo długich komentarzy. Czasami wychodzą mi takie długie :3 I nie przejmuj się, bo nie ważne, czy długi komentarz, z krótki, i tak sprawia mi ogromną radość! :D Cieszę się,że rozdział Ci się podobał ^.^ Heh.. W końcu pisałam tą notką i mam takie właśnie wrażenie, że przynudzam, ale cieszę się bardzo, że uważasz inaczej ;D Jej! Wiedziałam, że czytelnikom się spodoba, że Andrea będzie musiała pocałować Nathana xD Dziękuję za pochwały, ale ja osobiście nie uważam, że piszę tak świetnie, jak to inni mi mówią ;p Jeszcze raz dziękuję! Również pozdrwaiam! :***

      Usuń
  30. Witam panią! :*
    Przepraszam, że tak długo nie komentowałam, ale miałam sporo zajęć i nie miałam, kiedy przeczytać. Mam nadzieję, że nie będziesz zła. :c
    Co do rozdziału, to jest przecudowny! :D
    Teraz w końcu widzę, jak cudowny jest Twój styl pisania! Bo wiesz, po streszczeniu ciężko cokolwiek stwierdzić. xd
    Wiesz co? Od początku miałam przeczucie, że nasze towarzystwo wymyśli coś głupiego, a tu proszę! - butelka! Ah, jak ja uwielbiam w to grać, chociaż jednocześnie w cholerę się tevgo boję. Mam powalonch znajomych, strach się z nimi bawić. :D
    Hm, jak przeczytałam, że Andrea ma zrobić coś w stylu Chubby Bunny (czy jak to się tam piszę), to takie 'uff, mogło być gorzej'. Ale potem tylko takie... ta gra się robiła coraz bardziej brutalna. xd Ta musztarda (nie zjadłabym nawet pełnej łyżki ;-;), zamaczanie twarzy w wodzie. O zgrozo!
    Punkt kulminacyjny wieczoru był the best! :D Tak czułam, że któryś z geniuszy wymyśli całowanie Nathana. Awwww, jak sobie go wyobraziłam, jak się puka w ten policzek, to tylko takie mrrr! *-*
    Widzę, że Andrea jakoś to przeżyła i wymyśliła odpowiednią zemstę! ;>
    Biedny Paul, smacznego mu życzę! Skarpetki muszą być przepyszne! A zwłaszcza przepocone (zaraz rzygnę, ludzie gdzie jest miska? ;-;).
    Ubawiłam się z dziewczyny, kiedy psociła się Nathanowi z tym ogniem!
    Taka tam niewinns zabawa! :D
    Czekam na kolejny, kochana, życzę weny i pozdrawiam! ;*** ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwołuję to, co powiedziałam o Nathanie! Teraz weszłam do zakładki bohaterowie i... i nie, jednak nie mrr. xd
      PS. Za to Theo chętnie pożyczę. :3

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za komentarz! Oczywiście się nie złoszczę, że komentujesz dopiero teraz, bo ja sama często się nie wyrabiam i czytam po jakimś czasie, więc rozumiem Cię doskonale! :D Cieszę się bardzo, że rozdział Ci się podobał. Ja ostatnio mam ważenie, że przynudzam :/ Cieszę się, że podoba Ci się mój styl pisania. To naprawdę dla mnie bardzo cenne ^.^ Ha! Ja też uwielbiam butelkę, ale dopóki nie moi koledzy nie wymyślą czegoś głupiego. Wiesz... Ich stać na wszystko xD Haha! Ja też bym nie zjadła musztardy! Nienawidzę jej xD A to z tymi piankami... U mnie jest to zawsze :D Heh. Ja coś czułam, że jak nie dam zadania, by Andrea pocałowała Nathana, to zawiodę czytelników... ^.^ Haha! Ja bym to nie wzięła do ust skarpetki, a w szczególności przepoconej. Brr... :/ Cieszę się, że podobało Ci się, jak Andie gasiła ten ogień Nathanowi :3 Heh. Nathan nie mrr? A to czemu?? Myślałam, że wszyscy go kochają xD A Theo jest zajęty przez Alex! ;D Jeszcze raz dziękuję! Również pozdrawiam! :***

      Usuń
    3. Kocham Nathana, ale nie lubię aktora, który go gra. :D

      Usuń
  31. Fajniutki rozdział:)
    Wreszcie wszystko nadrobiłam. Uff...
    Całuski dla Nathana~ bezcenna scena , naprawdę... Ale już się bałam że będzie coś gorszego... podczas gry w butelkę wszystko może się przecież zdarzyć...
    I cieszę się że Andrea nie jest z Ericem. Po prosu go nie lubię i tyle. Ale lubię Nathana:)
    Pozdrawiam i powodzi weny życzę * pomoc dla powodzian*
    Diane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Ci się podoba! :D Ha! Sądziłam, że nie wszyscy polubią Erica. Ale wszyscy mają swoje zdanie! ^.^ Za to Nathan... Go się nie da pokochać! :* Na początku nie sądziłam, że ktoś go polubi, ale... Myliłam się! :D Cieszę się, że podobało Ci się, jak Andrea pocałowała Nathana :D Nie mogłam tego nie napisać! :P Jeszcze raz dziękuję! Również pozdrawiam! :***

      Usuń
  32. Cześć!
    Przepraszam, że strasznie długo tu nie wchodziłam, ale jak zwykle miałam multum spraw na głowie m.in. pracę nad nowym blogiem. *link dodam na dole komentarza* :)

    Rozdział jak dla mnie za krótki! :) Opowiedziałaś mi pod poprzednim komentarzem, że inni mają więcej fanów. Proszę cię tyle komentarzy ile ty masz zdarzają się rzadkością na innych blogach :) Potwierdzone info wiec wiem co mówię ; )

    Co do rozdziału, genialna robota. Piszesz świetnie i jedynie wmawiasz sobie, że jesteś jakimś przeciętniakiem. :)

    'Jest wielu chłopaków, którzy zapewniają o swojej miłości, a tak naprawdę są tylko dla seksu.' - doskonale to ujęłaś! :D

    A tak właściwie ciekawe posuniecie się z - butelką! :) Jestem ciekawa jak się to wszystko potoczy :)

    http://tworcza-eve.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! ;D Rozumiem Cię doskonale, bo ja sama czytam inne blogi dopiero po jakimś czasie :) Wiem, że rozdział trochę krótki, ale następny będzie dłuższy! Obiecuję! ^.* Ależ ja mówię prawdę! Inni naprawdę mają więcej fanów niż ja! Ja też to wiem z doświadczenia! xD Cieszę się, że rozdział Ci się podobał. Naprawdę! Staram się (: Cieszę się bardzo, że podoba Ci się, jak piszę. To dla mnie naprawdę bardzo cenne :D Heh. Z tymi chłopakami to prawda. Większość jest właśnie tylko dla seksu. Radko się zdarzają inni :3 Jeszcze raz dziękuję! Pozdrawiam! :**

      Usuń
  33. Super :D lecę bo chcę czytać dalej :)
    D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że Ci się podoba! Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***

      Usuń
  34. Dzisiejszy spam! Jestem już tutaj, jeśli mi się poszczęści, to doczytam w tym tygodniu. ♥
    Odnośnie poprzednich komentarzy; (no ja mam nadzieję, że będzie lepiej! xD Choć nie jest źle. :>) Jeśli wytykam błędy to albo mi się naprawdę nie podoba, albo jestem zazdrosna, więc... (nie martw się - to to drugie. Twój pomysł podoba mi się aż za bardzo!) Oczywiście wytykam tylko to, co widzę, gdybym potrafiła robić taką korektę własnych opowiadań... Nieważne!
    Mam pewne plany odnośnie Nathana... I podejrzenia... Ogólnie - jest moją ulubioną postacią. ♥ (Wiedziałam, że każą jej go pocałować. - Zaśmiała się jak 5letnie, dumne z siebie dziecko.)
    Tak na zapas życzę weny i wszystkiego, czego potrzebujesz do pisania! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :*** Wytykanie błędów mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie! Pomaga mi i przy okazji się uczę :D Jeśli coś znajdziesz to pisz ^.^ Cieszę się ogromnie, że pomysł na mojego bloga Ci się podoba :D Haha! Jestem ciekawa Twoich podejrzeń! :D Wiesz? Nathan to ulubiona postać wszystkich :D Jeszcze raz serdecznie dziękuję! Pozdrawiam cieplutko i ślę buziaki! :***

      Usuń
  35. Dlaczego gdy się zgubiła to siedziała sama w ciemności? Przecież grzybów nie zbiera się po ciemku. Brakuje mi trochę w tej retrospekcji samego odnalezienia, co zrobił jej ojciec? Tak nakreśliłabyś choć trochę jego postać, bo mógł przytulić i wziąć winę na siebie, mógł przytulić i skrzyczeć, tylko skrzyczeć, albo dać w dupę - ojcowie są różni.
    Wiedziałam, że z Nathanielem jest coś nie tak. Teraz przynajmniej oboje wiedzą, że są oboje uzdolnieni.
    Fajnie mieć taką koleżankę, w lato zrobiłaby przyjemny wiaterek, w zimie ogrzała, wódkę mogłaby też schłodzić, chociaż ja za wódką nie przepadam, ale do drinów czemu nie... ;-)
    Ja chyba mam odwrotnie do Andrei, zawsze wolałam towarzystwo chłopaków niż dziewczyn. Co prawda nie bym była chłopczycą i nie mówię o wczesnych latach dzieciństwa, ale jako nastolatka jak jechałyśmy z koleżanką gdzieś na wycieczkę klasową czy w klasie, obie siedziałyśmy w towarzystwie samych chłopaków.
    Głupi się śmieje do sera a nie do serca.
    W policzek... serio? O tylko tyle? I o to tyle szumu? Ja się tak z kolegami w czasach gimnazjum witałam. No ale oki, nie lubi go, mogła nie chcieć go nawet palcem tykać.
    Ściągnąć skarpetkę zębami - nie każdy dałby radę, więc wnioskuje, że Paul jest szczupły i w miarę elastyczny (giętki, wysportowany).

    OdpowiedzUsuń
  36. Nathan typowy szczeniak co się uśmiecha od ucha do ucha bo dostanie buziaka od koleżanki, która go nawet nie lubi.
    Ja chyba nie dałbym rady zdjąć skarpety zębami.
    Chłód Nathana, jego oczy - wampir, to było do przewidzenia i chyba nawet nie zaakceptowałbym innego rozwiązania, jednak od wampira wymagałbym więcej dojrzałości.

    OdpowiedzUsuń
  37. Kolejny interesujący rozdział. Ciekawe, co się wydarzy potem... :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Dobra, Nathan się nie ujawnił, ale ja już i tak wiem swoje. To wampir! I tylko czekać, aż wyssie z nich wszystkich krew, jak będą spali! A tak serio, to mam nadzieję, że tego nie zrobi. Wtedy to już naprawdę bym go nie lubiła :/
    Ogólnie to rozbawiła mnie ta zabawa Andrei ogniem, kiedy tak napędziła stracha Nathanowi. Należało mu się! tylko teraz nie wiem, czy on nie będzie jej podejrzewał. Najpierw ta akcja la lekcji Lewisa, kiedy tak się na nią gapił, jakby doskonale wiedział, że to ona spowodowała ten wiatr, teraz to... Żebyś się tylko nie wkopała, Andi!
    A gra w butelkę... Jak dla mnie to już trochę zbyt dziecinne, takie wyzwania. Ja tam bym pograła na coś innego xD
    Lecę dalej!

    OdpowiedzUsuń
  39. Nathanowi chyba Andrea się podoba, skoro spodobał mu się buziak, jaki mu dała. Kto się czubi, ten się lubi, jak mawiają :)
    Błędy do poprawki niżej:
    które są nieludzie
    nieludzkie
    Mam z tego powodu wyrzuty sumienie.
    wyrzuty sumienia
    Nie chciałbym go stracić
    chciałabym
    szczerzą się w uśmiechu
    szczerząc
    by by on się pojawił i to jeszcze taki!
    jedno "by"
    Nie miałam nic przeciwko tej zabawia
    zabawie
    szklaną butelka po jakimś napoju.
    butelką
    popatrzył niechętnie za zawartość kubka
    na zawartość
    Odwróciłam od niego i wzrok
    bez "i"
    Patrzyłam wyczekująca na Paula
    wyczekująco
    ale ten tylko dławił się ze śmiech
    śmiechu
    ze tylko musnęła go swoimi wargami
    że, musnęłam
    że był to przepadek
    przypadek
    Myślę, że Andrea robi za wielkie "halo" o to, iż dała kosza Ericowi. Byli raptem na dwóch randkach i poszli razem na bal, co z tego? Ona niczego mu nie obiecywała, to on narobił sobie nadziei po dwóch randkach. Jest młody, przejdzie mu. Andrea za często powtarza, że jej to nie daje spokoju, bo traktuje go jak brata i nie chciała go zranić. A to przecież nie jej wina. Przejmuje się tym niepotrzebnie :)
    Podobała mi się scena rozpalania ogniska, wreszcie Andrea dopiekła Nathanowi.

    amandiolabadeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku miły! Tak ładnie Cię proszę! Skomentuj! *robię maślane oczka* To dla mnie bardzo ważne! Dla Ciebie to tylko chwilka, a dla mnie kolejny uśmiech na twarzy i motywacja do dalszego pisania! ♥